Zjednoczona Opozycja pod przewodnictwem Rafała Trzaskowskiego – hasło to natychmiast po II turze wyborów prezydenckich miało być nowym otwarciem dla sił po stronach antypisowiskich. Tyle tylko, że zaraz po rzuceniu hasła, okazało się, że niewiele z tego wychodzi. Liderzy opozycji nie szczędzą sobie uszczypliwości, kłócą się w najlepsze, a sam Trzaskowski z wołaniem o utworzenie nowego Ruchu Obywatelskiego wygląda jak wołający na puszczy nie wiadomo o co.

Ponad 10 milionów głosów Rafała Trzaskowskiego – tego nie można zmarnować – tak liczą liderzy PO po przegranej prezydenta Warszawy w wyborach prezydenckich. No dobrze, ale jak rozmawialiśmy z przedstawicielami kolejnych partii wchodzących w skład “wielkiej opozycyjnej antyPiS koalicji”, to usłyszeliśmy, że sytuacja nie jest teraz taka prosta. Ponieważ każdy ma swoje interesy.

Stronnictwo Szymona Hołowni, choć jego przedstawiciele mówią, że bazują na razie na ruchu obywatelskim, prędzej czy później będzie musiało przekształcić się w partię, jeśli będzie chciało zaistnieć w polityce. W polskim systemie politycznym niepartyjne stowarzyszenia nie startują w wyborach do Sejmu. Tu musi być rejestracja, partia polityczna. Z rozmów z konstytucjonalistami, które przeprowadził portal fpg24.pl, wynika, że nawet niektórzy profesorowie konstytucjonaliści proszą o… czas, aby wydać opinie, czy rejestracja stowarzyszeń, a następnie – przekształcenia ich automatycznie w kandydatów w wyborach do parlamentu – będzie możliwa. Rozmawialiśmy o tym z min. prof. Ryszardem Piotrowskim oraz prof. Marcinem Matczakiem.

– Kandydować można, ale pieniądze z budżetu dostają tylko partie. Niemniej ruch obywatelski na pewno warto tworzyć – uważa prof. Matczak.

Inni kazali nam czekać na opinię. Dlaczego? Bo w piątek wieczorem Rafał Trzaskowski miał wielki wiec w Gdyni, gdzie finalizował swą kampanię wyborczą i gdzie powiedział, że z jego partii lub ruchów poparcia dla niego zostanie utworzony Ruch Obywatelski. Czyli co? Jeszcze nie wiadomo.

A to dlatego, że Platforma Obywatelska nie wie, w którą stronę ma iść. Wielu w partii mówi o tym, że trzeba zmienić szyld, czyli nazwę. Bo, jak twierdzą, „projekt Platforma Obywatelska” się wyczerpał. Czemu? Ano dlatego, że ludzie, zwłaszcza młodzi, nie chcą głosować na stary szyld „PO” . Mają dosyć oddawania głosów na partię, która niewiele im daje, a proponuje zupełnie to samo, co kiedyś: pracuj, weź kredyt, a potem zobaczymy, ile jesteś wart.

Tak bowiem przemawiał do młodych Bronisław Komorowski jako kandydat na prezydenta w 2015 r. i, w opinii wielu, przez to wybory przegrał. Ale to historia. A teraz?

Teraz nie wiadomo. Jak wynika z naszych rozmów, Platforma nie bardzo wie, w którą stronę ma iść i nie wie też, kto wchodzący w skład Koalicji Obywatelskiej de facto będzie jej sojusznikiem. Lewica? Raczej nie. Wystarczyło posłuchać Włodzimierza Czarzastego, który mówił: „ Powiedzcie swoim głupawym wyznawcom, żeby przestali opluwać Roberta [Biedronia– przyp. red]”. Albo mówił , że ci, którzy oskarżają wszystkich poza sobą za przegraną Trzaskowskiego, to “debile”, które to słowa kierował wprost do szefów partii i kampanii Trzaskowskiego.

Również wywołani do odpowiedzi przez władze Platformy szefowie PSL oraz sam Szymon Hołownia, którym PO zarzuca nie dość mocne zaangażowanie w kampanię Trzaskowskiego, raczej nie czują się winni. Zresztą oba stronnictwa zamierzają iść swoją drogą. I wcale nie razem z Platformą ani Koalicją Obywatelską.