fbpx
wtorek, 23 lipca, 2024
Strona głównaFelietonW ustrojowym cyklu koniunkturalnym na etapie Bieruta

W ustrojowym cyklu koniunkturalnym na etapie Bieruta

Domeną wszystkich ustrojów lewicowych jest całkowita niezdolność przyjęcia jakiejkolwiek krytyki, ściganie wszelkich przejawów podważania słuszności prowadzonej polityki czy kształtu ustrojowego państwa, wreszcie traktowanie takich zachowań jako przestępstw. To taki papierek lakmusowy pozwalający wyczuć, że pomimo pompatycznych gwarancji konstytucyjnych, do środka zaczyna przenikać swąd czerwonego rozkładu – pisze w najnowszym felietonie Jacek Janas.

Swego czasu jeden z zasłużonych polityków zasiadających w Sejmie, którego nazwiska nie chcę wymieniać z uwagi, by samo nazwisko nie przyćmiło merytorycznej części niniejszego wywodu, postawił, skądinąd zasadną tezę, że pod względem ustrojowym państwa przeżywają coś na kształt znanego z ekonomii cyklu koniunkturalnego. Innymi słowy system prawny wraz z upływem czasu przeżywa zmianę trendu, od fazy ustroju wolnościowego przez stopniowy upadek do fazy najgorszej, zamordystycznej komuny. Następnie następuje zwykle upadek gospodarczy i stopniowe luzowanie systemu, by osiągnąć wreszcie znowu coś na kształt ustroju wolnościowego.

Weźmy przykład z historii Polski, na którym ów polityk wyjaśniał i dowodził poprawność postawionej hipotezy. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Polska – biedny, ale stosunkowo wolnościowy kraj, za sprawą przewrotu w 1926 r. popadł w fazę lewicowo-faszystowskiej sanacji, której wyznacznikiem pod względem prawnym była Konstytucja z 23 kwietnia 1935 r. sankcjonująca totalny etatyzm w art. 4. W efekcie Polska nie tylko była biedna, realizowała powodujące inflację i nie służące niczemu wielkie projekty typu COP, ale zamordystycznie ścigała wszystkich tych, którzy by mogli zburzyć pijar „najlepszego miejsca na ziemi”. Ta Rzeczpospolita nie przetrwała próby czasu, która pomimo bohaterskiej obrony, trwała niewiele ponad miesiąc.

Potem było jeszcze gorzej i nie mówię o okresie okupacji, gdy Polski prawnie nie było. Era Bieruta to totalny komunizm w stylu bolszewickim i w modelu stalinowskim. Jednak proszę zwrócić uwagę, że wraz z kolejnymi kryzysami w łonie PZPR następowały fazy łagodzenia ustrojowego i luzowania prawnego. Gomułka był już bardziej liberalny od stalinowskiego Bieruta. Podobnie Gierek był zdecydowanie cieplejszy wobec obywateli niż Towarzysz „Wiesław”. Dodatkowo jego gospodarcze „rządy”, dowodzące, że kredytowanie inwestycji sektora publicznego bez wyraźnego celu w postaci zysku działa tylko w teorii, doprowadziły do załamania gospodarczego, czego efektem – po niecałej dekadzie sterowania nawą państwową przez juntę służb – była ustawa Wilczka i ten moment niemal pełnej wolności gospodarczej. Polska znowu była biedna, ale na wskroś liberalna gospodarczo i rzekło by się nawet częściowo politycznie. Wprawdzie na skutek mętliku prawnego różne służby oraz urzędy harcowały i robiły, co chciały, jednak i ten bałagan powoli był porządkowany. Aż do wejścia Polski w struktury prawne UE, która to data symbolicznie zwiastuje punkt przełomu cyklu koniunkturalnego i fazę stopniowego regresu. Kolejne rządy to tylko coraz więcej przepisów, większe uprawnienia urzędników i funkcjonariuszy, mnożenie na niespotykaną skalę urzędów, regulowanie każdej dziedziny życia i sankcje za niepoddanie się etatystycznej woli państwa.

