fbpx
sobota, 20 lipca, 2024
Strona głównaFelietonW socjalizmie najlepiej sprzedaje się iluzja

W socjalizmie najlepiej sprzedaje się iluzja

Znowu, niczym perpetuum mobile, powraca odwieczny dylemat generowania kosztów przez aparat przymusu państwowego w socjalistycznym państwie. Jest to główna determinanta przedsiębiorców, by tak prowadzić sprzedaż, aby niezależny od nich wzrost cen spowodowany kosztami pozostał niezauważony dla konsumenta – pisze w najnowszym felietonie Jacek Janas.

Po przeczytaniu artykułu, który ukazał się 25 kwietnia na łamach www.businesinsider.com, pt. „Masło w Lidlu skurczyło się do 170 g”, pozwoliłem sobie na pewne refleksje natury ewangelicznej. Cóż bowiem może bardziej uwiarygadniać katolicką postawę indywidualnej dobroczynności występującą w nauce Jezusa Chrystusa w opozycji do socjalistycznego rozdawnictwa cudzej własności pod przymusem, jeśli nie proceder, który dotknął jedną z największych sieci dyskontowych w Polsce?

A jaką przypowieść funduje wspomniany Business Insider? Chodzi o ujawniony przez znaną dziennikarkę Katarzynę Bosacką fakt „odchudzenia” kostki masła sprzedawanej w sieci sklepów Lidl. Jak się okazuje, niedawno oferowany jeszcze produkt o tej samej nazwie ważył 200g, a obecnie tylko 170g. Jak wskazuje treść artykułu, nie jest to jedyne działanie o takim charakterze, jakich dopuszczają się duże dyskonty. Wspomniana już pani Bosacka informowała wcześniej o pomniejszonym ptasim mleczku, a sam artykuł wspomina jeszcze o odchudzonych czekoladach ze 100g do 90g oraz paczkach chusteczek zawierających nie 10 a 9 sztuk.

Współczesne strategie handlowe taki proceder definiują jako tzw. downsizing. Jest to nic innego jak celowe działanie, w ramach którego wzrost cen osiągany jest w nietypowy sposób, poprzez zmniejszanie wielkości produktu lub pogarszanie jego jakości przy tylko pozornym utrzymaniu cennika. Taka strategia jest często stosowana, gdy istnieje obawa reakcji klientów na podwyżki.

Przedstawione przykłady, o których zresztą coraz częściej mówi się już w mediach o dużym zasięgu, to taki downsizing w ujęciu – nazwijmy to prawniczo – formalnym. Innymi słowy niczego przed klientem nie ukrywamy, ale liczymy, że w szale zakupowym i na dodatek skuszony smakowitą promocją w stylu „taniej przy zakupie trzech” biedny i nierozgarnięty konsument nie zauważy „niewinnego” procederu. O przykładach downsizingu w ujęciu materialnym niewiele się mówi. Ja je nazywam wręcz iluzją.

Sam omijam szerokim łukiem duże sieciówki, preferując zdrowe i lepsze produkty lokalniaków, co sprawia, że moje nawiedzenie dyskontu można nazwać świętem. Podczas takiego święta większą rozrywką od kupowania jest dla mnie wyszukiwanie paradoksów lub jak pisałem wyżej – iluzji. I nie wymieniając z nazwy żadnej sieci, by (nie daj Boże!) nie stanąć przed obliczem niezawisłego sądu w roli pozwanego, podczas jednego wypadu dobrych kilka lat wstecz zdziwiło mnie, że parówki w liczbie pięciu sztuk w opakowaniu w sieciówce są o kilkanaście groszy tańsze niż oznaczone tym samym logiem producenta parówki w liczbie czterech w opakowaniu oferowane w zwykłym, osiedlowym sklepie. Jedyna różnica to dopisek na opakowaniu: „wyprodukowano dla (…)”.

Z góry odrzucając hipotezę „cudu”, zadałem sobie proste pytanie, czy to aby nie są jakieś jaja? Przecież nikt rozsądny nie dokłada do interesu – jak to miałoby miejsce w przypadku rzeczonych parówek! Jedyna możliwość racjonalnego zachowania producenta parówek to zmniejszenie jakości kosztem ilości!

Ale to nie jedyne rzeczy, które nie śniły się filozofom. Raz zdarzyło mi się odwrócić do góry dnem pokaźny (chyba litrowy) słoik miodu i ze zdziwieniem zauważyłem, że jest on wypełniony jedynie w 2/3 objętości, mimo że w pozycji zasadniczej wydawał się być (wizualnie) wypełniony po brzegi. Podobną przypadłość zauważyłem z opakowaniem popularnych draży też oczywiście oznaczonych dopiskiem „wyprodukowano dla (…)”. Dla odrzucenia możliwości, iż sam padłem ofiarą mojej nieudolności empirycznego poznania, pokazałem te towary moim znajomym, którzy, na szczęście dla jakości mojej percepcji, mieli podobne spostrzeżenia.

I chyba wtedy przyszło na mnie oświecenie. Musi to być jakiś rodzaj, wyrażając się nad wyraz parlamentarnie, „downsizingu” – wszelkie inne określenia są nieeleganckie.

Ale co to ma wspólnego z Ewangelią? Stanowi dowód na to, że dobroczynność to piękny akt indywidualnej woli człowieka, niemający nic wspólnego z jakimkolwiek przymusem lub działaniem o charakterze strategii kierowanej do kolektywu. A przecież istnieje ogromna rzesza ludzi, tych codziennie setkami odwiedzających wskazane miejsca handlu, głęboko wierzących, że ktoś w swojej niespotykanej szczodrobliwości, z pokrzywdzeniem swojego majątku, oddaje im wszystkim swoje pieniądze w postaci zaniżonych cen oferowanych towarów.

Zastanawiając się nad przyczyną stosowania strategii downsizingowych, przyszedł mi na myśl cytat z książki wybitnego ekonomisty nagrodzonego zresztą „Noblem” Friedricha Augusta von Hayeka pt. „Konstytucja Wolności”: „Przymus jest złem właśnie dlatego, że w konsekwencji wyklucza jednostkę jako myślącą i oceniającą osobę, a robi z niej jedynie narzędzie osiągania celów innego”.

I chyba nie trzeba więcej dla zrozumienia mechanizmu zmuszającego menadżerów do stosowania tego typu praktyk. Znowu, niczym perpetuum mobile, powraca odwieczny dylemat generowania kosztów przez aparat przymusu państwowego w socjalistycznym państwie. Jest to główna determinanta przedsiębiorców, by tak prowadzić sprzedaż, aby niezależny od nich wzrost cen spowodowany kosztami pozostał niezauważony dla konsumenta. W interesie zaś wszystkich, zarówno państwa jak i dużych korporacji, jest owo „wykluczenie jako myślącego i oceniającego” konsumenta.

Dlaczego dużych korporacji? Bo w małym, osiedlowym sklepie prowadzonym w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej można było kupić jedynie parówki w liczbie czterech sztuk w opakowaniu.

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne opinie i poglądy

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA