fbpx
piątek, 21 czerwca, 2024
Strona głównaEnergetykaW poszukiwaniu alternatywnych źródeł mocy

W poszukiwaniu alternatywnych źródeł mocy

Rozkręcone przez wojnę na Ukrainie wysokie ceny surowców – gazu, ropy i węgla – doprowadzą nie tylko do zubożenia gospodarstw domowych, ale także wstrzymywania się firm z inwestycjami. Kryzys związany z pandemią koronawirusa nadzwyczaj płynnie przeszedł w kryzys energetyczny. Przedsiębiorcy, których koszty działalności rosną w zastraszającym tempie, liczą na to, że rząd stworzy szybkie i sensowne alternatywy wytwarzania i zakupu energii po przystępnych cenach.

Nie tylko Polska, ale nawet 19 zamożnych krajów strefy euro stanęło w obliczu dalszego, gwałtownego wzrostu inflacji, czego akceleratorem była i jest rosyjska inwazja na Ukrainę. Europa zmaga się z niedoborami dostaw niemal wszystkiego oraz utrzymującymi się blokadami i jeszcze „przedwojennym” kryzysem energetycznym. Zgodnie z ocenami analityków Deutsche Bank, ale i z większością obserwacji ekonomicznych, to właśnie nośniki energii pozostają głównym motorem europejskiej inflacji. Oczywiście w takiej sytuacji utrzymuje się ogromna presja publiczna zarówno na Europejski Bank Centralny (EBC), jak i banki centralne poszczególnych krajów, by podnosiły stopy procentowe w celu zwalczania wysokich cen (chociaż wszyscy wiedzą, że obecna inflacja nie ma charakteru wynikającego z prowadzonej polityki pieniężnej).

Rosja, największy dostawca ropy i gazu do UE, obłożona sankcjami i ograniczeniami eksportowymi przez blok państw eurolandu i jego sojuszników, tworzy ryzyko odcięcia Europy od surowców energetycznych, w efekcie czego światowe ceny ropy mogą sięgnąć 110 – a nawet więcej – dolarów za baryłkę. Warto zdać sobie sprawę z tego, że ceny energii rosły na całym kontynencie jeszcze przed konfliktem ukraińskim, bo dostawy paliwa spadły z powodu zwiększonego popytu ze strony gospodarek wychodzących z pandemicznych lockdownów.

Co dalej z węglem?

Wojna na Ukrainie i embargo tylko pogłębiły kryzys energetyczny. W Polsce mamy dodatkowo problem węglowy, bo gros energii i ciepła jest wytwarzane z węgla. Starając się wykazać determinację, konsekwencję, ale i swoiste „przodownictwo” w stosowaniu sankcji, rząd zapowiedział wstrzymanie importu węgla z Rosji. Tego właśnie węgla, który trafia do lokalnych ciepłowni i indywidualnych odbiorców, a także nadal służy ogrzewaniu wielu obiektów publicznych i zakładów pracy.

Poprzednie ekipy rządzące zamknęły wiele kopalń i ograniczyły wydobycie. Wydobycie węgla z polskich pokładów stało się podobno nieopłacalne – rosyjski jest konkurencyjny cenowo i trzeba przyznać, że dobry jakościowo.
– Taki węgiel jest również wydobywany przez polskie kopalnie, ale jest go po prostu za mało i nie ma możliwości pokrycia całego zapotrzebowania – wyjaśnia Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie.

Problem zaczyna się w tym miejscu, gdzie przedsiębiorstw ciepłowniczych nie stać już na zakup węgla po systematycznie rosnących cenach rynkowych. Uderzenie w ciepłownictwo oparte na spalaniu węgla jest tym mocniejsze, że sektor ten cierpiał już wcześniej na rosnące koszty wytwarzania energii grzewczej i oświetleniowej w związku z szybującymi, spekulacyjnymi cenami uprawnień do emisji CO2. W efekcie tego część spółek energetycznych traci rentowność nie pozwalając im wygenerować oszczędności na niezbędną transformację energetyczną. W zaistniałej sytuacji rozważane jest m.in. stworzenie rządowego funduszu celowego przeznaczonego na zakup węgla, którego dystrybucją zajmowałaby się Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych.

Bez rosyjskich dostaw

Z Rosji pochodzi obecnie ok. 55 proc. sprowadzanego do Polski gazu i 66 proc. importowanej ropy naftowej oraz ok. 75 proc. węgla. Według niektórych szacunków na zakup rosyjskich surowców energetycznych Polska wydała w ciągu ostatnich dwudziestu lat ponad 900 mld zł, po części finansując w ten sposób ekspansjonistyczną politykę Władimira Putina (sprzedaż surowców energetycznych stanowi aż jedną trzecią dochodów do rosyjskiego budżetu).

