Do końca 2025 roku limit amortyzacji, która może być zaliczona do kosztów podatkowych wynosił będzie dla samochodów spalinowych i hybrydowych 150 tys. zł – później już tylko 100 tys. Dla samochodów niskoemisyjnych limit ten wyniesie 225 tys. zł.

Ministerstwo Środowiska i Klimatu przygotowało projekt zmian ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz niektórych innych ustaw. Poza kontrowersyjnym pomysłem wprowadzenia opłat za wjazd do centrów miast, projektowane przepisy wprowadzają m.in. nowe rozwiązania dotyczące limitu amortyzacji pojazdów spalinowych oraz niskoemisyjnych, które mogą być odliczane w kosztach uzyskania przychodu przez podatników podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) oraz podatników podatku dochodowego od osób prawnych (CIT).

Różne auta, różne limity

Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami, do kosztów uzyskania przychodów (kosztów podatkowych) nie zalicza się odpisów z tytułu zużycia samochodu osobowego (odpisów amortyzacyjnych) w części ustalonej od wartości samochodu przewyższającej kwotę 225 tys. zł – w przypadku samochodu osobowego będącego pojazdem elektrycznym lub 150 tys. zł – w przypadku pozostałych samochodów osobowych. Przy czym takie same reguły dotyczą zarówno podatników PIT, jak i CIT.

Oznacza to, że w przypadku samochodu spalinowego o wartości 200 tys. zł podatnik do kosztów może zaliczyć tylko 150 tys. zł. Natomiast po zakupie samochodu elektrycznego o takiej samej wartości, do kosztów może zaliczyć całą jego wartość, ta bowiem mieści się w limicie dla aut elektrycznych. Oczywiście nie można zapominać, że obecnie samochody elektryczne są droższe od aut spalinowych.

Koszty rozłożone w czasie

Jak to działa w praktyce? Otóż, w przypadku samochodów osobowych podstawowe znaczenie w amortyzacji ma tzw. metoda liniowa. Polega ona na tym, że odpisy amortyzacyjne od środków trwałych rozlicza się przy zastosowaniu stawek określonych w wykazie stawek amortyzacyjnych. W przypadku samochodów osobowych stawka ta wynosi 20 procent, co oznacza, że minimalny okres amortyzacji samochodu osobowego to pięć lat. Istnieją co prawda przypadki, gdy amortyzacja taka może być podwyższona lub obniżona, ale dla uproszczenia przyjmijmy, że one nas nie dotyczą.

Jeśli założymy teraz, że samochód zaczynamy użytkować i amortyzować od 1 stycznia, to amortyzacja będzie przebiegała w sposób następujący. Roczny odpis amortyzacyjny dla wartości początkowej 200 tys. zł to 40 tys. zł. Takiego odpisu trzeba dokonywać przez 5 lat. Ale do kosztów może trafić tylko 150 tys. zł; czyli w pierwszym roku do kosztów trafi 40 tys. zł, w drugim 40 tys. (łącznie 80 tys. zł), w trzecim roku 40 tys. (łącznie 120 tys. zł), a w czwartym już tylko 30 tys., bo osiągnięty zostanie limit 150 tys. zł. A zatem 10 tys. zł odpisów amortyzacyjnych z czwartego roku amortyzacji oraz cała amortyzacja z roku piątego, kosztem podatkowym już nie będzie.

W tych samych warunkach podatnik, amortyzując samochód elektryczny, zaliczyłby do kosztów podatkowych w każdym z pięciu lat trwania amortyzacji po 40 tys. zł. W sumie jego koszty byłyby wyższe niż w przypadku auta spalinowego o 50 tys. zł, a sama amortyzacja obniżałaby w każdym roku jego podatek (przy założeniu, że podatek wynosi 19 procent) o 7,6 tys. zł, czyli zysk na podatku przez pięć lat to 38 tys. zł, podczas gdy dla takiego samego samochodu osobowego to 28,5 tys. – różnica wynosi 9,5 tys. zł. Można zatem w uproszczeniu powiedzieć, że o tyle samochód elektryczny jest dla podatnika tańszy, niż jego rzeczywista cena.

Co się zmieni

Po zmianie przepisów limit 225 tys. zł utrzymanoby dla samochodów elektrycznych, a także objęto nim pojazdy napędzane wodorem (obecnie objęte limitem 150 tys. zł). Przy obecnych zasadach amortyzacji, zakup takich samochodów dawałby podatnikom możliwość obniżenia podatku maksymalnie o 42 750 zł (przy założeniu, że płacą podatek według stawki 19 procent). To trochę tak, jak gdyby za samochód o wartości 225 tys. zł, zapłacić w salonie tylko 182 250 zł.

Równocześnie z objęciem samochodów wodorowych wyższym limitem amortyzacji, limit dla pozostałych samochodów, a zatem samochodów spalinowych i hybrydowych obniżonoby ze 150 tys. do 100 tys. zł. Ten ostatni przepis miałby jednak wejść w życie dopiero 1 stycznia 2026 roku. A zatem do końca 2025 roku utrzymany byłby dotychczasowy limit 150 tys. zł. Pozostałe nowe przepisy wejdą w życie po 14 dniach od ogłoszenia nowelizacji w Dzienniku Ustaw.

W praktyce zmiana limitu oznacza, że o ile dziś amortyzacja samochodu spalinowego lub hybrydowego obniża podatek (przy założeniu, że podatnik płaci podatek według stawki 19 procent) o 28,5 tys. zł, to od 2026 roku będzie to już tylko 19 tys., czyli 0 9,5 tys. zł mniej niż obecnie.

Zdaniem ministerstwa, rozwiązanie takie wprowadza zachętę dla przedsiębiorców do sukcesywnej wymiany flot pojazdów spalinowych na pojazdy niskoemisyjne. Jednocześnie daje przedsiębiorcom czas na dostosowanie procesu przechodzenia na transport niskoemisyjny do swoich strategii prowadzenia działalności gospodarczej. Dodatkowo preferencyjny sposób traktowania pojazdów niskoemisyjnych ma na celu zrównoważenie ich wyższej ceny w stosunku do pojazdów spalinowych.
Ministerstwo jest przekonane, że zmiany w przepisach przyczynią się do szybszego tempa rozwoju transportu niskoemisyjnego.