Niewielu drobniejszych przedsiębiorców zamknęło miniony rok z satysfakcją pozwalającą myśleć z optymizmem o przyszłości i rozwijaniu swoich firm. W tym roku wzrost kosztów funkcjonowania działalności będzie tylko pogłębiał stare problemy. Bardzo wiele firm będzie walczyć już nawet nie o utrzymanie rentowności działania na przyzwoitym poziomie, ale wręcz o przetrwanie.

Yan Krukov/Pexels

Dotkliwe doświadczenia 2022 r. będą mieć niestety swoją kontynuację i w tym roku. Pisaliśmy o tym ostatnio (link) budząc dość szeroką dyskusję, a także refleksję nad tym, czy państwo ma narzędzia, którymi może skutecznie pomóc małym i średnim przedsiębiorcom.

Naszą ekspertyzę potwierdziło właśnie cykliczne badanie Skaner MŚP zrealizowane dla BIG InfoMonitor. Zaledwie 8,2 proc. przedsiębiorców spodziewa się w tym roku poprawy swojej kondycji finansowej i głównie są to producenci. Natomiast o pogorszeniu warunków prowadzenia biznesu informuje aż 47 proc. firm. Najgorzej oceniają je przedstawiciele firm handlowych.

Dobrze już było?

Dla przedsiębiorców zeszły rok był czasem zmagania się z bardzo częstymi zmianami przepisów oraz oczywiście z szybko rosnącą inflacją. Jak papierek lakmusowy odczuwali oni napięcia na rynku surowców i energii, zakłócenia w produkcji oraz spadek kursu złotego podrażający zakup surowców z importu. Walka szła (i nadal idzie) przede wszystkim o utrzymanie płynności finansowej. W tym celu przedsiębiorcy stosują znane metody, tj. przerzucanie wzrostu kosztów prowadzenia biznesu na odbiorców swoich usług czy produktów, wycofywanie się z inwestycji i cięcia kadrowe, koncentrując się raczej na przetrwaniu niż na rozwoju.
Wyższe ceny dla niemal co trzeciego przedsiębiorcy oznaczały konieczność wstrzymywania inwestycji. Przedsiębiorcy próbując oprzeć się inflacji skupili się na magazynowaniu zapasów, rezygnacji z przetargów i szukaniu oszczędności. Wielu jednak sięgnęło po ostateczne rozwiązania zawieszając działalność do czasu poprawy koniunktury lub przynajmniej na szczególnie energochłonny okres zimowy. Tam jednak, gdzie zabrakło już wiary lub możliwości utrzymania rentowności, a potem płynności, ogłaszana była upadłość. Pewnym pocieszeniem jest, że statystyki wskazują, że nadal więcej firm się otwiera niż jest zawieszanych lub zamykanych.

Co czeka MŚP w 2023 roku?

Również prognozy na ten rok – gdy inwestycje stoją w miejscu, sprzedaż spada, a na finansowanie biznesów brakuje środków – nie napawają przedsiębiorców optymizmem. Stare problemy mogą się jeszcze pogłębić, na nie nałożą się nowe. Z badania wykonanego dla BIG InfoMonitor wynika także, że mniej niż co dziesiąty przedsiębiorca spodziewa się w tym roku poprawy swojej sytuacji i są to przeważnie producenci. Żadnej zmiany nie bierze pod uwagę ponad 35 proc. respondentów – przede wszystkim średnich firm działających w branży transportowej. O pogorszeniu swojej sytuacji finansowej informuje natomiast 47 proc. przedsiębiorców ogółem, z czego aż 61,2 proc. reprezentantów budownictwa i 53,3 proc. handlu.
Wielu przedsiębiorców woli jednak wstrzymać się ze spekulacjami na temat przyszłości, czekając z prognozami do czasu wejścia w życie nowych przepisów.

Widmo bankructwa nadal krąży

Pocieszające jest także to, że tylko 15 proc. firm za realny uznaje scenariusz, w którym w roku 2023 będą zmuszeni ogłosić upadłość, zlikwidować firmę lub zawiesić działalność. Najczęściej są to mikroprzedsiębiorcy. Jest to nawet nieco mniej osób niż w ubiegłym roku, kiedy to o możliwym zamknięciu biznesu informował blisko co piąty badany.
Jednak już nawet większe i silne marki zwalniają nawet do 10 proc. swojej załogi albo inicjują procesy upadłościowe. Wszystko więc wskazuje na to, że również ten rok na przedsiębiorców MŚP łatwym rokiem nie będzie.

Poprzedni artykułPolacy zmienili zachowania zakupowe
Następny artykułChiny zamierzają zdystansować się od Rosji?