Fot. Pixabay

Krytyczna w ostatnim czasie była poprzednia niedziela, 5 kwietnia. Najgorsze powietrze było w podwarszawskim Legionowie oraz w Radomiu. Generalny Inspektorat Ochrony Środowiska wydał wówczas też ostrzeżenia m.in. dla Warszawy, Siedlec, Starachowic, Tarnowa, Raciborza, Częstochowy, Kalisza i Grudziądza. Fatalne było też w Siedlcach (mazowieckie), Radomsku, Włocławku, Starachowicach i Nowinach, Goczałkowicach-Zdroju, Krakowie, a także w Rzeszowie i Dębicy. W sumie w ponad 20 miastach Polski przekroczone zostały dopuszczalne normy m.in. pyłów PM 10 i PM 2,5.

Stolica zasnuta smogiem

Szczególnie warszawskie powietrze dawno nie było tak złe, a wyjście na miasto bez maski antypyłowej łączyło się z ryzykiem, szczególnie dla osób starszych oraz z chorobami układu oddechowo-krążeniowego. Bardzo zła jakość powietrza – jak podaje na swej stronie GIOS – to negatywny wpływ na zdrowie. "Osoby chore, starsze, kobiety w ciąży oraz małe dzieci powinny bezwzględnie unikać przebywania na wolnym powietrzu. Pozostała populacja powinna ograniczyć przebywanie na wolnym powietrzu do niezbędnego minimum" – czytamy na stronie Inspektoratu.

Warszawski Indeks Powietrza przekazał, że najwyższy (czwarty) poziom stężenia pyłów odnotowało większość stacji pomiarowych właśnie w stolicy. Jedynie na „słoikowym” Wilanowie odnotowano trzeci poziom. – Zamykamy okna! – taki wpis zrobił tego dnia na Facebooku Warszawski Alarm Smogowy.

Wszystko to zaś działo się przecież w czasie trwającej już na dobre pandemii koronawirusa, gdy samochodowy ruch w Warszawie zmalał do dawno nie widzianych, lilipucich wręcz rozmiarów. Trudno nie zadać sobie narzucającego się pytania: dlaczego smog wrócił?

Wiemy, że spaliny emitowane przez transport miejski są tylko jedną z przyczyn wzmożonego zanieczyszczenia powietrza. Ale być może wcale nie decydującą. Warszawa nie leży także w niecce, jak np. Zakopane. Od dawna nie ma też już znaczącego przemysłu, który polikwidowano w wyniku pseudoliberalnego doktrynerstwa po 1989 r. Nieliczne kominy, w tym elektrociepłowni, mają założone nowoczesne filtry. Smog jednak jak był, tak jest. A jak go akurat nie ma, to wraca.

Może więc chodzi o palenie w kominkach i starych piecach? Może też o brak „przewietrzenia”, bo w procesie niemądrego planowania urbanistycznego stolicy zlikwidowano tzw. ciągi powietrzne? Owego feralnego dnia bardzo dobrą jakość powietrza odnotowano na północy Polski, m.in. w Trójmieście, w Olsztynie i Ostródzie, ale i na południowych krańcach Polski m.in. w Polańczyku na Podkarpaciu, Krynicy-Zdroju, Zakopanem, Rabce Zdroju i Suchej Beskidzkiej, Żywcu i Bielsku-Białej a także w Prudniku i Nysie. Dobrą: w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej, w Kielcach, w Poznaniu i w Szczecinie. Tam wszędzie wiało.

Jeszcze pod koniec lutego, po poprzednim smogowym „armagedonie”, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował, że miasto odejdzie od węgla do końca 2023 roku. – Chcemy wyeliminować węgiel używany w gospodarstwach indywidualnych do ogrzewania, ale również spalany w piecykach czy kominkach. Ogrzewanie węglem ma zastąpić sieć ciepłownicza lub gazowa. Czyste powietrze to priorytet Warszawy – mówił wówczas Trzaskowski. Jak zwykle nie udało się dostrzec żadnych to a żadnych działań przy tym „odchodzeniu”. Za to właśnie zamrożone zostały niemal wszystkie inwestycje. Jak się okazuje, stolica nie ma pieniędzy; brakuje co najmniej 2 mld złotych.