Rząd chce już w maju przestać kupować węgiel z Rosji, a do końca roku zaprzestać importu ropy i gazu stamtąd. Te ambitne – cokolwiek by mówić – plany znalazły swoje miejsce w zmodyfikowanej „Polityce energetycznej Polski do 2040” (PEP 2040), gdzie dużo miejsca poświęcono niezależności energetycznej kraju. Priorytetem wydaje się obecnie szukanie nowych kierunków dostaw surowców oraz przyspieszenie rozwoju OZE. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Polsce z jednej strony i animowanie inwestycji w zielone źródła z drugiej.

Wbrew pozorom OZE w polskich warunkach można rozwinąć w stosunkowo krótkim czasie. Atrakcyjne było – i może nawet coraz bardziej jest – pozyskiwanie energii ze słońca i wiatru. Koszty jej wytworzenia są wyraźnie niższe od kosztów wytwarzania z paliw kopalnych, takich jak węgiel czy gaz. Szacuje się, że do 2030 r. moce zainstalowane w OZE w Polsce wzrosną blisko dwukrotnie. Do tego ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał tkwi w biogazowniach.

Inwestycje w OZE

Polskie przedsiębiorstwa podejmują działania związane z transformacją energetyczną już od pewnego czasu. Teraz wojna za naszą wschodnią granicą tylko zwiększyła zainteresowanie tym obszarem. Inwestycja we własną mikroinstalację albo zakup energii z OZE stały się w ostatnich latach popularnym sposobem obniżania kosztów przez firmy, które uniezależniają się w ten sposób od wahań cen surowców, zyskując gwarancję ciągłości dostaw.

Nie ma niestety żadnego wielkiego, ogólnokrajowego programu wsparcia inwestycji przedsiębiorstw w OZE. Warto jednak rozejrzeć się za tym, co oferują pojawiające się co jakiś czas lokalne programy. Są to przede wszystkim dofinansowania do instalacji fotowoltaicznych – bezzwrotne dotacje albo niskooprocentowane pożyczki. Warto też pamiętać o korzyściach podatkowych w czasie inwestycji. VAT na fotowoltaikę dla podmiotów gospodarczych wynosi 23 proc. a firma może go odliczyć od podatku.

Małe i średnie przedsiębiorstwa inwestują też w tzw. małe elektrownie wodne (MEW). Zwrot z takiej inwestycji szacowany jest, przy obecnych uwarunkowaniach biorących pod uwagę rosnące ceny energii elektrycznej, na ok. 7-10 lat.

Na mocy znowelizowanej w październiku 2021 r. ustawy o OZE przedłużone zostało wsparcie dla instalacji, które przynajmniej przez pięć lat korzystały z systemu zielonych certyfikatów. Opiera się ono na tzw. systemie FIT/FIP, czyli – w uproszczeniu – taryf gwarantowanych oraz dopłat do ceny rynkowej. Dotyczy zarówno hydroenergetyki, jak i biogazowni.

Własne źródło

Doradzanym sposobem na efektywne wykorzystanie energii z OZE jest zawarcie przez przedsiębiorcę średnio lub długoterminowej umowy na dostawy energii z konkretnego źródła odnawialnego. Jeśli jest taka możliwość to warto, by firma zainwestowała we własne źródło energii sprzężone z zakładem energetycznym, np. w formule „as a service”. W takim modelu przedsiębiorca płaci stały miesięczny abonament, nie ponosząc nakładów inwestycyjnych z własnych środków.

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

Ekonomiczne i społeczne skutki polityki klimatycznej w Niemczech

W ostatnich latach ceny energii elektrycznej, ogrzewania i żywności w Niemczech znacznie wzrosły. Najpierw kryzys związany z koronawirusem zakłócił łańcuchy dostaw, następnie wojna na Ukrainie doprowadziła do kryzysu energetycznego. Natomiast to coraz drastyczniejsze środki podejmowane przez niemiecki rząd w celu „ochrony klimatu” są obecnie głównym czynnikiem wzrostu cen.
4 MIN CZYTANIA

Mieszkańcy niemieckich miast żegnają się z gazem ziemnym

Największe niemieckie miasta muszą do 2026 r. przedstawić nowy plan ogrzewania budynków. Gaz ziemny, uważany w Niemczech za „szkodliwy dla planety”, będzie musiał ustąpić miejsca energii geotermalnej lub pompom ciepła.
4 MIN CZYTANIA

Amerykańskie wsparcie dla budowy SMR-ów w Polsce

Czyste, niedrogie i bezpieczne źródła energii jądrowej, tj. małe reaktory modułowe (SMR) w technologii BWRX-300, staną się niebawem jednym z filarów bezpieczeństwa i rozwoju Polski – przekonywali podczas wspólnej konferencji Atlantic Council, Orlen Synthos Green Energy oraz Nuclear Energy Institute przedstawiciele administracji rządowej oraz dyplomacji USA.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA