fbpx
sobota, 13 lipca, 2024
Strona głównaFelietonWyprzedaż państwowych przedsiębiorstw

Wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw

„Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?” – ma brzmieć pierwsze pytanie w referendum, które miało dotyczyć migracji, ale, jak widać, koncepcja się rozrasta.

Jak wiadomo, referendum dotyczą dwa pojęcia: ważność oraz moc wiążąca. Są one całkowicie rozdzielne. Referendum, zgodnie z ustawą z 2003 r., może być ważne, ale nie znaczy to, że jest wiążące. O ważności referendum uchwałą rozstrzyga Sąd Najwyższy w terminie maksymalnie 60 dni od ogłoszenia jego wyników (art. 35 ustawy). Tam także wnosi się ewentualne protesty w sprawie ważności referendum.

O tym natomiast, czy wynik jest wiążący, mówi art. 66. ustawy o referendum ogólnokrajowym, stwierdzając, że dzieje się tak, gdy głosy oddała ponad połowa uprawnionych. W praktyce to się nigdy w referendum ogłoszonym na podstawie wspomnianej ustawy nie zdarzyło i nie bardzo mogło, bo też mieliśmy tylko jedno takie referendum: w 2015 r., ogłoszone pomiędzy turami wyborów prezydenckich przez próbującego się ratować Bronisława Komorowskiego. Frekwencja wyniosła 7,8 proc., a koszt głosowania – ponad 70 mln zł.

Ustawa mówi o liczbowym kryterium uznania referendum za wiążące, ale przecież jest jeszcze kryterium merytoryczne, o którym ustawa już nie wspomina. Trudno mianowicie, żeby wiążące było referendum, którego pytania są nieprecyzyjne, niejasne lub skonstruowane w taki sposób, że nie da się ich przełożyć na język aktu prawnego. W praktyce żadne referendum nie jest w stanie zobligować tego czy innego rządu do prowadzenia określonego rodzaju polityki na podstawie odpowiedzi na ogólnikowo brzmiące pytanie, bo swoboda interpretacyjna jest ogromna.

Przyjrzyjmy się pierwszemu pytaniu, jakie chcą nam zadać rządzący.

Pojawia się w nim pojęcie „przedsiębiorstwa państwowego”. Być może dla części czytelników będzie to zaskoczenie, ale przedsiębiorstw państwowych w ustawowym rozumieniu tego terminu jest w Polsce obecnie… 18. Słownie: osiemnaście. To na przykład Państwowe Przedsiębiorstwo Odzieżowe „Rakon” w Raciborzu czy Państwowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Metalowego „Pomet” we Wronkach – oba pod nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości, bo są to miejsca zatrudnienia więźniów. Poza tym to choćby PGBW „Hydrogeo” pod nadzorem wojewody małopolskiego, Kaletańskie Zakłady Celulozowo-Papiernicze w Kaletach – w likwidacji czy najbardziej znane – Przedsiębiorstwo Państwowe „Polska Żegluga Morska” albo Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”.

Można domniemywać, że pytanie w zamierzeniu ma dotyczyć nie przedsiębiorstw państwowych, ale spółek z udziałem skarbu państwa i tych właśnie państwowych w nich udziałów – ale w takim wypadku powinno być inaczej sformułowane.

Druga kwestia to pojęcie „wyprzedaży”, które nie ma definicji prawnej. Cóż to jest: wyprzedaż? Gdyby sięgnąć po słownikowe znaczenie tego słowa, dowiemy się, że wyprzedaż to „sprzedawanie czegoś po obniżonych cenach, np. przy likwidacji sklepu” (Słownik Języka Polskiego PWN, Warszawa 1996). Dlaczego jakiekolwiek udziały państwa miałyby być sprzedawane po cenach obniżonych w stosunku do rynkowych – nie wiem, ale patrząc na definicję tego pojęcia, dojdziemy do wniosku, że sprzeciwienie się „wyprzedaży” nijak nie oznacza sprzeciwienia się normalnej sprzedaży, czyli po prostu pozbywania się przez państwo swoich udziałów w spółkach.

W tej chwili pod nadzorem Ministerstwa Aktywów Państwowych jest 138 spółek z udziałem skarbu państwa. Ogólne stwierdzenie, że na pewno nie należy sprzedawać udziałów w żadnej z nich, jest bez sensu, są to bowiem firmy z bardzo różnych branż, z różnym poziomem udziału państwa i o różnym znaczeniu. Gdyby chcieć do zagadnienia podejść poważnie, należałoby przed referendum – z właściwie sformułowanym pytaniem – przeprowadzić solidną debatę o tym, czy faktycznie państwo powinno posiadać udziały w tak wielu przedsiębiorstwach. Można dyskutować o tym, jakie są granice rezygnacji z własności państwa i zapewne dość szeroki byłby konsens co do tego, że są pewne argumenty za pozostawieniem tej własności w państwowych rękach w przypadku na przykład infrastruktury kolejowej. Ale zbyt rozbudowany udział własnościowy państwa ma mnóstwo wad i przynosi wiele szkód. Przede wszystkim jest środkiem politycznej korupcji – służy nagradzaniu własnych działaczy poprzez obsadzanie ich w zarządach i radach nadzorczych. To patologia, którą świetnie znamy.

Zamiast jednak normalnej debaty na ten temat, mamy kolejny skrajnie populistyczny chwyt, który w dodatku – niestety – uderza w samą ideę referendum, robiąc z niej w dużej mierze pośmiewisko.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA