Wraca podział Stanów znany jeszcze z okresu wojny secesyjnej? Przedsiębiorcy przeprowadzają swoje firmy do stanów „czerwonych”, gdzie władze sprzyjają firmom, a ludzie są otoczeni lepszą opieką. Przyjaźniejsze biznesowi „czerwone” stany są przeważnie rządzone przez konserwatystów, te „niebieskie”, demokratyczne, stają się ostoją najbogatszych elit.

Chociaż rząd federalny demokraty Joe Bidena przekonuje, że zatrzyma i odwróci to zjawisko, coraz więcej przedsiębiorców ucieka na południe. Wraz z nimi przeprowadzają się dziesiątki tysięcy Amerykanów. Coraz mniej ludzi wierzy też w zapewnienia „demokratycznych lewicowców”, że wyrównają podziały i że zmuszą poszczególne władze stanowe do prowadzenia polityki bardziej przyjaznej ludziom i firmom.

Wielka migracja

Proces ten, postępujący od piętnastu lat, ostatnio przyspieszył, gdy firmy Caterpillar i Citadel ogłosiły dokończenie swojej przeprowadzki ze stanu Illinois, gnębiącego przedsiębiorców wysokimi podatkami i licznymi regulacjami. Pośród setek mniejszych firm, które uciekają lub już uciekły z Kalifornii, Illinois, Nowego Jorku i New Jersey, są również tacy potentaci jak Tesla, Hewlett-Packard, Oracle i Remington. Według najnowszej ankiety rozpisanej przez American Legislative Exchange Council (ALEC) wśród 700 prezesów firm najlepsze stany dla prowadzenia biznesu to obecnie: Teksas, Floryda, Tennessee, Arizona i Północna Karolina. Najmniej sprzyjającymi przedsiębiorcom są zaś: Kalifornia, Nowy Jork, Illinois, New Jersey oraz Waszyngton. Czyli te stany, które zdawałoby się powinny być w awangardzie nowoczesności sprzyjającej rozwojowi firm.

Uciekający reprezentują bardzo różne branże, przede wszystkim wysokie technologie, finanse, media, przemysł ciężki i samochodowy oraz przemysł zbrojeniowy. Bywa, że na południe emigrują całe branże i sektory (ALEC śledzi trendy gospodarcze w swoim rocznym raporcie „Bogate i biedne stany” (link).

Recepta: niższe podatki i brak biurokracji

Południowe stany przyciągają coraz więcej firm obniżając podatki, redukując biurokrację i ustanawiając autentycznie sprzyjające ludziom prawo pracy. Na przykład Karolina Północna uchwaliła jeszcze w 2013 roku pakiet reform, radykalnie obniżając podatki dochodowe od osób prawnych oraz od osób fizycznych. Dobre owoce dobrego prawa widać już dziś. Wbrew złowieszczym prognozom, że obniżając podatki południowe stany zbankrutują, nic takiego nie nastąpiło. Ogromny napływ firm i oraz nowych mieszkańców przyniósł nowe dochody z podatków. W 2020 roku na Florydzie przybyło 624 tysiące nowych mieszkańców, przynosząc 23,7 mld nowych dochodów podatkowych. Z kolei Teksas był jednym z pierwszych stanów, który odtworzył stracone podczas koronakryzysu miejsca pracy. Szczyci się obecnie jednym z najniższych wskaźników bezrobocia w USA, kwitnącą energetyką, wysoką produkcją, dobrą opieką zdrowotną oraz inkubatorami nowoczesnych technologii i nowoczesnych instytucji finansowych. Od 2015 roku przeniosło się do Teksasu 250 nowych korporacji i nawet Apple założyło tam swoje przedstawicielstwo. Houston staje się powoli znane również z działalności Amazona, a Ford, Volkswagen i Nissan zlokalizowały swoje nowe fabryki w Tennessee.

Idą tam, gdzie jest dobrze

Według amerykańskiego spisu powszechnego, rządzone przez demokratów stany: Kalifornia, Nowy Jork, New Jersey, Michigan i Illinois w latach 2010-2019 straciły cztery miliony mieszkańców. Przeprowadzili się oni na Florydę, do Teksasu, Tennessee, Ohio i Arizony. Ludzie i firmy, nawet duże korporacje, nie chcą wierzyć obietnicom polityków. Przeprowadzają się tam, gdzie środowisko do życia i działalności jest bardziej przyjazne.

Poprzedni artykułNiemcy sprowadzają dwa razy więcej ropy z Rosji, niż obiecywali
Następny artykułBędą nagrody dla innowacyjnych energetycznie samorządów. Ruszyła II edycja wyjątkowego konkursu