Rola myśliwych w Unii Europejskiej jest nie do przecenienia. Wie to każdy, kto ma choć częściową wiedzę na temat funkcjonowania europejskich ekosystemów. Wie to także każdy rolnik, który najlepiej zdaje sobie sprawę z konsekwencji niekontrolowanego rozrostu populacji zwierząt łownych.

mtorben/Pixabay

Myśliwi ograniczają potencjalne szkody łowieckie, przyczyniają się do redukowania zasięgu chorób (takich, jak choćby afrykański pomór świń dziesiątkujący stada trzody chlewnej) i dbają o utrzymywanie właściwych poziomów populacji zwierząt. Ich rola w społeczeństwie oraz ich działalność na rzecz przyrody jest niezaprzeczalnie pozytywna. Z tym tylko, że nie dla wszystkich. W ostatnim czasie na wojnie z myśliwymi znalazła się Unia Europejska.

Zaczęło się od ołowiu

Europejska Agencja Chemikaliów i Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności długo zwlekały z przekazaniem Federacji Europejskich Stowarzyszeń Łowieckich (FACE) informacji, które wykorzystane zostały do zmiany przepisów dotyczących ograniczenia możliwości użycia ołowiu w amunicji myśliwskiej. Efekt tego był fakt, że największa europejska federacja myśliwych nie miała szansy wzięcia udziału w debacie dotyczącej kluczowej dla tego środowiska kwestii. FACE złożyła w tej sprawie skargę, do której przyłączył się Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich. To nie spodobało się środowiskom unijnych urzędników, ostatnio nieprzychylnym myśliwym.

Myśliwi walczą o swoje

FACE uznała, że miarka się przebrała. Tym bardziej, że od pewnego czasu myśliwi obarczani są – podobnie, jak choćby rolnicy – winą za zmiany klimatyczne i zarzuca się im – znów podobnie jak rolnikom – dewastowanie unijnej bioróżnorodności i zaburzanie równowagi w przyrodzie.

Myśliwi uruchomili platformę (#SignForHunting) mającą na celu wezwanie unijnych organów do uznania roli myśliwych w dbałości o środowisko naturalne. Domagają się oni zmian w najważniejszych dla łowiectwa obszarach i podkreślają, że zdecydowana większość kłopotów, na które napotykają podczas wypełniania swoich obowiązków związana jest z niewłaściwie skonstruowanym prawodawstwem tworzonym przez osoby nieposiadające odpowiedniej wiedzy i doświadczenia.

Myśliwi w dokumencie opisującym ich kampanię podkreślają, że zależy im na różnorodności biologicznej Europy, ale chcą także, by polityka ochrony przyrody w jakikolwiek sposób zachęcała ich do ciężkiej pracy na obszarach chronionych. Myśliwi chcą, aby unijne prawo przynosiło realne rezultaty dla ekosystemów i siedlisk drobnej zwierzyny, zwłaszcza terenów podmokłych i uprawnych – co ich zdaniem nie ma dziś miejsca. Środowisku temu zależy też na bardziej obiektywnej ocenie przez organy unijne polowań. W oparciu o dowody naukowe – nie ideologię. Ważnym aspektem zmian powinno być również wprowadzenie mechanizmów umożliwiających realną ocenę populacji dużych drapieżników. Wreszcie chcą oni, aby zakończyło się traktowanie myśliwych jako zła koniecznego oraz, aby przedstawiciele instytucji unijnych i sami obywatele podchodzili do wykonywanych przez łowiectwo zadań z należnym szacunkiem, uznając tradycję myśliwską za ważną część europejskiej kultury.

Trudno się dziwić

Myśliwym faktycznie trudno się dziwić skoro ani w Polsce, ani w Europie ich praca nie jest odpowiednio doceniania. Środowisko wciąż znajduje się na celowniku aktywistów, celebrytów i maintreamowych mediów. Polowania niejednokrotnie przedstawiane są jako zagrożenie dla ekosystemu, a myśliwi jako barbarzyńcy, którzy czerpią przyjemność z zabijania dla zabawy.

Taki obraz wpisuje się w szeroki front ideowy, który za cel obrał sobie walkę o tak zwane „prawa zwierząt”. Ostatnie sytuacje, takie jak wprowadzenie zakazu stosowania amunicji ołowianej na terenach podmokłych czy plany dotyczące ograniczenia polowań na obszarze nawet jednej dziesiątej powierzchni Unii Europejskiej zmusiły jednak myśliwych do przejścia z obrony biernej do czynnej.

Dziś środowisko myśliwych postanowiło podjąć realną walkę, ponieważ wiele decyzji, które zapadają przy brukselskich biurkach, może już niedługo odbić się negatywnie nie tylko na samym unijnym łowiectwie, ale na sytuacji wielu gatunków zwierząt, które będą faktycznymi ofiarami fatalnych decyzji natchnionych zielonymi ideami decydentów.

Poprzedni artykułMasz firmę? Sprawdź, czy możesz otrzymać pomoc
Następny artykułKongres 590 – Rozmowa z Pawłem Majewskim