Mimo krytyki ze strony takich krajów jak Hiszpania, Dania czy Austria, Komisja Europejska przedstawiła swoją propozycję oznakowania zielonych inwestycji, tzw. taksonomię, w której gaz do 2035 roku, a energia jądrowa do 2040 roku będą traktowane jako energie „prawie” ekologiczne.

budowa elektrowni atomowej koreańska firma - grafika wpisu

Oznacza to, że tylko pod pewnymi warunkami zostaną uznane za czystą energię i oznaczone etykietą zrównoważonego rozwoju. Komisja podkreśla, że przedłożony projekt to „żywy dokument”, który będzie poddawany przeglądowi co trzy lata.

Zielona taksonomia to system klasyfikacji, który pozwala inwestorom dowiedzieć się, które projekty są zrównoważone, a przez to w długiej perspektywie nie są zagrożone stratami wskutek transformacji energetycznej.

Włączenie przez Komisję Europejską energii jądrowej i gazu ziemnego do zielonego oznakowania nie oznacza, że państwa członkowskie, które tego nie chcą, muszą otworzyć elektrownie jądrowe, ale raczej, że na przykład projekty wykorzystujące gaz lub energię jądrową mogą być finansowane jako „projekty zrównoważone”.

Sprawa w zakresie taksonomii była drażliwa od samego początku, a naciski ze strony rządów broniących swoich interesów były tak duże, że Bruksela z przedstawieniem projektu zwlekała dosłownie do ostatniej chwili. – Intensyfikacja prywatnych inwestycji w transformację jest kluczem do osiągnięcia naszych celów klimatycznych. W okresie transformacji powinniśmy być zdolni do akceptacji nawet niedoskonałych rozwiązań – tłumaczyła komisarz Mairead McGuinness, dodając: – Dzisiaj ustalamy nowe warunki taksonomii po to, aby wesprzeć jak najszybsze odejście od bardziej szkodliwych źródeł energii, takich jak np. węgiel. Naszym celem jest zapewniamy przejrzystość rynku, aby inwestorzy mogli świadomie podjąć działania związane z gazem i energią jądrową”.

Dania, Luksemburg, Austria i Hiszpania pozostają jednak nieugięte w krytyce nowej klasyfikacji i nazywają działania Komisji Europejskiej „krokiem wstecz w zakresie polityki klimatycznej Unii”.  Krytycy zwracają uwagę, że wbrew zapewnieniom komisarz Mairead McGuinness, Unia Europejska wysyła niejasny przekaz i znacząco podważa wiarygodność UE jako instytucji działającej na rzecz klimatu. Wbrew atakom, Komisja Europejska zapewnia, że wraz z ekspertami przestudiowała wszystkie opcje oraz wszystkie uwagi napływające z europejskich stolic, tak aby mieć pewność, że nowa taksonomia nadal będzie punktem odniesienia dla inwestorów na całym świecie.

Tymczasem, w zeszłym tygodniu grupa ekspertów doradzających Komisji Europejskiej w ponad 40-stronicowym raporcie na temat zmian w zielonej klasyfikacji stwierdziła, że przedłożony projekt stanowi „poważne ryzyko osłabienia infrastruktury zrównoważonej taksonomii”. Również Europejski Bank Inwestycyjny sprzeciwił się poszerzeniu taksonomii o gaz ziemny i energię jądrową.

Zaproponowana przez Komisję Europejską klasyfikacja musi zostać zaakceptowana przez większość państw członkowskich oraz Parlament Europejski. Mimo wielu kontrowersji, jakie budzi przedłożony projekt, wszystko wskazuje na to, że uzyska on poparcie większości.

Poprzedni artykułRządowa kontrola cen jest niezgodna z prawem?
Następny artykułO co chodzi związkowcom z Solarisa?