Po kryzysie terrorystycznym z 2001 r. reklamowano podobnie dziwaczne produkty, na przykład podręczne spadochrony do ewakuowania się z płonących wieżowców. Mechanizm zarabiania na kryzysie pozostał zatem ten sam – pisze w swoim najnowszym felietonie Michał Góra.

Dość regularnie przeglądam „duży portal społecznościowy z wizerunkiem litery F w logo”, co robię często po to, aby zaczerpnąć rozrywki przy komicznych memach, których jakością internauci rzadko mnie zawodzą. Głównie jednak w tym celu, żeby pozostawać na bieżąco z informacjami z kraju i ze świata. Wielkie wydawnictwa zazwyczaj posiadają bowiem internetową wersję swoich dzienników i tygodników, co pozwala wykonać prywatną „prasówkę”, a więc przegląd najważniejszych newsów.

Ostatnio zdziwiło mnie to, że duża część mainstreamowych i liberalnych mediów napadła w swoich krytycznych komentarzach na wspomniany portal społecznościowy i jego właściciela. Po pierwsze, wydawało mi się, że to różni ekstremiści i niepoprawni politycznie komentatorzy nienawidzą gigantów technologicznych „za cenzurę”. Okazuje się, że nie przepadają za nimi także przedstawiciele mediów głównego nurtu, ale przedstawiają zupełnie inną motywację – „bo nie cenzuruje dezinformacji dostatecznie mocno”. Jak widać, w demokracji trudno zadowolić wszystkich. Po drugie, dość osobliwe wydało mi się to, że prasową krytykę znanego portalu społecznościowego czytam – o, ironio! – właśnie za jego pośrednictwem. Nie potrzeba chyba Sherlocka lub Watsona, aby odgadnąć, że gazety z całą pewnością jakoś spieniężają swoją obecność w social mediach. Mimowolnie muszą zatem być częścią problemu, który pewnie chciałyby rozwiązać w prosty sposób – „niech cenzurują wszystkich innych tylko nie nas”.

Zmieniając nieco temat, chciałem także czytelników poinformować, że przeglądając treści publikowane na tym portalu społecznościowym, zauważyłem interesującą reklamę. Przedstawiała ona suplement diety, który rzekomo zawierał przeciwciała SARS-CoV2. Taki batonik-szczepionka. Od razu przypomniałem sobie o tym, jak po kryzysie terrorystycznym z 2001 r. reklamowano podobnie dziwaczne produkty, na przykład podręczne spadochrony do ewakuowania się z płonących wieżowców. Mechanizm zarabiania na kryzysie pozostał zatem ten sam. Otwarte pozostaje jednak pytanie, które produkty medyczne i do jakiego stopnia są nam oferowane ze względu na nasze dobro, a które tylko po to, żeby wyzyskać albo uspokoić nasz lęk?

Część z Państwa intuicyjnie pomyślała pewnie o szczepionkach. Ja jednak szczepień jako takich nie zamierzam wcale krytykować i uważam, że podstawowy program szczepień nie jest wymysłem big pharmy wyłącznie po to, aby zedrzeć z nas pieniądze albo nas „zaczipować”. Rozbawiło mnie jednak, że to właśnie przedstawiciele progresywnego nurtu prasowego nie mogą się chyba zdecydować, czy uważają big pharmę za coś zbawczego, czy raczej złowrogiego. Jak bowiem jednocześnie bronić wielkich kapitalistycznych organizacji, które czerpią zysk poniekąd przy okazji ludzkiego cierpienia i być podejrzliwym wobec kapitalistów, wielkich korporacji i zysków jako takich? Wykonajmy może taki eksperyment myślowy. Gdybyśmy w studiu jednej z polskich telewizji publicznie i z przekonaniem powiedzieli, że „Big pharma lobbuje wobec rządów, kierując się wyłącznie zyskami, a nie dobrem ludzkości”, natychmiast pojawiłyby się w prasie artykuły o tym, że mamy do czynienia z szalonym antyszczepionkowcem.

Tymczasem, co bardzo ciekawe, na łamach cenionego niemieckiego bloga konstytucyjnego profesor Ingo Venzke z Uniwersytetu w Amsterdamie napisał artykuł pt. „From Charity to Justice in the Pandemic: Why Germany Should Support Waiving Intellectual Property Rights”. Argumentował w nim, że państwa powinny poprzeć propagowane przez niektóre kraje i organizacje międzynarodowe zniesienie patentów dotyczących szczepionek przeciwko COVID-19. W swoim tekście wskazał między innymi, że w tej sprawie przedstawiciele koncernów farmaceutycznych uprawiają silny lobbying, a „Niemcy są oskarżane o tańczenie tak, jak im zagra big pharma”*.

Czy to nie urocza zmiana narracji w zależności od tego, co trzeba uzasadnić? Na innym gruncie, problematyczne może być na przykład wytłumaczenie ilości wydzielonego do atmosfery dwutlenku węgla przez pojazdy należące do uczestników szczytu klimatycznego. Nie daj Boże, jeśli ktoś będzie zmuszony ponadto usprawiedliwiać wzrost ilości zakażeń, jeśli taki nastąpi po około tygodniu lub dwóch od masowej konferencji, która mogła do Glasgow przyciągnąć nawet 100 tys. dodatkowych osób z różnych stron Wielkiej Brytanii, a nawet świata. Interesujące będzie zresztą także wyjaśnienie, jeśli taki wzrost nie nastąpi, bo w takim wypadku należałoby wszystkim umożliwić organizowanie podobnych imprez.

Podobnie może być z zachowaniem dwóch wiekowych już katolików, to znaczy aktualnego prezydenta USA i papieża, którzy w trakcie spotkania w Watykanie dali się sfotografować wewnątrz pomieszczeń, ale bez maseczek i zachowania dystansu społecznego. Jestem jednak pewien, że znajdą się tacy, którzy nam to wszystko logicznie wytłumaczą. I już nie będziemy mieli żadnych wątpliwości, a raczej nie będziemy mogli ich mieć.

* Wykorzystano własne tłumaczenie (parafrazę i cytat) z tekstu: Venzke, Ingo: From Charity to Justice in the Pandemic: Why Germany Should Support Waiving Intellectual Property Rights, VerfBlog, 2021/10/31, https://verfassungsblog.de/from-charity-to-justice-in-the-pandemic/, DOI: 10.17176/20211031-172730-0, na licencji CC BY-SA.