NULL

Kilka miesięcy temu prezes Jarosław Kaczyński powiedział, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią wolności. Deklaracja ta padła podczas konwencji w Gdańsku. I choć oznaczała ona respektowanie wolności użytkowników Internetu przy wdrażaniu unijnej dyrektywy ACTA2, to kontekst był szerszy. Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce poszerzać zakres wolności obywateli w każdej dziedzinie życia państwa. Jednym z obszarów, gdzie te zmiany są oczekiwane, jest prawo budowlane. Wszyscy, którzy próbowali w Polsce coś wybudować, to potwierdzą.

I takie właśnie zmiany obecny rząd przygotował. Warto o tym pakiecie deregulacji kilka zdań powiedzieć. Zacznijmy od pozwolenia na budowę. Czy naprawdę do jego uzyskania potrzebna jest taczka dokumentów? Czy nie wystarczy zwykła teczka ? Po co na etapie zgody na budowę projekty techniczne w poszczególnych branżach? Zaproponowaliśmy, żeby do wniosku o pozwolenie na budowę dołączyć projekt zagospodarowania działki i architekturę budynku. Projekty techniczne potrzebne będą dopiero podczas samej budowy. Oczywiście tylko wtedy, kiedy to pozwolenie na budowę jest naprawdę konieczne. Bo czy takie na przykład paczkomaty, biletomaty i inne automaty sprzedające, naprawdę powinny wymagać zgody na ich lokalizację z kierownikiem budowy włącznie? Pewnie każdy z nas powie, że nie. Tylko że gdyby czytać rozstrzygnięcia sądów, to mamy tutaj poważne wątpliwości. Takie absurdy jednoznacznie likwidujemy. Katalog inwestycji, które nie wymagają pozwolenia na budowę, jak np. instalacje gazowe wewnątrz budynku czy przydomowe tarasy, został w tych zmianach bardzo rozszerzony.

Prawo musi być także stabilne. Nie może być tak, że decyzja o pozwoleniu na budowę czy odbiorze budynku może być podważona w nieskończoność. Wprowadzamy maksymalny termin 5 lat. Właściciele sieci, do których musimy się podłączyć, też muszą znać terminy, do kiedy powinni takie warunki wydać i umożliwić korzystanie z wodociągu, gazu czy prądu. Tu także mamy terminy i kary za ich przekroczenie. Tam, gdzie mamy miejskie ciepło, tam projektant w pierwszej kolejności powinien włączyć się w sieć ciepła systemowego, a dopiero gdy to niemożliwe, szukać innego źródła ciepła. Dzięki temu w powietrzu w naszych miastach będzie mniej smogu. Wreszcie tam, gdzie dochodzi do zmiany sposobu użytkowania, wprowadzamy konieczność zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego, tak aby nigdy nie powtórzyła się sytuacji z koszalińskiego escaperoomu.

Wreszcie legalizacja starych samowoli. Nawet najcięższe przestępstwa podlegają przedawnieniu, a samowole budowalne nigdy. Czy naprawdę tak absurdalnie surowe prawo ma jakikolwiek sens? Czy nie lepiej, żeby ci, którzy mają coś do ukrycia, się ujawnili i wrócili z powrotem do systemu? Żeby mogli swój dom wyremontować, rozbudować czy np. dokonywać okresowych kontroli kominiarskich? Tym bardziej, że możemy tutaj mówić o liczbie… nawet pół miliona różnego rodzaju samowoli. Dwa warunki są jednak niezbędne. Po pierwsze, budynek musi być bezpieczny i to warunek sine qua non. Po drugie, uproszczona legalizacja bez opłaty tylko dla co najmniej 20-letnich samowoli, wobec których nie toczyły się żadne postępowania nadzoru. Czyli de facto tam, gdzie przez ostatnie kilkadziesiąt lat nikomu one nie przeszkadzały.