Opodatkowanie spółek komandytowych CIT zmusiło podatników do szukania bardziej korzystnych alternatyw dla tej formy prowadzenia działalności gospodarczej. Poszukiwania te nie muszą się przy tym ograniczać wyłącznie do polskich rozwiązań. Część spółek może sięgnąć po rozwiązania zagraniczne.

Objęcie spółek komandytowych CIT to poważna zmiana w zasadach ich opodatkowania. Przypomnijmy, że zgodnie z nowymi przepisami spółka komandytowa staje się podatnikiem CIT od 1 stycznia 2021 r. To podstawowa reguła. Jej wspólnicy mogą jednak postanowić, że nowe przepisy zastosują do tej spółki oraz przychodów i kosztów związanych z uczestnictwem w niej począwszy od maja 2021 r. W takim przypadku spółka komandytowa uzyskuje status podatnika podatku dochodowego od osób prawnych 1 maja 2021 r. Zatem to, czy spółka komandytowa stanie się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych 1 stycznia, czy też 1 maja br. zależy od decyzji jej wspólników.

Niezależnie jednak od tego, kiedy się to stanie, opodatkowanie spółki komandytowej CIT jest rozwiązaniem dużo mniej korzystnym, niż miało to miejsce do końca 2020 r., kiedy nie była ona podatnikiem podatków dochodowych, a podatek płacili wyłącznie jej wspólnicy (PIT). To sprawia, że wiele osób zastanawia się nad zmianą formy prawnej, prowadzonej dotychczas w formie spółki komandytowej, działalności.

W stronę spółki z o.o. –

Mogłoby się wydawać, że dobrym rozwiązaniem będzie w tym przypadku przekształcenie spółki komandytowej w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (spółkę z o.o.). A to z uwagi na obowiązujące od początku roku przepisy o tzw. estońskim CIT. Od 1 stycznia 2021 r. przepisy przewidują, w ramach tego rozwiązania, dwa alternatywne warianty, tj. ryczałt od dochodów spółek kapitałowych (tzw. estoński CIT) oraz specjalny fundusz inwestycyjny, umożliwiający szybsze rozliczenie amortyzacji środków trwałych. Są one jednak dostępne tylko dla spółek kapitałowych, a zatem dla spółki z o.o. i akcyjnej. Spółka komandytowa, mimo że stała się podatnikiem CIT, możliwości takiej nie ma.

Nowe przepisy określają liczne warunki, które musi spełnić podatnik, jeśli chce korzystać z nowego ryczałtu. Niemniej opłacanie ryczałtu od spółek kapitałowych może być opłacalne z uwagi na to, że w przypadku tej formy opodatkowania podatek płacony jest dopiero z chwilą wycofania zysków ze spółki (wypłaty dywidendy). Dopóki zyski pozostają w spółce i są reinwestowane, dopóty podatku płacić nie trzeba. Teoretycznie tylko przez cztery lata (maksymalnie). Ale z uwagi na to, że można korzystać także z kolejnych takich okresów, w praktyce może to trwać dość długo.

Należy pamiętać, że aby korzystać z opodatkowania polskim wariantem estońskiego CIT (ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych), konieczne jest złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania w tej formie, według ustalonego wzoru (ZAW-RD), do właściwego naczelnika urzędu skarbowego w terminie do końca pierwszego miesiąca pierwszego roku podatkowego, w którym ma być opodatkowany ryczałtem.

Rozwiązanie takie ma jednak wady. Powoduje bowiem, że przez dłuższy czas środki wypracowane w spółce pozostają poza zasięgiem wspólników (nie można ich ze spółki wycofać, wypłacając dywidendy). Jedynym sposobem czerpania w tym czasie zysków ze spółki jest zatem wypłata wynagrodzenia wspólnikom na podstawie kontraktów dyrektorskich lub związanych z zarządzaniem, które niestety opodatkowane są według skali podatkowej, tak jak każde inne wynagrodzenie.
Z drugiej strony spółka z o.o. ma też inną swoją zaletę. Przede wszystkim odpowiedzialność wspólników spółek kapitałowych jest ograniczona do wysokości kapitału spółki. W ten sposób chroniony jest, co do zasady, prywatny majątek wspólników.

– albo spółki jawnej

Dla mniejszych spółek dobrą alternatywą może być też przekształcenie spółki komandytowej w spółkę jawną. Tym bardziej, że sama procedura nie jest w tym przypadku zbyt skomplikowana i da się ją przeprowadzić w niespełna dwa miesiące.
Zaletą tego rozwiązania jest to, że spółka taka – co do zasady – nadal nie jest podatnikiem. Są nimi wyłącznie wspólnicy. Od tej zasady od 1 stycznia 2021 r. jest jednak jeden wyjątek. Spółka jawna staje się bowiem podatnikiem CIT (a zatem ma te same wady, które od 1 stycznia ma też spółka komandytowa), o ile nie spełni określonych w przepisach warunków.

