Od niemal dwóch miesięcy trwa blokada przewozów tranzytowych przez Ukrainę. Straty idą w miliardy.

Koleje Ukraińskie zablokowały tranzytowe przewozy ładunków przez terytorium Ukrainy. Towary transportowane tamtejszymi szlakami pochodziły głównie z Chin, Korei Południowej, Rosji i Kazachstanu. Początkowo decyzję tę tłumaczono problemami technicznymi, ale potem okazało się, że chodzi o politykę.

– Zostały zerwane wszelkie łańcuchy dostaw, czego doświadczają firmy w Polsce i Europie – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Zbigniew Tracichleb, prezes zarządu spółki PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa z siedzibą w Zamościu.

Sytuacja w mniejszym stopniu dotknęła kraje takie jak Słowacja, Czechy, Austria czy Węgry. Chodzi o to, że towary ze Wschodu są clone w pierwszym państwie Unii Europejskiej, do której trafia ładunek. Z kolei ładunki, które trafiały do Polski, zostały przekierowane przez Chińczyków na teren Białorusi i do Kaliningradu. W ten sposób Polska traci miliardy z ceł.

Prezes Tracichleb podkreśla, że nawet jeśli uda się przywrócić tranzyt, będzie trzeba ponownie przekonywać partnerów firmy, do których trafiały towary, żeby znowu zaczęli korzystać z tego korytarza transportowego.

Źródło: Radio Maryja

Poprzedni artykułIle stracimy przez inwazję Rosji na Ukrainę?
Następny artykuł46 procent bogactwa Polski jest w rękach kilkuset osób