Rosjanie od początku wojny siłą masowo przesiedlają ukraińską ludność z terenów zajętych przez rosyjską armią. Szacuje się, iż w głąb Rosji wywieziono już ponad 400 tysięcy Ukraińców. Wśród deportowanych 84 tysięcy to dzieci.

David_Peterson/Pixabay

Informację o masowych wywózkach ludności ukraińskiej dokonywanych siłą podała kilka dni temu    ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa. Ukraińcy wywożeni są z terenów okupowanych przez Rosjan, ale głównie są to mieszkańcy miast wschodniej Ukrainy-Donbasu i Mariupola. Oczywiście warto sobie zadać pytania czemu mają służyć masowe wywózki, z których Rosja (a raczej ZSRR) „słynęła”, kiedy stery władzy trzymał Stalin. Wtedy jednymi z pierwszych ofiar takich masowych wywózek w głąb ZSRR byli Polacy wywożeni z pasa przygranicznego II Rzeczypospolitej. Akcja deportacji Polaków połączona była z tzw. „Akcją Polską”, w czasie której NKWD zamordowało ok. 110 tysięcy Polaków tylko za to, że byli Polakami i w przyszłości mogliby się okazać nielojalnymi obywatelami ZSRR.

Taktyka (o ile można tak napisać) masowych przesiedleń stosowana była już od czasów biblijnych (w Biblii dużo na ten temat możemy znaleźć). Przy czym chciałbym napisać jedno ważne zdanie: Każdy człowiek to wartość, ze wszech miar – wartość.

Nam, Polakom, przesiedlenia mogą też przywodzić na myśl czasy I Rzeczypospolitej, kiedy to obywateli państwa polsko-litewskiego porywały w jasyr zagony tatarsko-tureckie. Powód był prosty: Polak, Litwin lub Rusin na targu niewolników w Stambule kosztował 40 czerwonych złotych. Do tego dochodziły jeszcze profity za okupy bardziej znamienitych więźniów, których za niebotyczne sumy wykupywała rodzina. Porwany lub „przesiedlony” (co na jedno wychodzi) obywatel innego państwa, stawał się często niewolnikiem, czyli – innymi słowy – darmową siłą roboczą, z której bardzo chętnie (z grubsza wymieniając) korzystały: carska Rosja, ZSRR czy też naród niemiecki okresu III Rzeszy.
Co ciekawe, warto zauważyć, że Rosja taktykę tę stosowała już w czasach Iwana Groźnego. Wojska carskie, kiedy wdzierały się na tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego (na początku XVI w.) paliły i mordowały, a resztę ludności tysiącami wywoziły w głąb „Moskwy”. Po czym na wyludnione tereny natychmiast zwożono lojalnych rosyjskich chłopów. Nazywało się to „czyszczeniem przedpola” – i tak kawałek po kawałku, z systematyczną niemiecką (pruską) dokładnością. I tutaj gra słów połączona ze sprytną denazyfikacją. Bardziej właściwym byłoby napisać: z krzyżacką dokładnością, gdyż Krzyżacy podbijając Prusów robili to niezwykle systematycznie – otaczali dany teren kordonem i broniące się pruskie plemię mordowali, a ocalałych „obracali” w niewolników. W ten to sposób Krzyżacy zabrali Prusom absolutnie wszystko, bo nawet nazwę.

Dlaczego więc Rosja zaczęła w XXI wieku na Ukrainie stosować metody żywcem skopiowane ze stalinowskich czasów? Przypatrując się historii (zwłaszcza Rosji) bardzo łatwo można wyciągnąć własne wnioski…

Poprzedni artykułJednak unikniemy recesji?
Następny artykułUSA ostrzegają Indie przed zakupem ropy od Rosji