Fot. Pixabay

Przez ostatnie lata mieliśmy wrażenie, że ludzie poruszali się za dużo i za szybko. Teraz koronawirusowi udało się sparaliżować nas wszystkich. Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) prognozuje, że ​​turystyka międzynarodowa spadnie o 60–80 proc.. Teraz pytanie brzmi: czy te liczby będą takie niskie, czy jednak pójdą w górę, gdy epidemia zostanie opanowana.

W każdym razie warto pamiętać to, o czym ciągle zapominamy. Po koronawirusie nic nie będzie już takie jak wcześniej.

Na przykład zwolni globalizacja. Pamiętajcie, co mówił Jan Paweł II: „Globalizacja nie jest ani dobra, ani zła. Zależy od tego, jak jest realizowana”. Jest też w niej coś złego, na pewno niebezpiecznego: sprawia, że ​​świat staje się mniejszy dla ludzi, a większy dla tych, którzy rządzą i marzą o rządzeniu całym światem. A to w pewnym momencie może być działanie nie do opanowania i powstrzymania.

Co do reszty, pierwszą konsekwencją koronawirusa, o której Światowa Organizacja Turystyki nie mówi, jest wymuszona i przyspieszona digitalizacja. Nie ma co do tego wątpliwości: nic dobrego z tego nie wyniknie. Nie zakochujmy się w wirtualnej globalizacji: jest ona znacznie groźniejsza niż ta realna. Zakłada dehumanizację człowieka. Człowiek nie został przecież stworzony do interakcji z maszynami, ale z innymi ludźmi.

Źródło: hispanidad.com