Fot. Pixabay

Jak podaje Roslyn Layton, wizytujący naukowiec i założyciel amerykańskiego Instututu Przedsiębiorczości: – Drukarki, jedno z najmniej bezpiecznych urządzeń internetowych, przechowują poufne dane na wewnętrznych dyskach twardych pochodzących z różnych zadań drukowania wykonywanych na co dzień,

Ta obserwacja potwierdza odkrycie, że dziesiątki rządów stanowych i lokalnych zawarły umowy z dwiema firmami, które urzędnicy federalni oznaczyli jako zagrożenia bezpieczeństwa. Należą do nich w szczególności Lenovo – producent telefonów komórkowych i laptopów oraz Lexmark, firma zajmująca się drukarkami laserowymi.  

Sekretarz stanu Mike Pompeo wydał podobne ostrzeżenie na początku lutego. – Konkurencja z Chinami to nie tylko kwestia federalna, ale stanowa – powiedział. Według niego zagrożenie dotyczy wszystkich amerykańskich stanów. Jak podkreślił, niebezpieczeństwo czyha czasem w najmniej spodziewanym miejscu. Niektóre informacje zebrane przez chińskich urzędników można uzyskać za pomocą czegoś tak przyziemnego jak drukarka Lexmark, która została zakupiona przez rządy w co najmniej 10 stanach. Podejrzane urządzenia  znajdują się w wielu różnych agencjach.

– Wśród agencji państwowych, które zawierają umowy z chińskimi firmami, są stanowe sądy najwyższe, departamenty zdrowia, organy ścigania, departamenty edukacji, agencje odpowiedzialne za opracowywanie polityk informatycznych i dystrybucję produktów IT oraz inne – zauważa w raporcie Layton.

Informacje przekazywane przez drukarki w tych agencjach można dodać do zbiorów danych pozyskanych z innych dużych operacji szpiegowskich, takich jak dokumenty kontroli przeszłości 22 milionów pracowników federalnych, które chińscy hakerzy wykradli z Biura Zarządzania Personelem w 2015 roku. Jak podaje Layton, dzięki tym działaniom Chińczycy mogli wykraść miliony informacji z różnych urzędów. Większośc tych danych to poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa i amerykańskich danych.

DL/ Washington Examiner