I można spokojnie powiedzieć, że od dosyć dawna jesteśmy już na etapie sanacji, bowiem od kilku lat nic nie dzieje się „poza państwem”. Budujemy drogi i dotujemy zakłady dokładnie jak za Gierka. Rosną w oczach wielkie budowle socjalizmu na wzór przytaczanego COP-u Kwiatkowskiego, a plany zrównoważonego rozwoju przywodzą nam na myśl słynne pięciolatki. Tylko dogorywający sektor MŚP świadczy jeszcze o tym, że nie sięgnęliśmy czasów Bieruta i mamy jeszcze jako taki obrót gospodarczy.

Czasami jednak można mieć uzasadnione wątpliwości co do fazy cyklu ustrojowego, w jakim się jednak rzeczywiście znajdujemy. Domeną ustrojów lewicowych, zarówno tych o średnim rozmiarze gatunkowym, jak i tych o grubym kalibrze (komunizm), jest przecież całkowita niezdolność przyjęcia jakiejkolwiek krytyki, ściganie wszelkich przejawów podważania słuszności prowadzonej polityki czy kształtu ustrojowego państwa, wreszcie traktowanie takich zachowań jako przestępstw. Można by rzec, że to taki papierek lakmusowy pozwalający wyczuć, że pomimo pompatycznych gwarancji konstytucyjnych, do środka zaczyna przenikać swąd czerwonego rozkładu.

Chyba rzeczywiście ulatnia się w przestrzeni publicznej jakiś niezdrowy fetor. Już kiedyś sygnalizowałem, że dosyć dziwnie brzmią przyjęte przez Radę Europejską Konkluzje z października 2022 r., które w pkt. 1 stanowią: Rada Europejska jest zdecydowana przeciwdziałać dezinformacji mającej na celu niweczenie naszych zbiorowych wysiłków na rzecz obrony suwerenności Ukrainy i międzynarodowego porządku opartego na zasadach. Może to nic strasznego, bo w końcu nie wiemy, na czym to przeciwdziałanie mogłoby polegać ani czym jest owe niweczenie zbiorowych wysiłków opartych o zasady. Na pierwszy rzut oka zbyt strasznie to nie wygląda, jednak warto przypomnieć, że to właśnie decyzje Rady jako organu politycznego pozostają wiążące dla Komisji w zakresie tworzenia przepisów powszechnie obowiązujących. A kolejne zdanie zawarte w konkluzjach może sugerować, czego ma dotyczyć owo przeciwdziałanie dezinformacji: (…) Powtarza, że Rosja ponosi wyłączną odpowiedzialność za obecny kryzys energetyczny i gospodarczy. Czy zatem dezinformacją będzie moje wielokrotne twierdzenie, że inflacja to głównie wina rządów wpuszczających pieniądze w gospodarkę i instytucji odpowiedzialnych za prowadzenie stabilizującej polityki pieniężnej?

Pikanterii dodaje wtorkowa informacja prasowa o złożeniu w poniedziałek w Sejmie przez grupę posłów projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw. Do najciekawszych, aczkolwiek nie jedynych, zmian należy nowa treść art. 130 kodeksu karnego, która w § 4 brzmi: Kto, biorąc udział w działalności obcego wywiadu, prowadzi dezinformację, polegającą na rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji, mając na celu wywołanie poważnych zakłóceń w ustroju lub gospodarce Rzeczypospolitej Polskiej, innego państwa lub organizacji międzynarodowej lub skłonienie organu władzy publicznej Rzeczypospolitej Polskiej lub innego państwa albo organu organizacji międzynarodowej do podjęcia lub zaniechania przez nie określonych czynności, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8. Co ciekawe, w projekcie zmian nie doszukałem się definicji pojęcia dezinformacji. Dodatkowo z cytowanego przepisu nie wynika, by działanie w ramach „działalności obcego wywiadu” miałoby mieć postać tylko świadomą, objętą zamiarem. Innymi słowy może to robić również tzw. „pożyteczny idiota”.

Sprawę należy potraktować poważnie, bowiem w środę zastępca ministra koordynatora służb specjalnych poinformował w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”, że szpiegostwo i dezinformacja są ważnymi problemami, z którymi mierzy się Polska, a w Polsce potrzebne są dotkliwsze kary za szpiegostwo. Zatem możliwe, że Czytelnicy tak szacownego medium jak FPG24.pl już niedługo przeczytają jedynie te moje felietony, które chwalą politykę państwa.

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne opinie i poglądy

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA