Badanie przeprowadzone przez duńską Fundację Rockwool ujawniło, że wskaźniki dzietności w północnej Europie znacznie spadają. Nie tylko pary mają średnio mniej dzieci, ale także wyraźnie wzrasta liczba osób, które nie mają ich w ogóle.

Peter Fallesen, doświadczony badacz fundacji, powiedział, że tendencja ta ma wiele przyczyn, w tym to, że „społeczeństwo zasadniczo straciło ochotę na posiadanie dzieci”, ale przyznał, że prawdopodobnie istnieją również powody natury ekonomicznej. „Decydujemy się na mniej dzieci w czasach recesji, a wydaje się, że recesja wywołana kryzysem finansowym stała się trwałym elementem rzeczywistości” – powiedział

Badania wykazały, że na kobiety urodzone w latach 1979-1988 roku średnio przypada 1,82 dziecka, co stanowi spadek w porównaniu ze średnią 1,92 , obserwowaną wśród kobiet urodzonych w poprzednim dziesięcioleciu (1969-1978).
Zgodnie z prognozą badania, 21% kobiet urodzonych w 1988 roku prawdopodobnie będzie bezdzietna w wieku 45 lat, w porównaniu z zaledwie 17% kobiet urodzonych dziesięć lat wcześniej.

Liczby te są podobne do danych opublikowanych przez „Newsweek” w zeszłym miesiącu w artykule na temat spadającego współczynnika dzietności w Ameryce, w którym ujawniono, że obecne trendy sugerują, że wiele dzisiejszych młodych kobiet pozostanie bezdzietnych, niezależnie od swojej woli. Najnowsze dane rządowe w Wielkiej Brytanii, opublikowane w tym tygodniu, również dają podobny obraz z najniższymi wskaźnikami dzietności od czasów sprzed II wojny światowej.

Globalny liberalny establishment złożony z naukowców, polityków i większości mediów głównego nurtu wita spadek współczynników dzietności w pierwszym świecie jako „historię sukcesu” tak zwanych „praw reprodukcyjnych” – aborcji na żądanie i masowego stosowania antykoncepcji – oraz łączy to ze wzrostem liczby kobiety muszących iść do pracy ze względu na zmieniające się realia ekonomiczne.

Jednak badania pokazują, że gdy około 25 procent kobiet urodzonych w latach 90. prawdopodobnie pozostanie bezdzietnymi, zaledwie mniej niż pięć procent dzisiejszych młodych kobiet twierdzi, że faktycznie nie chce mieć dzieci, a to znaczy, że wiele, być może miliony, będzie rozczarowanych brakiem rodzin, o których marzą.
Komentując „szokującą stratę” szesnastu milionów dzieci urodzonych mniej w ciągu dwóch dekad, niż miałoby to miejsce, gdyby wskaźniki urodzeń pozostały na poziomie z 2007 roku, Lyman Stone i W. Bradford Wilcox piszą: „Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dziś kobiety częściej zgłaszają, że mają mniej dzieci, niż by chciały, a nie więcej, niż by chciały”.

„W rzeczywistości średnia liczba dzieci, którą amerykańskie kobiety chciałyby mieć powoli wzrasta i wynosi obecnie więcej niż dwoje dzieci” – zauważają autorzy.
„Kobiety są szczególnie zaniepokojone kosztami urodzenia dziecka, ogromnymi wymaganiami czasowymi związanymi z rodzicielstwem oraz stanem gospodarki. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego wśród 1300 amerykańskich kobiet w wieku rozrodczym, które sponsorowaliśmy w kwietniu” – zauważają autorzy.

Ostatnie badania opublikowane w „Lancet” wykazały, że spadek współczynników dzietności spowoduje w 23 krajach, w tym w Hiszpanii i Japonii, spadek liczby ludności o ponad połowę do 2100 roku.
Tymczasem prognozy pokazują, że pod koniec tego stulecia populacja Afryki Subsaharyjskiej wzrośnie trzykrotnie do ponad trzech miliardów ludzi. Media o międzynarodowym zasięgu, takie jak BBC, upierają się, że odkrycia te stanowią dowód dowód, że kraje zachodnie „nie mają innego wyboru”, jak tylko otworzyć swoje granice dla milionów afrykańskich imigrantów.

Emerging Europe zajęła szczególnie zdecydowane stanowisko w tej sprawie, atakując Węgry i Polskę za stosowanie zachęt finansowych dla rodzin, aby miały więcej dzieci, zamiast wspierania masowej imigracji z trzeciego świata, w celu odmłodzenia starzejącej się populacji.
Według mediów, które są finansowane przez Brytyjskie Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty, a także przez banki i międzynarodowe korporacje, taka polityka jest nie tylko „mniej skuteczna”niż otwarte granice, ale jest też obraźliwa, ponieważ „wzmacnia przestarzały pogląd, że rolą kobiety jest bycie matką”.
Wspieranie kobiet w posiadaniu dzieci jest „problematycznym i patriarchalnym założeniem o roli kobiet w społeczeństwie” – pisze Portia Kentish, podkreślając, że „zamiast tego rozwiązaniem jest liberalna polityka imigracyjna”.

Źródło: „Breitbart”