Fot. Pixabay

Tą decyzją, zdaniem Rogana, Putin pokazał Arabii Saudyjskiej i światu, że jest królem naftowym, jednocześnie zdobywając amerykańską wdzięczność. Umowa zmniejszy dostawy ropy o prawie 10 milionów baryłek dziennie. Najprawdopodobniej ustabilizuje i podniesie to ceny ropy. Rosja i Arabia Saudyjska chcą wzrostu cen, ponieważ muszą zmaksymalizować dochody z ropy, aby wesprzeć swoje programy wydatków rządowych. Stany Zjednoczone dążą do podwyżki cen w celu konsolidacji producentów energii z łupków, którzy mają wyższy próg rentowności niż ich zagraniczni konkurenci naftowi.

Umowa teoretycznie wygląda tak, że ​​wszystkie kraje na tym skorzystają. Ale to złudzenie. Największym zwycięzcą w tej sytuacji jest Putin. Na początek Rosja prawie na pewno nie będzie przestrzegać limitów produkcji. Putin ma zbyt wiele do zyskania i zbyt mało do stracenia po przekroczeniu uzgodnionego poziomu produkcji. Każdy nowy dolar, który Rosja może uzyskać dzięki sprzedaży, to pieniądz , który może zainwestować w rosyjską infrastrukturę i wojsko. Biorąc pod uwagę wielki globalny zgiełk związany z niższymi cenami ropy, Putin zaryzykuje, że świat przymknie oko na wszelkie „drobne” łamanie zasad.

Siła Putina i jego wpływy na całym świecie w znacznej mierze zależą od jego zdolności do zdominowania globalnego rynku eksportu ropy. Putin chce mieć pewność , że to on, a nie Saudyjczycy, czy USA, będą w stanie ustalić warunki rynkowe.

Prezydent USA Donald Trump mówi, że ta umowa uratuje amerykańskie miejsca pracy w sektorze energetycznym, ale jest to wątpliwe. Nie zrobi wiele, aby zmniejszyć presję na amerykański przemysł łupkowy – nawet przy tej umowie ceny ropy musiałyby się podwoić, aby przemysł łupkowy osiągnął próg rentowności.

Krótko mówiąc, wdzięczność Trumpa wobec Putina może być bezpodstawna – twierdzi Tom Rogan.

DL/Washington Examiner