fbpx
wtorek, 25 czerwca, 2024
Strona głównaŚwiatWojna o ukraińskie zboże. Żywność bronią wojenną

Wojna o ukraińskie zboże. Żywność bronią wojenną

Ukraina od lat pozostaje czołowym europejskim i – w przypadkach wielu gatunków – światowym producentem zbóż. Spowodowane wojną problemy z ich produkcją i eksportem wprawiły rynki w panikę. I słusznie, bo rosyjska inwazja powoduje realne perturbacje na całym niemal świecie. Czy to się nam podoba, czy nie – ukraińskie zboże stało się dziś jednym z kluczowych elementów rozgrywki, która w ostatnich miesiącach nabrała prawdziwie globalnego wymiaru.

Trwa prawdziwa wojna o ukraińskie zboże. Z jednej strony konfliktu znajduje się Rosja, która świadomie szantażuje świat realną wizją pogłębienia się kryzysu żywnościowego. Jak zauważył w ostatnich dniach szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken, Putin z pełną świadomością „eksportuje” głód poza granice Ukrainy, napędzając spiralę kryzysu choćby w – znajdującej się i tak w trudnej sytuacji – Afryce.

Działania takie jak kradzieże zboża, niszczenie jego magazynów, blokowanie transportów z czarnomorskich portów, zaminowywanie pól, wyniszczanie infrastruktury rolniczej, uprowadzenia rolników, zajmowanie gospodarstw czy bombardowanie maszyn rolniczych obliczone są na zrzucenie z rosyjskich barków odpowiedzialności za globalny kryzys. Putin umywa dziś ręce, wykorzystujące świat do realizacji swoich celów na Ukrainie.

Łakomy handlowy kąsek

Skradzione Ukraińcom zboże regularnie trafia na terytorium Federacji Rosyjskiej, skąd wysyłane jest – jako zboże rosyjskie – do kontrahentów agresora. Rosja, której budżet potężnie nadszarpnięty został inwazją, szuka pieniędzy i nikogo nie powinno to dziwić. Z drugiej jednak strony także Rosjan dziwić nie powinno ostrzeżenie, które amerykański Departament Stanu rozesłał do grupy czternastu państw będących aktywnymi importerami rosyjskich zbóż.

Mowa tu głównie o krajach Afryki i Azji. „New York Times” wskazał tu na Turcję, Kenię, Pakistan, Bangladesz, Tanzanię czy Sri Lankę. Ostrzeżenie z USA nie ma charakteru przymusu, bo i trudno mówić o takowym w kontekście państw tak głęboko dotkniętych kryzysem żywnościowym. Szczególnie kraje Afryki głośno podkreślają, że nie odrzucą możliwości importu rosyjskiej żywności, ponieważ wprost nie pozwala im na to trudna sytuacja gospodarcza.

Szacuje się, że to właśnie do Afryki trafić może gros z ponad 500 tysięcy ton zrabowanego ukraińskiego zboża. Jego cena nie powinna być zaporowa, co dla Afryki Wschodniej stanowić może nie lada gratkę. Szczególnie intratnym kierunkiem dla Rosji okazać się może tak zwany Róg Afryki, na którym znajdują się biedne Somalia i Kenia. Sytuacja w regionie jest o tyle trudna, że głód w ostatnich miesiącach spotęgowała tam tegoroczna susza, która zabrała regularny dostęp do żywności niemal 20 milionom ludzi. Tymczasem Rosja i Ukraina w ostatnich latach odpowiadały za około 40 procent afrykańskiego importu pszenicy – kluczowego dla regionu zboża.

Czarnomorski kataklizm?

Jak podkreśla dziś Ukraina, obecnie w czarnomorskich portach przetrzymane jest między 22 a 25 mln ton zboża. To jednak nic w kontekście tegorocznych żniw, które już niedługo rozpocząć powinny się, a które znacznej mierze przeznaczone powinny być właśnie na eksport. Na poniedziałkowej konferencji prasowej prezydent Zełenski przedstawił szacunki ministerstwa rolnictwa, według których już jesienią – zakładając, że do tego czasu statki nie zostaną uwolnione – w ukraińskich portach utknąć może nawet 75 mln ton zboża.

Z tego też tytułu Ukraińcy wciąż apelują o kolejne dostawy broni, które dałyby szansę na podjęcie realnej walki o wyswobodzenie portów na Morzu Czarnym. Wciąż prowadzone są także negocjacje ze stroną brytyjską, która rozważa możliwość zbrojnej eskorty ukraińskich statków. Jednak nawet gdyby Wielka Brytania zdecydowała się na ten heroiczny – choć podyktowany także względami ekonomicznymi – ruch, nadal kłopotliwa pozostawałaby tu kwestia turecka. Prezydent Erdogan nie jest bowiem szczególnie chętny do udostępnienia kontrolowanych przez Turcję szlaków żeglugowych.

Niewiele dają doceniane przez Ukraińców transporty zboża drogą lądową, w których pomagają Polska, Rumunia czy Litwa. Ukraina jest czołowym europejskim eksporterem zbóż, ale transport z tego kraju odbywa się w ogromnej większości właśnie drogą morską.

Już dziś sytuacja na rynkach światowych wywindowała ceny pszenicy do rekordowych poziomów, ale widmo braku dostaw w drugiej połowie roku może doprowadzić do potężnego w skutkach kryzysu, którego finałem będą niespotykane dotąd cen zbóż, skutecznie odcinające od dostaw najbiedniejsze państwa świata. Co kraje te zrobią w kontekście tak realnego widma głodu?

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Coraz większe obawy europejskich firm działających w Chinach

Wiele europejskich firm w Chinach boryka się z problemami. Koniunktura się chwieje, a utrzymanie się na chińskim rynku w obliczu doskonale prosperujących lokalnych przedsiębiorstw staje się coraz trudniejsze. Obawy budzi również kwestia nadmiernej zdolności produkcyjnej.
3 MIN CZYTANIA

Wskaźnik Bogactwa Narodów 2024. Sprawdź, na którym miejscu jest Polska

Warsaw Enterprise Institute opublikował IV edycję Wskaźnika Bogactwa Narodów, wyjątkowego Indeksu, który oprócz PKB mierzy także jakość wydatków publicznych. Brane są pod uwagę państwa należące do Unii Europejskiej i OECD. Miejsca na podium zajmują Irlandia, Szwajcaria oraz Norwegia, której w tym roku udało się wyprzedzić Stany Zjednoczone. Polska zajmuje dopiero 27. pozycję na 38 gospodarek i 18. pozycję w UE. Jest to wynik przyzwoity, ale nie zadowalający.
3 MIN CZYTANIA

Przerażenie w Londynie: gospodarka Polski może niebawem wyprzedzić brytyjską!

Brytyjskie media szeroko komentują słowa Donalda Tuska, który we wpisie zamieszczonym w serwisie X stwierdził, że za 5 lat Polacy będą zamożniejsi od mieszkańców Wysp Brytyjskich.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA