Fot. PolCam Systems - materiały promocyjne

W ogłoszonym przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) postępowaniu na stworzenie krajowego systemu poboru opłat za przejazd autostradami najkorzystniejszą ofertę złożyła polska spółka PolCam Systems. Przedsiębiorstwo wchodzi w skład Grupy WB – największego rodzimego koncernu rozwijającemu zaawansowane systemy elektroniczne w sektorach bezpieczeństwa publicznego, energetycznego i obronnego. O przyczynach sukcesu i o tym, jak udało się przebić ofertę zagranicznego monopolisty na polskim rynku rozmawiamy z prezesem PolCam Systems Krystianem Kaczyńskim.

Na początku marca Grupa WB ogłosiła, ze złożyliście najkorzystniejszą ofertę w ogłoszonym pod koniec 2019 roku postępowaniu na videotolling. Jak udało się opracować dobry, polski system automatycznego systemu poboru opłat za przejazd na autostradach A2 i A4, który spełnił wszystkie oczekiwania, a jednocześnie okazał się najtańszy?
Po prostu mamy dobry, sprawdzony produkt w korzystnej cenie, który w niczym nie ustępuje rozwiązaniom zagranicznym. Nie ma w tym żadnych czarów. Tak to działa na całym świecie, gdzie oferujemy opracowane przez PolCam Systems urządzenia.
Jednocześnie, w odróżnieniu od innych firm biorących udział w przetargu, mamy własne, od lat budowane kompetencje i rozwiązania. To, w połączeniu ze zgromadzonymi doświadczeniami po setkach zrealizowanych dostaw, jest solidnym fundamentem całego proponowanego przez nas systemu. Dlatego też jesteśmy w stanie konkurować z innymi nie tylko wysoką jakością, ale przede wszystkim ceną.
Dogłębna analiza wymagań przetargu, w połączeniu ze wsparciem potencjału całej Grupy WB, w ramach której PolCam Systems specjalizuje się w inteligentnych systemach transportowych (w tym bezpieczeństwa na drogach), daje gwarancję sukcesu w zrealizowaniu tego projektu.

Jak udało się pokonać austriackie przedsiębiorstwo Kapsch, który od lat miało monopol na system poboru opłat na polskich drogach?
To co szczególnie cieszy, oprócz złożenia najkorzystniejszej oferty rzecz jasna, to równe traktowanie przez Skarb Państwa firm polskich i zagranicznych. W końcu pojawiła się zasada uczciwej konkurencji, w której obce podmioty nie mogą wykorzystywać żadnych z posiadanych przewag.
Na polskim rynku inteligentnych systemów transportowych bardzo długo dominowały te same zagraniczne przedsiębiorstwa. Monopolizowały one duże projekty. Cieszymy się z tego, że zmienił się trend i wszyscy biorący udział w postępowaniu są traktowani tak samo. Dzięki nowemu podejściu stworzone przez polskich inżynierów systemy będą mogły być wykorzystywane przez polskich kierowców na polskich drogach.
Zwycięstwo w postępowaniu cieszy tym bardziej, że jeden z uczestników miał znaczną przewagę nad pozostałymi. Posiadał wiedzę niedostępną dla innych, bowiem miał za zadanie zintegrować opłaty za przejazd z systemem, który wcześniej sam dostarczył. Pozornie dawało mu to gwarancję sukcesu.

Czym polskie urządzenia skonstruowane przez inżynierów PolCam Systems wyróżniają się na tle rozwiązań oferowanych w przetargu przez zagranicznych oferentów?
Opracowania stworzone przez naszych konstruktorów, znających doskonale specyfikę rynku, mentalność i przyzwyczajenia polskich użytkowników, okazały się bardziej dostosowane do potrzeb zamawiającego. Wygrywają z konstrukcjami obcymi, które po wyborze za wysoką cenę trzeba dopasowywać do rodzimych realiów. To zresztą odzwierciedla różnica w wysokości ofert w przetargu.
Produkty i usługi, które od lat dostarczamy z powodzeniem na rynkach zagranicznych, dostosowaliśmy zatem w stu procentach do wymagań zgłaszanych przez Ministerstwo Infrastruktury i podległe mu jednostki. To było podstawą do stworzenia nowoczesnego krajowego systemu videotollingu.
PolCam Systems jest w stanie w zasadzie od razu wdrożyć na polskich drogach stworzone przez polskich inżynierów systemy monitorowania i zarządzania ruchem, systemy poboru opłat oparty na rozpoznawaniu tablic rejestracyjnych, jak też sieć fotoradarów oraz urządzeń do monitorowania przejazdu na czerwonym świetle, również na przejazdach kolejowych.

