fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaBiznesUnia musi ograniczyć import artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy!

Unia musi ograniczyć import artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy!

Rolnicy domagają się ograniczenia importu z Ukrainy
Strona polska była motorem napędowym sprzeciwu, który wobec unijnej polityki importowej wyraziła największa europejska organizacja rolnicza Copa-Cogeca. Tym, co spędza sen z powiek polskim gospodarzom, jest wysoki poziom importu mięsa drobiowego z Ukrainy. Ale nie tylko o mięso tu chodzi, ponieważ Ukraina wprowadza na unijny rynek coraz więcej tamtejszych towarów. Dalsza liberalizacja handlu z Ukrainą, tak ochoczo zapowiadana przez unijnych polityków, może odbić się negatywnie na unijnym rolnictwie – w szczególności, biorąc pod uwagę aspekty geopolityczne – na Polsce.

Ukraina tymczasem domaga się szerszego otwarcia rynku Unii Europejskiej dla tamtejszego rolnictwa i – trzeba przyznać – że w ręku trzyma dwie niezwykle istotne karty: pracowników sezonowych oraz politykę cenową. Pierwsza grupa zasila kraje członkowskie Unii Europejskiej, wciąż chętnie podejmując prace polowe. Drugi argument wiąże się z konkurencyjnością, której UE nie jest w stanie się przeciwstawić. Ukraina dysponuje tanią siłą roboczą i wyśmienitymi warunkami, z których garściami czerpią tamtejsi rolnicy.
Europejscy gospodarze zdecydowanie sprzeciwiają się – i słusznie – postępującym ułatwieniom dla strony ukraińskiej wynikających z porozumienia w sprawie strefy wolnego handlu na linii UE-Ukraina (DCFTA). Dalsze zwiększanie kontyngentów dla ukraińskiego mięsa, owoców czy zbóż pogłębi tylko trudną sytuację w jakiej znaleźli się unijni gospodarze.

Problem z ukraińskim drobiem
Ukraiński drób, który już dziś zalewa Unię Europejską, stwarza pewne niemałe problemy. Okazuje się, że Ukraina nagina wspólnotowe wymogi dotyczące dobrostanu zwierząt. To jednak nie przeszkodziło Unii w zwiększeniu kontyngentów taryfowych z 20 do 70 tys. ton w przypadku mięsa drobiowego. Ukraina nagina jednak nie tylko przepisy dobrostanowe. Dzięki kreatywności tamtejszego giganta drobiarskiego nasz wschodni sąsiad wykorzystuje lukę w unijnym prawie, która umożliwia niemal nieograniczony eksport filetów kurczęcych. Dzięki pozostawieniu w nich kości (tzw. „cięcie Batmana”) filety wymykają się unijnym ograniczeniom i w niekontrolowany sposób trafiają na większość unijnych rynków konsumenckich.

Napływ taniego mięsa drobiowego stawia w trudnej sytuacji unijnych hodowców, którzy borykają się z licznymi problemami. Żadne unijne państwo nie jest w stanie konkurować z Ukrainą pod względem ceny. Niektóre z nich nie dorównują ukraińskim filetom także pod względem jakości. W sytuacji, w której UE musi mierzyć się z niespotykanymi dotąd nadwyżkami mięsa drobiowego, import z Ukrainy urasta do problemu rangi międzynarodowej. Wzrosty cen pasz w Unii, wzrosty cen energii, drogie badania weterynaryjne, trudności w funkcjonowaniu łańcucha dostaw i inne bieżące problemy na czele z przepełnieniem budynków inwentarskich, nie pozwalają unijnym producentom mięsa drobiowego spać spokojnie.

Tym bardziej że Komisja Europejska nieszczególnie kwapi się do pomocy sektorowi, który – jak utrzymują ekolodzy, będący często natchnieniem dla „europejskich elit” – wcale nie jest rolnictwem. Nie został on przecież uwzględniony w pakiecie rozporządzeń pomocowych dla sektorów rolnych UE. W tej sprawie, dotyczącej wprowadzenia tak potrzebnych dzisiaj dopłat do prywatnego przechowywania mięsa drobiowego, interweniował polski minister rolnictwa – bezskutecznie. Drób nie jest też często uwzględniany także w przypadku innych systemów dotacji, o które mogą się ubiegać rolnicy.

Dziwne… albo i nie
Dziwne – albo i nie – w całej tej układance jest to, że Unia Europejska nie chce pomagać akurat temu sektorowi, w którym Polska jest niedoścignionym wzorem dla innych państw Wspólnoty. Temu sektorowi, w którym to my – nie Niemcy, czy Francuzi – święcimy największe tryumfy. Ale to przecież bez znaczenia.

* autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA