Protesty zwolenniczek aborcji to zaledwie czubek góry lodowej. W ciągu kilku ostatnich lat do Polski dotarł szereg „nowoczesnych” trendów. Trendów ultralewicowych, które pojawiają się na wielu płaszczyznach życia społecznego i gospodarczego. Dotyczą one sfery obyczajowej, rolnictwa, uderzają w tradycyjny model rodziny, atakują Kościół katolicki – ich cechą wspólną jest destrukcja. Koronnym przykładem jest tu działalność organizacji antyhodowlanych.

Nietrudno zauważyć, że dzisiejsza młodzież jak gąbka chłonie kolejne trendy przychodzące do Polski z tak zwanego Zachodu. Doskonałym przykładem jest tu Warszawa, w której – biorąc pod uwagę wszystkie europejskie stolice – notuje się największy przyrost wegańskich i wegetariańskich restauracji. To właśnie dieta jest jednym z głównych kół zamachowych rozwoju ideologii, której weganizm jest nieodłączną częścią. W samych preferencjach żywieniowych nie ma – naturalnie – niczego złego. To, czy ktoś je mięso, mleko, jaja czy inne produkty odzwierzęce jest jego prywatną decyzją. Jego i tylko jego. W naszym kraju obserwuje się jednak w tej materii pewną aberrację, którą roboczo nazwać można wojującym weganizmem.

Ów wegeterroryzm gwałci złotą zasadę de Tocqueville’a: Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Narzuca on bowiem swoje nawyki innym obywatelom. Orężem jest tu szereg organizacji antyhodowlanych, które przestały już nawet udawać, że wcale nie chodzi im o odgórne, niejako ustawowe, wprowadzenie wegetarianizmu.

Drogami prowadzącymi do ideologicznej rewolucji mają być kampanie wymierzone w polskie rolnictwo i – co gorsza – w polskich rolników. I tutaj inspiracją okazały się wzorce zachodnie – w tym przypadku amerykańskie.

Kampanie PETA

Obserwując działania organizacji antyhodowlanych działających na gruncie polskiego prawa, trudno oprzeć się wrażeniu, że „gdzieś już to widzieliśmy”. To słuszne wrażenie, ponieważ większość inicjatyw swoje źródła ma w aktywności „ekologów” zza oceanu. Niedoścignionym wzorem pozostaje tu amerykańska PETA, czyli Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt. Czym wsławiła się ta organizacja? Trochę się tego nazbierało.

W 2011 roku działacze PETA postanowili zgłosić swój film do najbardziej dochodowego pasma reklam na świecie (3,1 mln USD za 30 sekund) emitowanego podczas Super Bowl, czyli finału zawodowej ligi futbolu amerykańskiego. Telewizja NBC odmówiła emisji ze względu na nieetyczny charakter spotu. Przedstawiał on bowiem roznegliżowane kobiety posługujące się, w wymowny sposób, warzywami o fallicznych kształtach. PETA jednak nie doszukała się w filmie niczego, co mogłoby choć trochę przekroczyć granicę dobrego smaku. Przekazem reklamy miało być promowanie wegetarianizmu… Gdyby telewizja NBC zdecydowała się na emisję spotu to, biorąc pod uwagę oglądalność wspomnianego pasma, obejrzałoby go więcej osób niż lądowanie człowieka na księżycu.

Nie była to jedyna kampania promująca ideologię wegetarianizmu zorganizowana przez PETA. Cztery lata wcześniej wśród dzieci w wieku wczesnoszkolnym kolportowane były dwa komiksowe obrazy zatytułowane Twoja mamusia zabija zwierzęta! (Your mummy kils animals!) oraz Twój tatuś zabija zwierzęta! (Your daddy kills animals!). Pierwszy z nich przedstawiał matkę w stroju domowej gospodyni, która z rysującą się na twarzy dziką furią dźga sztyletem królika. Wokół tryska krew, a całość utrzymana jest w czarno-fioletowej kolorystyce. Drugi z komiksów – prezentujący bliźniaczą tematykę – ukazuje ojca w wędkarskim stroju, który z podobną pasją patroszy żywcem (upersonifikowaną, o przerażonym wyrazie twarzy) rybę. Zamysł kampanii opierał się na pozyskaniu najmłodszych konsumentów, którzy w kolejnych latach mieliby odchodzić od spożywania produktów mięsnych. Akcja spotkała się w USA z falą krytyki, głównie ze względu na jej adresatów, czyli dzieci.