Spółka jawna nie będzie podatnikiem CIT pod warunkiem złożenia odpowiedniego oświadczenia (oraz terminowej jego aktualizacji w każdym wymagającym tego przypadku), które powinno trafić do naczelnika urzędu skarbowego właściwego ze względu na siedzibę spółki jawnej oraz naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla każdego podatnika, osiągającego dochody z takiej spółki. Informacja powinna być złożona przed rozpoczęciem roku obrotowego według ustalonego wzoru.

W jej treści będzie musiała znaleźć się informacja o podatnikach podatku dochodowego od osób fizycznych oraz podatku dochodowego od osób prawnych, posiadających, bezpośrednio lub za pośrednictwem podmiotów niebędących podatnikami podatku dochodowego, prawa do udziału w zysku tej spółki. Aktualizacja takiego oświadczenia będzie musiała być dokonywana w terminie 14 dni; licząc od dnia zaistnienia zmiany w zakresie przekazanych w oświadczeniu informacji.
Wydaje się, że przypadki takie będą jednak niezwykle rzadkie i większość spółek jawnych pozostanie poza zakresem opodatkowania CIT. Wystarczy zwyczajnie dochować narzuconych przez nowe przepisy warunków.

Niestety, nawet jeśli spółka jawna nie jest zagrożona tym, że stanie się podatnikiem CIT, rozwiązanie to nadal ma swoje wady. Szczególnie w sferze odpowiedzialności wspólników. W spółce jawnej, która jest spółką osobową, wspólnicy ponoszą w zasadzie nieograniczoną odpowiedzialność za długi wobec osób trzecich. Każdy ze wspólników odpowiada więc całym majątkiem za ewentualne długi biznesowe.
Dotychczas spółki komandytowe cieszyły się większym zainteresowaniem właśnie z uwagi na ograniczoną w stosunku do spółek jawnych odpowiedzialność wspólników.

A może uciec za granicę?

Ostatnim wyjściem pozostaje przeniesienie spółki poza granicę Rzeczypospolitej. To już jednak dużo bardziej skomplikowana operacja, wymagająca dobrej znajomości przepisów państwa, do którego działalność miałaby być przeniesiona. Pod tym względem, wiele państw może jednak oferować bardzo korzystne zasady opodatkowania.

Możliwe np. jest przeniesienie spółki do Estonii, gdzie sama spółka opodatkowana jest bardzo korzystnie, bowiem w ogóle nie płaci CIT – tę daninę uiścić muszą jedynie wspólnicy w momencie wypłaty dywidendy. Dochód opodatkowany jest zatem inaczej niż w Polsce – tylko raz. Z drugiej strony sama dywidenda jest opodatkowana wyżej niż w Polsce (w Estonii wynosi 20 proc.). Co nie zmienia jednak faktu, że suma zapłaconych podatków i tak może być niższa niż w Polsce.

Z kolei np. w Niemczech spółka GmbH (odpowiednik naszej spółki z o.o.) płaci dwa podatki dochodowe. Podatek analogiczny do polskiego podatku od dochodów osób prawnych (Körperschaftsteuer) oraz podatek od działalności gospodarczej (Gewerbesteuer – podatek od działalności przemysłowej i handlowej). Pierwszy z nich jest podatkiem państwowym. Drugi lokalnym, który w każdym landzie może mieć inną wysokość. Do tego niemiecki system naliczania podatku wcale nie jest mniej skomplikowany niż w Polsce.

Ciekawą alternatywą może natomiast okazać się założenie spółki w Irlandii. Tam, przy niskich obrotach rocznych, nie wymaga się rejestracji jako podatnik VAT. Do tego CIT w Irlandii jest najniższy w Europie i wynosi zaledwie 12,5 proc. (podwyższona stawka CIT do 25 proc. dotyczy dochodów osiąganych z operacji finansowych). Co więcej, przez pierwsze trzy lata działalności (niezależnie od pochodzenia przychodów) firma może korzystać z pełnego zwolnienia z CIT (do 1 mln euro zysku).

Jak widać, przy odrobinie wysiłku można znaleźć za granicą ciekawe alternatywy dla polskiej spółki komandytowej. Należy jednak pamiętać, że nie zawsze takie przenosiny mają sens i są możliwe. A zatem przed podjęciem decyzji wymagane jest zawsze przeprowadzenie dokładnej analizy obowiązujących w danym kraju rozwiązań.