fbpx
sobota, 22 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonWysoka inflacja jest problemem. Ale jeszcze większym to, że zaczynamy się do...

Wysoka inflacja jest problemem. Ale jeszcze większym to, że zaczynamy się do niej przyzwyczajać

Gdyby gospodarka była tylko jakąś abstrakcyjną grą wirtualnych danych, byłaby nudna. Są w niej ludzie i tak naprawdę to wokół nas kręcą się te wszystkie wykresy. Ekonomia opisująca gospodarkę jest nauką mającą ogromny ładunek humanistyczny i dlatego jest ciekawa. Bo może i dane, jakie pozyskujemy, są jasne (choć są nie zawsze), to ich interpretacje są i będą subiektywne. Może i powinno nam wyjść dokładnie tyle, ile przewidzieliśmy, ale nie wzięliśmy pod uwagę czynnika ludzkiego. Jokera. Tej karty każdej społecznej sytuacji, a jednocześnie powodu i źródła wszystkich z nich.

Inflacja to oczywiście zjawisko niszczące gospodarczo, nie tylko w skali makro. Topnieje siła nabywcza i oszczędności, które znikają jak lód w lecie. Inflacja zmusza też do większego wysiłku, niejedno gospodarstwo domowe trzeba poratować dodatkowymi zleceniami po godzinach, połówką etatu tu czy tam i wcale nie dlatego, aby zarobić więcej i zainwestować albo oszczędzać. Tylko po to, aby wystarczyło na podstawowe opłaty. I jest to straszna sytuacja, bo Polacy już przed falą podwyżek byli narodem przepracowanym. A teraz jeszcze musimy płacić ten perfidny podatek, bo tym też jest inflacja, zjawisko dla konsumenta zawsze złe, różnica jest tylko w tym, jak bardzo.

Opowieść o niewielkiej inflacji jako sile „oliwiącej” gospodarkę, bo zachęcającej do szybszego wydawania, nigdy nie była dla mnie przekonująca, bo pamiętam dobrze czasy deflacji w Polsce i wspominam je nieźle, znam też rynki, na których dobra potrafiły regularnie tanieć (choćby elektronika) i jakoś przez to przeszliśmy. Ale, to już piszę z perspektywy dzisiejszej, nie złotych lat, kiedy to byliśmy lekko poniżej celu inflacyjnego, inflacja to nie tylko zjawisko w portfelu, ale też w głowie. Oczekiwania inflacyjne społeczeństwa to zagregowana miara tego, jakich wzrostów cen spodziewamy się w przyszłości. Te zaś, wskazują na to majowe badania przeprowadzone przez GUS, idą w kierunku spodziewania się niższej inflacji. I to jest właśnie ponure.

Polacy przyzwyczajają się do tego, że wszystko drożeje. Nie myślimy o tym, że mogłoby stanieć. Nie spodziewamy się niższych cen. Spodziewamy się ich wolniejszego wzrostu. To wyraz realizmu. Ale aby wyrwać się z nieprzyjaznych realiów, potrzeba czegoś jeszcze. Z samego wyobrażania sobie, to jest jasne, nic się nie zmieni. Ale pomyślenie o czymś pozwala na sformułowanie jakiegoś planu, pomysłu. Tymczasem nawet siły polityczne, które deklarują, że pożar inflacji trzeba sprowadzić do poziomu tlącego się płomyczka bezpośredniego celu inflacyjnego, nie mają tak naprawdę do czego się odwołać w społeczeństwie, bo jakże to zrobić, kiedy już zaczęliśmy uznawać inflację za może i trudną, ale jednak stałą bywalczynię naszych kont i portfeli.

Która jakoś się obniża, częściowo dzięki wcześniejszemu cyklowi podwyżek stóp procentowych, częściowo dlatego, że warzywa i owoce tanieją w lecie. Tymczasem, nie licząc Węgier, ale to akurat nie jest przykład do naśladowania, inflacja spada przeważnie szybciej, niż u nas. Jest to więc możliwe. Mało tego, zbyt wielu Polaków dezinflację utożsamia z deflacją, a to przecież nie to samo. Drożyzna nadal nas trawi, tyle że pożera wolniej. Procent składany działa w przypadku inflacji tak samo jak w przypadku odsetek od kapitału. Nam niestety wystarczą bardzo przyziemne marzenia. „Telewizor, meble, mały fiat”… To oczywiście ich opis ze zdecydowanie poprzedniej rzeczywistości. Oby na dobre zamkniętej. Ale atrakcyjne ceny pozwalające na normalne życie, nie zaś dorabianie po godzinach albo wybieranie najpotrzebniejszych dóbr: o tym chyba moglibyśmy pomarzyć? Jest to przecież marzenie równie banalne. Ale jakoś trudne do pomyślenia.

Polakom najwyraźniej wystarczy, że ceny rosną wolniej. Choć u sąsiadów te wzrosty są mniejsze, to my zadowalamy się tym, co mamy. Jest to bardzo niewiele i najpewniej taki stan rzeczy ma związek nie tylko z niezdolnością, często jak najbardziej naturalną, do śledzenia tego, co dzieje się za granicą. Ale też z ambicjami. Obawiam się, że nasze powinny być większe.

Marcin Chmielowski

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

Pluszowy krzyż polskich liberałów i libertarian

Rozmowa z innym pozwala docenić to, co mamy. Szczególnie wtedy, kiedy ten inny jest tak naprawdę bardzo do nas podobny. Na przykład jest libertarianinem z Białorusi.
5 MIN CZYTANIA

Można rywalizować z populistami w polityce, ale najlepiej po prostu ograniczyć rolę państwa

Możemy już przeczytać tegoroczny Indeks Autorytarnego Populizmu. Jest to dobrze napisany, pełen informacji raport. Umiejętnie identyfikuje problem, jaki mamy. Ale tu potrzeba więcej. Przede wszystkim takiego działania, które naprawdę rozwiązuje problemy, jakie dostrzegają wyborcy populistycznych partii.
4 MIN CZYTANIA