Wmawia się nam, że powodem spadku używalności gotówki jest to, że ludzie naturalnie i nieuchronnie odwracają się od niej, ponieważ postrzegają systemy cyfrowe, czyli kartowe, aplikacji mobilnych itp. jako lepsze. Najczęściej jednak to wielkie organizacje odgórnie naciskają na system gotówkowy i to one, tak naprawdę, przemawiają ich głosem – mówi finansista Brett Scott w wywiadzie dla portalu instytutsprawobywatelskich.pl.

Skitterphoto/Pixabay

Do instytucji uważających obrót bezgotówkowy jako niezbędny należy między innymi globalny sektor bankowy. Druga grupa graczy, którym zależy na jego pełnej implementacji, to firmy płatnicze, takie jak Visa i MasterCard – one otwarcie mówią o podważeniu pieniądza gotówkowego. Z kolei gracze Fintech prowadzą naturalną, ideologiczną walkę z gotówką, bo – zdaniem finansisty Bretta Scotta – system gotówkowy jest po prostu trudny do zautomatyzowania.

Istnieją też konkretne grupy interesu zainteresowane likwidacją gotówki. Na przykład Better Than Cash Alliance to organizacja finansowana przez Visę, Citigroup i innych dużych graczy, która bezpośrednio próbuje zarażać rządy ideą obrotu bezgotówkowego.

Tylko nam się wydaje, że to my tego chcemy

Odgórne naciski na system gotówkowy, z kolei mogą tworzyć ruchy oddolne: „jeśli więc mamy dużych graczy instytucjonalnych, którzy powoli podkopują system fizyczny, to często okazuje się, że również wpływają oni na publiczną percepcję gotówki, a także degradują jej infrastrukturę. To sprawia, że korzystanie z gotówki staje się relatywnie trudniejsze, więc systemy cyfrowe zaczną wyglądać na jeszcze wygodniejsze, ponieważ gotówka jest systematycznie podkopywana”.

Ideologiczny atak na gotówkę to także atak na infrastrukturę gotówkową, jej redukcja. Tworzy swoistą „pętlę sprzężenia zwrotnego”, co umożliwia wessanie ludzi do systemów korporacyjnych. Jeszcze pięć lat temu w Londynie ludzie korzystali z wielu form płatności – używali gotówki, używali także kart. Teraz w wielu miejscach użycie gotówki jest tam prawie niemożliwe. A ludzie jakoś wierzą, że to wyszło od nich, że to oni sami popchnęli tę zmianę.

Cały sektor bankowy i technologiczny zaczynają powoli zmierzać w określonym kierunku. Chcą automatyzować swoje systemy, chcą forsować i emitować cyfrowy pieniądz. Chcą powoli przekalibrować cały system. I mają na to gigantyczne środki.

Zaufanie publiczne a gotówka

Te procesy uzależnienia się od podsuwanych przez korporacje rozwiązań są bardzo subtelne, często nawet dość trudne do zauważenia. W takich miejscach jak np. Szwecja mamy do czynienia z wysokim poziomem zaufania do instytucji – czym zresztą charakteryzują się skandynawskie społeczeństwa i są w tym bezkrytyczne. Ludzie tam często są zszokowani, że można choćby pomyśleć, że jest coś złego w całkowitym uzależnieniu się np. od sektora bankowego. Bycie zależnym od wielkich instytucji jest dla nich w porządku. Tam natomiast, gdzie zaufanie publiczne do dużych instytucji czy do rządów nie jest wysokie, wielu ludzi woli system gotówkowy.

Sektor korporacyjny coraz bardziej nadaje ideologiczny ton społeczeństwu. Mówi się nam, że jeśli chcemy nadążyć za postępem na świecie, to lepiej zmierzać w kierunku systemów korporacyjnych – w przeciwnym razie zostaniemy w tyle.

Niestety wiele osób, także w kręgach politycznych, broniąc systemu gotówkowego często kupuje tę narrację korporacyjną. Twierdzą potem, że owszem, istnieją jeszcze ludzie uzależnieni od gotówki, którzy nadal nie nauczyli się, jak się zmodernizować i tylko dlatego rządy i banki centralne muszą chronić ich dostępu do gotówki. Dopóty, dopóki nie nauczą się, jak korzystać z systemu cyfrowego… Nie powiedzą natomiast: musimy chronić silną i powszechną alternatywę przed dominacją korporacji!

(rozmowa z Brettem Scottem – dziennikarzem, aktywistą, antropologiem ekonomicznym, byłym maklerem finansowym i konsultantem ds. kryptowalut – opublikowana została na łamach portalu instytutsprawobywatelskich.pl. Brett Scott jest autorem książek: „Cloudmoney: Cash, Cards, Crypto and the War for our Wallets” i „The Heretic’s Guide to Global Finance”).
Poprzedni artykułPolacy martwią się o swoje finanse
Następny artykułJak bardzo może urosnąć gospodarka dzięki uciekinierom z Rosji?