Rząd Izraela chce zreformować system, w którym część z wyznawców judaizmu całymi dniami studiuje Torę i nie posiada innej pracy.

Minister finansów Avigdor Liberman zapowiedział, że zamierza zmniejszyć liczbę tygodniowych godzin z 40 na 20, które trzeba obecnie przeznaczyć na studiowanie Tory, aby otrzymać państwowe stypendium. Zajmujący się tym mężczyźni będą mieli wtedy więcej czasu na podjęcie zatrudnienia bez utraty tego – obecnie często jedynego – źródła dochodu. Jednocześnie zlikwidowane mają zostać dopłaty dla żłobków dla ich dzieci oraz posiadane ulgi w podatku od nieruchomości tak, aby jeszcze mocniej zachęcić ich do aktywności zawodowej.

Obecnie ok. 12 procent z obywateli Izraela stanowią ultraortodoksi, ale szacuje się, że grupa ta będzie rosnąć i w 2065 roku może ich już być 32,6 procent. Zaledwie połowa ze stanowiących tę społeczność mężczyzn posiada inną, regularną pracę ponad codzienne studiowanie tory w jesziwach (szkołach religijnych dla starszych chłopców i nieżonatych mężczyzn) oraz kolelach (dla żonatych mężczyzn). Absolwenci tej ścieżki edukacji teoretycznie mogą zostać rabinami, ale faktycznie niewielkiej części z nich udaje się objąć taką funkcję.

Władze chcą ich przekonać do wejścia na rynek pracy. W większości szkół religijnych nie ma zajęć z przedmiotów ścisłych czy języków obcych. Dlatego nawet jeżeli ich uczniowie podejmują pracę, to zazwyczaj są to zajęcia słabiej opłacane i poza innowacyjnymi segmentami gospodarki.

Reuters, timesofisrael.com

Poprzedni artykułTe branże mają największe długi
Następny artykuł50 lat temu Chiny otworzyły się na USA