Na początku lat 90. eksperci i producenci margaryny zachwalali ją jako zdrowy produkt dla osób mających problemy z nadmiarem cholesterolu. W efekcie ludzie masowo przerzucili się z masła na margarynę. Potem okazało się jednak, że jest dokładnie odwrotnie. Że to masło jest tym zdrowym produktem. Ten przykład pokazuje, jak łatwo manipulować ludźmi, jacy są łatwowierni. Naiwność ludzi jest bezgraniczna, co powoduje, że skuteczność dezinformacji i indoktrynacji jest bardzo wysoka.

Tomasz Cukiernik

Politycy nakładają na nas coraz bardziej bezsensowne i uciążliwe podatki. Zadłużają nas i przyszłe pokolenia. Podpisują niekorzystne umowy międzynarodowe. Dodrukiem pieniądza wywołują inflację. Właściwie poza polityką i finansami publicznymi zjawisko korupcji jest tak marginalne, że niemal niewystępujące. Wreszcie to politycy wywołują wojny, za które płacimy i których jesteśmy ofiarami. Mało tego, na każdym kroku kłamią i zmieniają własne zdanie. Hipokryzja to ich chleb powszedni. Wczoraj mówili, że maseczki nie chronią przed wirusem, a dzisiaj wprowadzają przepisy, które nakazują je obowiązkowo nosić i zapewniają, że chronią. Będąc w opozycji, krytykują rządzących za nadmierne opodatkowanie paliw, a potem rządząc, jeszcze bardziej to opodatkowanie podnoszą. Związkom zawodowym mówią, że nie zamkną kopalni i energetyki węglowej, a jednocześnie podpisują Unii Europejskiej cyrograf w tej sprawie.

Oficjalnie to wszystko oczywiście dla naszego dobra, a tak naprawdę jedynym celem jest wygranie najbliższych wyborów. Propaganda i manipulacja społeczeństwa przez mainstreamowe media jest tak silna, że mimo tego wszystkiego ludzie nadal politykom… wierzą w to, co oni opowiadają! Wierzą, że trzeba walczyć z globalnym ociepleniem albo ze zmianami klimatu. Wierzą w bezobjawowy kowid i że nieprzebadana szczepionka ochroni ich przed chorobą. Wierzą, że to wszystko naprawdę, a nie po to, żeby wydrenować jeszcze więcej pieniędzy z kieszeni zwykłych ludzi. I ci ludzie – trudno powiedzieć, że nieświadomi, bo wystarczy logicznie pomyśleć – nadal uważają, że tak trzeba, że wszystko jest w najlepszym porządeczku. Że trzeba wykonywać zarządzenia polityków, zamykać swoje firmy, bo lockdown jest konieczny, eliminować węgiel i pojazdy spalinowe, stawiać dotowane wiatraki i fotowoltaikę oraz potulnie płacić narzuconą przez Unię Europejską absurdalnie wysoką akcyzę w paliwach i skrajnie szkodliwy podatek od dwutlenku węgla… by ratować planetę.

Eurokraci także wykazują się hipokryzją. W ramach działań ekologicznych najpierw nakazywali dolewać biopaliw do paliw, a potem zaczęli tych biopaliw… zakazywać. Eurourzędnicy wiedzą również lepiej od konsumentów, ile ma być produkowanej żywności ekologicznej, gdzie – jak mówi Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, przewodniczący Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy prezydencie RP – występuje 3-4-krotny spadek plonów. Czy chcą nas doprowadzić do głodu? W Niemczech mogą funkcjonować kopalnie węgla brunatnego, a jednoosobową decyzją TSUE Polska ma swoją odkrywkę w Turowie zamknąć, skazując na brak energii elektrycznej miliony, a na braki ciepła tysiące Polaków i na bezrobocie dziesiątki tysięcy.

To samo dzieje się z samochodami elektrycznymi. Jest rozkaz, by je produkować, a ukoronowaniem tego procesu będzie już teraz zaplanowana w Brukseli urzędowa decyzja o całkowitym wyeliminowaniu pojazdów spalinowych. A dlaczego nie mogą istnieć obok siebie oba rodzaje samochodów, by konsument mógł wybrać, którym chce jeździć? Nie mogą, bo to urzędas musi autorytarnie zdecydować, co jest dla nas dobre! Tymczasem według raportu WEI emisyjność całego cyklu życia miejskiego aut spalinowych jest niższa niż aut elektrycznych. Tak więc mają być dozwolone tylko samochody elektryczne w sytuacji, gdy co więcej, przynajmniej w niektórych krajach UE (szczególnie w Polsce) ten sam unijny Zielony Ład doprowadzi do braków energii elektrycznej i blackoutów! Czy chodzi więc o to, by ludzie przerzucili się na bryczki? Chyba nie, bo konie też wypuszczają nielubiane przez Brukselę gazy…

Absurdem jest to, że żyjemy w świecie, w którym stery powierzone są tak skrajnie nieuczciwym i trefnym ludziom, jakimi są politycy. A przecież jeśli spojrzymy dookoła i na historię gospodarczą, to widzimy, że właściwie wszystkie dziedziny życia, którymi zajmują się politycy, doprowadzane są do ruiny: służba zdrowia, edukacja, system emerytalny, górnictwo węgla kamiennego, stocznie, rolnictwo itd. A mimo to pozwalamy nie tylko na to, by nadal się tym wszystkim zajmowali, ale nawet na gruntowną przebudowę naszego życia poprzez wdrażanie przez polskich polityków Zielonego Ładu, który ma piękne hasła, a jego skutki będą podobnie fatalne jak skutki planu sześcioletniego w Polsce Ludowej, zakończonego kryzysem społeczno-gospodarczym. Podobnie słabe są protesty przeciwko stopniowemu przyjmowaniu marksistowskiej ideologii LGBT i gender, która uderza w tradycyjne wartości i rodzinę.

Medialna indoktrynacja jest tak wielka i głęboka, że ludzie nie są w stanie uświadomić sobie, iż politycy kłamią na okrągło tylko po to, by wygrać kolejne wybory i wszelkie działania są podporządkowane wyłącznie temu celowi, a nie dobru ogółu. Podobnie jak jedynym celem producentów margaryny nie jest zdrowie konsumentów, co głosiły reklamy, a jedynie większa sprzedaż produktu. Nic nie wygląda tak, jak pokazują w telewizji. To podstawiona rzeczywistość. Ale naiwniaków, myślących, że to wszystko naprawdę i dla ich dobra, nie brakuje.

Tomasz Cukiernik