Może warto zmienić priorytety?

200 mln zł zostanie przeznaczone na technologie wykorzystujące odnawialne źródła energii w transporcie publicznym. Ogłoszona przez NCBR „Szybka Ścieżka” to kolejny, po „Innowacyjnych nawozach” czy „Urządzeniach grzewczych”, konkurs ukierunkowany na rozwijanie technologii przyjaznych środowisku. Firmy i jednostki badawcze mogą liczyć na pieniądze w takich obszarach badań i wdrożeń jak: paliwa ciekłe, gazowe oraz elektromobilność. Podobnie jak w innych konkursach tego najbardziej popularnego programu wsparcia prac B+R w Polsce, dofinansowanie będzie można uzyskać zarówno na prace rozwojowe i badania przemysłowe, także przedwdrożeniowe.

Dla niskoemisyjnego transportu publicznego ważne jest nie tylko stworzenie infrastruktury dla pojazdów, ale z odpowiednim wyprzedzeniem tworzenie i wdrażanie nowych technologii, dzięki którym staje się on bardziej ekologiczny i dostępny. Prace powinny być prowadzone permanentnie, epidemia koronowirusa nie potrwa wiecznie. Wyniki badań posłużą producentom tzw. bezemisyjnych pojazdów oraz operatorom transportu zbiorowego, ograniczającym koszty obsługi, na przykład dzięki niższym kosztom paliwa, czy niższej energochłonności pojazdów. „W każdym z tematów badawczych NCBR wskazał kilka zagadnień, które powinny być przedmiotem projektu – czytamy na stronie internetowej NCBiR. W ramach tematu „paliwa gazowe” to m.in.. opracowanie prototypowych konstrukcji pojazdów dla transportu zbiorowego, zasilanych biogazem, biometanem lub biowodorem oraz wdrażanie infrastruktury zapewniającej również powszechny dostęp dla klientów indywidualnych, a w „elektromobilności” to na przykład opracowanie systemów wytwarzania i tankowania wodoru FC z elektrolizy”. Być może w tej ostatniej technologii jest największa przyszłość.

„Szybka ścieżka”

W realizowanym w formule „Szybkiej Ścieżki”, kolejnym tematycznym konkursie NCBR, obowiązują proste i atrakcyjne zasady. O sięgające nawet ponad 20 mln euro wsparcie na realizację projektu badawczo-rozwojowego mogą się ubiegać przedsiębiorstwa, konsorcja przedsiębiorstw lub konsorcja firm i jednostek naukowych. Minimalna wartość projektu realizowanego przez jedną firmę z sektora MŚP to milion złotych. W pozostałych przypadkach to dwukrotność tej kwoty. Wnioski o dofinansowanie należy składać online. Będą oceniane w oparciu o uproszczone w tym roku przez NCBR kryteria, a jednym z kluczowych jest tzw. „Istota projektu”, weryfikująca zasadność realizacji projektu i oczekiwanych rezultatów.

Nasuwa się tu refleksja, by nie powiedzieć – wątpliwość. Przekonanie, że potężnym trucicielem powietrza są samochody, autobusy itd., przyjęliśmy już niemal jak aksjomat. A może warto sprawdzić to jeszcze raz? Tworząc projekt badawczy, który pokazałby, co bez wątpienia jest głównym źródłem niskiej emisji? Środki na takie badanie można wygospodarować w ramach przesunięcia pieniędzy w obrębie NCBR, być może właśnie tego programu. Zanim zaczniemy leczyć, bądźmy pewni co do trafności diagnozy.