Polski podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa Unii w dziedzinie pomocy państwa. Taki wyrok ogłoszony został przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Danina obowiązuje w Polsce od kilku tygodni. Wyrok dotyczy również podobnej daniny wprowadzonej na Węgrzech.

wyrok tsue podatek handlowy - grafika wpisu
fot. pixabay

Według TSUE, węgierski podatek od reklam oraz polski podatek od hipermarketów nie naruszały prawa Unii Europejskiej.

Polski rząd wprowadził podatek, nie mając pewności, czy unijna instytucja go utrzyma. Argumentem za wprowadzeniem podatku jeszcze przed ostatecznym wyrokiem było to, że w 2019 r. Sąd Pierwszej Instancji UE przyznał w sporze, który Warszawa prowadziła z Komisją Europejską, rację naszemu krajowi. Polski rząd do tego stopnia wierzył w pozytywne dla siebie rozstrzygnięcie, że uwzględnił wpływy z tej daniny w budżecie na 2021 r. na poziomie ok. 1,5 mld zł.

Podatek zaczął obowiązywać 1 stycznia 2021 r. pomimo braku wyroku TS. Pierwsza płatność, za styczeń, dokonana została przez płatników do 25 lutego.

Portal money.pl poinformował, że największa detaliczna sieć handlowa w Polsce, czyli Biedronka, wpadła w drugi próg tego podatku już pierwszego dnia miesiąca. Pierwszy próg podatku liczony jest od wartości sprzedaży powyżej 17 mln zł (0,8 proc. przychodów powyżej 17 mln zł), a drugi od 170 mln zł (1,4 proc. od wartości przychodu powyżej 170 mln zł). Mowa tu o sieciach handlowych rejestrujących sprzedaż pod jednym numerem NIP.

Money.pl szacuje, że Jeronimo Martins będzie musiał płacić po około 50 mln zł miesięcznie podatku handlowego za sieć Biedronka i kolejne kilka milionów złotych za sieć drogerii Hebe.

Lidl wyłoży do 20 mln zł każdego miesiąca. Z kolei sieć Rossmann blisko 12 mln zł, a sklepy spod logo Euro RTV AGD około 8 mln zł.

Źródło: money.pl