Wariaci opanowali najpierw uniwersytety, przekształcając je w ogniska oświeconej ciemnoty, a za pośrednictwem ich absolwentów pozostałe instytucje państwowe i międzynarodowe. W rezultacie świat zaczyna coraz bardziej przypominać dom wariatów i to w dodatku objęty pożarem – pisze w najnowszym felietonie Stanisław Michalkiewicz.

Czytelnicy Janusza Szpotańskiego z pewnością pamiętają nieśmiertelny poemat „Caryca i zwierciadło”, a zwłaszcza fragment, w którym Caryca Leonida tłumaczy chytremu marszałowi Greczce, dlaczego nie powinno się bombardirować zachodniej Europy atomowymi kartaczami. „Adna s drugoj głupaja świnia. Nu i cztoż – nużna nam pustynia? Wied’ pustyń u nas oczeń mnogo. Nam nużno kuszat’, nużno brat’ – da sprasziwaju was – od kogo? Niszczyć swą zdobycz – kakij smysł?”.

Ten nieśmiertelny poemat napisany został w latach 70-tych, kiedy wariaci dopiero szykowali się do objęcia władzy nad światem, więc opinia Carycy Leonidy jest jeszcze całkowicie zgodna z logiką i zdrowym rozsądkiem. Teraz, po kilkudziesięciu latach, w ramach „długiego marszu przez instytucje”, wariaci opanowali najpierw uniwersytety, przekształcając je w ogniska oświeconej ciemnoty, a za pośrednictwem ich absolwentów pozostałe instytucje państwowe i międzynarodowe. W rezultacie świat zaczyna coraz bardziej przypominać dom wariatów i to w dodatku objęty pożarem. Filozofowie, którzy znajdują się w awangardzie triumfujących wariatów, na przykład nauczają swoich studentów, że prawda nie istnieje. Skoro tak, to przynajmniej to zdanie musi być prawdziwe, a skoro ono prawdziwe, to znaczy, że…  – i tak dalej. Jeszcze gorsza sytuacja ma miejsce w przypadku wojny. Jak wiadomo, pierwszą jej ofiarą jest prawda, a na jej trupie żerują hieny propagandy. Ponieważ techniczne możliwości propagandy są dziś większe niż kiedykolwiek, to również możliwość zasuflowania milionom ludzi najbardziej absurdalnych rewelacji jest niemal nieograniczona.

Oto w ramach wojny, jaką na Ukrainie Rosja prowadzi ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami NATO, Rosjanom udało się okupować elektrownię atomową w Zaporożu. I kiedy Rosjanie już ją okupowali, to co zaczęli robić? Zaczęli tę elektrownię ostrzeliwać. W jakim celu? Tajemnica to wielka, a wyjaśnić ją można tylko tym, że Putin zdolny jest do wszystkiego. Caryca Leonida miała swoje wady, ale ona swojej zdobyczy chyba by nie niszczyła. Tymczasem Putin… – chyba, że to nieprawda i że elektrownię atomową w Zaporożu ostrzeliwuje kto inny. Któż jednak to może robić, skoro nawet Kongres Stanów Zjednoczonych jednoznacznie wskazuje na Putina? Pewnego wyjaśnienia może dostarczyć informacja, że jest to ten sam Kongres, który całkiem niedawno i to zupełnie serio zajmował się UFO, czyli niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, którymi przylatują do nas kosmici. Dotychczas takimi podróżami zajmowali się członkowie religijnej sekty Antrovis, do której należała pani Barbara Labuda, w swoim czasie pełniąca obowiązki ministra w Kancelarii Prezydenta za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego. Miała ona latać – nie wiadomo: czy na miotle, czy przy użyciu bardziej skomplikowanego pojazdu – na inne planety, co nie przeszkadzało jej w pełnieniu funkcji ministerialnej w sposób nie zwracający niczyjej uwagi. Ale pani Labuda nie mogłaby nikomu nic zrobić, podczas gdy myśl, iż latającymi talerzami z Kosmosu zajmuje się towarzystwo trzymające palec na atomowym cynglu, budzi dreszcz zgrozy.

Ale w tym szaleństwie jest metoda. To znaczy – nie zawsze, bo na ogół to szaleństwo występuje w stanie czystym – ale od czasu do czasu ktoś sprytny wykorzystuje je jako kamuflaż dla przeprowadzenia przedsięwzięć, które z różnych względów w danej chwili są bardzo trudne do realizacji. Jak wiadomo, w związku z wojną na Ukrainie Stany Zjednoczone, które wojują tam do ostatniego Ukraińca, chwyciły mocno całą Europę za twarz i zmusiły do wprowadzenia sankcji przeciwko Rosji. To znaczy – nie wszystkich musiały zmuszać, bo niektóre państwa uczyniły to z dobrej i nieprzymuszonej woli. Ten fenomen wyjaśnia Konrad Lorenz informując, że gatunki wyposażone przez naturę w śmiercionośną broń, bardzo rzadko mordują się w sytuacjach konfliktowych. Inaczej z gatunkami w taką śmiercionośną broń nie wyposażonymi, jak np. synogarlice. Te walczą między sobą aż do śmierci. Okazuje się tedy, że analogie między światem zwierzęcym i ludzkim wcale nie są takie nieliczne ani odległe, tym bardziej że według tegoż Konrada Lorenza większość zachowań ludzkich uważanych za kulturowe ma podłoże biologiczne.

Wróćmy jednak do naszych spryciarzy, którzy sytuację, w jaką Europę wpędziła wojna na Ukrainie, próbują wykorzystać dla przeprowadzenia trudnych przedsięwzięć. Oto rosyjski Gazprom właśnie zapowiedział wstrzymanie na kilka dni tłoczenia gazu do Europy Zachodniej przez gazociąg Nord Stream 1 ze względu na konieczność dokonania przeglądu technicznego. Wzbudziło to niepokój w całej Zachodniej Europie, zwłaszcza w Niemczech, które – jak szydzą niezależne media głównego nurtu w Polsce – z powodu głupoty, obcej naszym Umiłowanym Przywódcom – uzależniły się od ruskiego gazu, angażując się w budowę gazociągu Nord Stream 2, który – na rozkaz Stanów Zjednoczonych, pragnących sprzedawać Europie własny gaz, został zablokowany aż do odwołania. Tedy w Niemczech pojawiły się głosy, że jeśli Rosja zablokuje, albo tylko zmniejszy ilość gazu tłoczonego przez Nord Stream 1, to bardzo wiele niemieckich przedsiębiorstw może zbankrutować, ze wszystkimi tego konsekwencjami nie tylko dla produkcji, ale i zatrudnienia – i tak dalej. Nawiasem mówiąc, w sytuacji ścisłego powiązania gospodarki polskiej z niemiecką odbić by się to musiało również na sytuacji w Polsce – ale zanim nie padnie salwa, to humory u nas wszystkim na razie dopisują. Jako człowiek podejrzliwy przypuszczałem, że to zaniepokojenie w Niemczech jest dyskretnie inspirowane przez tamtejszy rząd, który – podobnie jak inne rządy Zachodniej Europy – wcale nie jest zachwycony przejściem USA na ręczne sterowanie sprawami Europy. Ale dopóki wojsko amerykańskie stacjonuje w Niemczech, a poza tym ze względu na demokrację, musi pozyskać dla swoich planów tamtejszą opinię publiczną. A czymże łatwiej jest pozyskać opinię publiczną, jak nie przy pomocy roztoczenia apokaliptycznej wizji najbliższej przyszłości, wobec której trzeba przecież znaleźć jakieś rozwiązanie? Dotychczas te podejrzenia nie wykraczały poza teorię spiskową, ale oto Wolfgang Kubicki, wiceprzewodniczący koalicyjnej partii FDP, publicznie powiedział, że „powinniśmy jak najszybciej otworzyć gazociąg Nord Stream 2, aby wypełnić magazyny naszego gazu na zimę. Nie ma żadnego sensownego powodu, by nie otworzyć Nord Stream 2”.

Przypomnijmy tedy, że jedynym powodem, dla którego gazociąg ten został zablokowany, było wzięcie całej Europy za twarz przez USA. Teraz ten powód, przynajmniej dla Wolfganga Kubickiego, przestał być „sensowny”. Na wszelki wypadek FDP się od niego „odcięła”, ale myślę, że Kubicki nie jest dziecko i że po prostu wykonał tzw. rozpoznanie walką w sytuacji możliwej ustawki z gazociągiem Nord Stream 1. Zaklęcie zostało wypowiedziane i teraz będzie żyło własnym życiem, tym bardziej że Niemcy przecież tyle w ten zablokowany gazociąg zainwestowały.

Stanisław Michalkiewicz

Poprzedni artykułCzy czeka nas fala zwolnień z firm?
Następny artykułWięcej firm uzyska wsparcie BGK