Według różnych opinii najbliższej zimy w Polsce może zabraknąć ok. 4-9 mln ton węgla. Tymczasem cały czas jest on eksportowany z naszego kraju.

Po wprowadzeniu embarga na węgiel rosyjski spółki państwowe, ale i prywatne próbują importować do Polski węgiel kamienny z najdalszych kierunków na świecie: z Kolumbii, RPA, Australii czy Indonezji.

W pierwszym półroczu 2022 r. z polskich kopalń wyeksportowano i wywieziono do innych krajów Unii Europejskiej 981 tys. ton węgla – wynika z odpowiedzi wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika na interpelację poselską Joanny Muchy z Polski 2050, do której dotarł „Fakt”. Z tego 560 tys. ton trafiło do Czech, 220 tys. – na Ukrainę (w ramach pomocy), a 10 tys. ton do Niemiec. Dla porównania, w 2020 r. Polska eksportowała ponad 1,03 mln ton węgla, w zeszłym roku – 2,08 mln ton.

– Obecnie nie ma przepisów, które zabraniałyby eksportu i wywozu węgla z Polski. Eksport tego surowca regulują stosowne umowy handlowe, które zostały zawarte przez spółki przed wybuchem wojny na Ukrainie. Należy podkreślić, że zerwanie tych umów naraziłoby poszczególne spółki na kary – twierdzi wiceminister Pyzik.

Jak dodaje Pyzik, po wybuchu wojny na Ukrainie spółki Skarbu Państwa, do których należą kopalnie, nie zawierały nowych umów na eksport węgla energetycznego. Do Czech wysyłany jest węgiel głównie z prywatnej kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, a na Ukrainę – z kopalni „Bogdanka”.

Nieco inne dane wcześniej podawał think tank Forum Energii. Według niego eksport węgla energetycznego z Polski od stycznia do maja tego roku wyniósł ponad 1,4 mln ton, a poza Czechami, Niemcami i Ukrainą był wysyłany również na Słowację, do Austrii i na Węgry. Do krajów UE węgiel państwowej PGG eksportuje m.in. Węglokoks.

Poprzedni artykułDlaczego lekarze weterynarii chcą strajkować?
Następny artykułKtóry dziaders chciałby żyć wiecznie?