To jednak nie przeszkodziło PETA w zorganizowaniu kolejnej akcji – tym razem wymierzonej w amerykański sektor produkcji mlecznej. Podobnie jak w Polsce kampania Pij mleko, będziesz wielki tak i w Stanach Zjednoczonych akcja Got Milk odniosła niemały sukces. Z jednej strony znacznie zwiększyła zapotrzebowanie na mleko płynne i produkty mleczarskie, z drugiej pozytywnie wpłynęła na zdrowie najmłodszych. Aktywiści postanowili jednak sparodiować kampanię – i tak narodziło się hasło Got Beer (w wolnym tłumaczeniu Pij piwo), które zyskało ogromną popularność wśród najmłodszych. PETA postanowiła zatem propagować je w szkolnych gazetkach, informując jednocześnie o rzekomo niszczącym wpływie mleka na organizm. Tak oto krowie mleko miało powodować trądzik, udary mózgu, otyłość czy nowotwory. Piwo natomiast – według twórców – miało mieć zbawienny wpływ na zdrowie dorastających dzieci. Sam proces pozyskiwania mleka, autorzy akcji uznali za gwałt, proponując w zamian spożywanie „mleka” sojowego, kokosowego czy migdałowego. Projekt spotkał się z ostrym sprzeciwem innej organizacji – Matki Przeciwko Pijanym Kierowcom, która zarzuciła aktywistom promowanie alkoholizmu wśród dzieci.

Picie mleka, co ciekawe, PETA uznała za przejaw rasizmu. Wiąże się to ze sceną z kasowego filmu Quentina Tarantino Bękarty wojny, w którym jeden z bohaterów – Hans Landa (Christoph Waltz) – spożywa mleko w trakcie odkrycia kryjówki Żydów. To wystarczyło, aby uznać ten napój za symbol supremacji białych. Organizacja zaznacza jednak, że nie każdy, kto raczy się mlekiem, definitywnie musi być rasistą.
Także ser stał się w tym przypadku obiektem ataków aktywistów. W ich opinii pozyskiwanie produktu bazowego do jego produkcji wiąże się z uprzedmiotowieniem samic, w związku z czym ma charakter wprost seksistowski.

PETA znana jest także ze swoich kampanii antyfutrzarskich, które przedstawiały półnagich celebrytów w obecności hasła Lepiej nago niż w futrze. Akcję swoją twarzą promowała między innymi popularna modelka Joanna Krupa, która niejako przeniosła ten projekt do Polski. Jego realizacji i promowania podjęła się brytyjska organizacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!, a dokładniej jej polski oddział. To nie jedyna styczność Vivy! z jej amerykańskim odpowiednikiem.

Brzmi znajomo?

Również w naszym kraju od kilku lat trwa kampania wymierzona w polski przemysł futrzarski. Także w Polsce dowiedzieliśmy się, że dojenie krowy jest gwałtem, a rolnicy utrzymujący zwierzęta są największymi trucicielami planety. Również w naszym kraju odbył się szereg kampanii wymierzonych w sektor produkcji mlecznej, hodowlę drobiu, trzody chlewnej i bydła mięsnego. To w Polsce nawołuje się do odrzucenia jaj od kur chowanych w warunkach przemysłowych.

Co ciekawe, te same osoby, które wspierają wymienione wyżej inicjatywy, w ogromnej większości przypadków są również zwolennikami małżeństw homoseksualnych, niczym nieskrępowanej aborcji, utrudnienia funkcjonowania Kościoła, napływu migrantów, adopcji dzieci przez pary homoseksualne… aktywności można mnożyć.

Sednem jest jednak fakt bezkrytycznego przyjmowania nie tylko już pojedynczych postaw czy przekonań, a całej lewicowej fali, która jak pasożyt żerować zaczyna na kolejnych europejskich społeczeństwach.