Miliony Polaków trzyma swoje oszczędności w bankach, gdzie realnie tracą one na wartości. Obecnie zarówno przedsiębiorstwa, jak i gospodarstwa domowe ulokowały tam kwotę przekraczającą 1,3 biliona złotych. To pieniądze, które można zmobilizować do rozwoju naszego kraju.

Fot. Pixabay

W obecnej sytuacji należy po pierwsze przygotować, a po drugie zaprezentować opinii publicznej narodowy plan odbudowy gospodarki po pandemii koronawirusa. Plan ten powinien składać się z odważnych projektów związanych z rozbudową infrastruktury komunikacyjnej i energetycznej. A zaangażowani w jego realizację wszyscy zainteresowani obywatele. To powinien być dokument o charakterze krajowym, niezależny od tego, czy swoje programy uruchomi, czy nie uruchomi Unia Europejska. A wiele wskazuje na to, że nawet jak je uruchomi, to nasz udział w nich może być ograniczony, bo przecież ktoś może uznać, że kiepsko u nas z praworządnością.

Zamiast kisić pieniądze na nieopłacalnych bankowych kontach lub wyszukiwać ryzykowane inwestycje dające niepewną stopę zwrotu, Polacy powinni móc zainwestować w swój kraj. A państwo ma obowiązek im to umożliwić. W ciągu ostatnich pięciu lat wysokość środków zakumulowanych w bankach wzrosła w Polsce o niemal połowę. Innymi słowy przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe powiększyły tę pulę o blisko pół biliona złotych, i to wszystko działo się przy niskich, a obecnie ekstremalnie niskich stopach procentowych. Polacy niezbyt chętnie inwestowali w tym czasie na rodzimej giełdzie, za to na pniu rozchodziły się obligacje skarbowe oferowane inwestorom indywidualnym.

To zainteresowanie warto wykorzystać, zwiększając podaż tego typu papierów, które finansować mogłyby najważniejsze inwestycje prorozwojowe. I nie chodzi mi wyłączone o obligacje skarbowe, ale także o dług, który mogłyby wypuszczać podmioty związane z państwem, np. spółki będące w jego rękach. Oferta dotyczyłaby konkretnych projektów, a wypłacalność obligacji byłaby gwarantowana przez skarb państwa. Taką rolę mogłyby pełnić obligacje rozwojowe, czyli instrumenty finansowe, których nabywanie wiązałoby się z preferencjami podatkowymi, tak aby jeszcze zachęcić do ich nabywania, nominowane w złotych i skierowane do rezydentów, czyli tych podmiotów, które miejsce zamieszkania lub siedzibę mają w Polsce.

Obecnie w Unii trwają ustalenia, na jakich zasadach ma być udzielana pomoc dla państw członkowskich, ze wzmiankowaną już dyskusją na temat praworządności w tle. Nie ma co tracić czasu na rezultaty tych debat, tylko myśleć o tym, co możemy zrobić, aby umiejętnie pomóc samym sobie. Już teraz.