Wszystko to wygląda na niezwykle zaawansowane polskie rozwiązania. Ale czy nie będą one przeszkadzały korzystającym z drogi kierowcom samochodów?
Od kilku lat, bardzo modnym hasłem jest „innowacyjność”. Dla naszej spółki jest to postrzegane znacznie szerzej, niż tylko przez pryzmat nowych rozwiązań, nowoczesnego sprzętu lub specjalistycznego oprogramowania. W rozumieniu PolCam Systems innowacyjnością jest precyzyjne zrozumienie potrzeb klienta. Tym jest dla nas nie tylko instytucja, ale przede wszystkim docelowy użytkownik. Dla PolCam Systems klientem jest każdy korzystający z naszego systemu kierowca: zarówno prowadzący własny samochód, jak i kierujący wozem firmowym. Dlatego nasza oferta jest dostosowana do ich potrzeby, oczywiście przy uwzględnieniu i spełnieniu wszystkich wymagań Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

Wspomniał Pan o videotollingu. Jak można opisać działanie takiego systemu?
Videtolling jest systemem poboru opłat za przejazd drogami. Występuje w dwóch odmianach: zamkniętej i otwartej. Ta pierwsza, obejmuje systemy zamknięte, na których są zainstalowane place poboru opłat z bramkami i szlabanami (określone mianem „slow and go”). W tym przypadku kamery na wjeździe i wyjeździe weryfikują, czy kierujący pojazdem posiada środki finansowe na poczet opłaty oraz przekazują do systemu informacje o konieczności jej pobrania opłaty.
System otwarty wyposażony jest w zainstalowane w odpowiednich miejscach kamery automatycznie odczytujące numery rejestracyjne samochodów. Oprogramowanie tych urządzeń weryfikuje przy wjeździe na płatny odcinek autostrady, czy została wykupiona winieta.
W pierwszym, zamkniętym systemie pobór opłaty obejmuje określony odcinek płatnej drogi, wyliczenie zależy od liczby przejechanych kilometrów. W systemie otwartym, zazwyczaj mamy do czynienia z „elektroniczną winietą”, która jest rodzajem opłaty zryczałtowanej.

Jak będzie działało w praktyce rozwiązanie PolCam Systems, które ma zostać wdrożone na polskich autostradach? Czy będzie dostosowane jedynie dla użytkowników indywidualnych, czy będzie też działało dla firm?
W odróżnieniu od obecnie wprowadzonego na tych autostradach elektronicznego systemu poboru opłat, zdecydowaną korzyścią dla kierowcy jest brak konieczności posiadania i zamocowania jakiegokolwiek dodatkowego urządzenia w samochodzie.
Jedyne, co jest wymagane od dla użytkownika, aby mógł bez przeszkód korzystać z naszego rozwiązania, to zarejestrowanie się w systemie videotolling i wskazanie elektronicznego instrumentu płatniczego, z którego będą pobierane opłaty. Jeżeli na koncie lub na karcie płatniczej będzie odpowiednia kwota, to właściwie nie trzeba będzie wykonywać żadnych dodatkowych czynności.
Nasz system został zaprojektowany tak, aby kierowca nie musiał się zatrzymywać przed szlabanem. Znacznie wcześniej kamera z odpowiednim oprogramowaniem sprawdzi, czy jest użytkownikiem. Wystarczy, że tylko zwolni na punkcie opłat. W przypadku przejazdów w godzinach szczytu to rozwiązanie kluczowe, aby nie tworzyły się zatory. Taki rodzaj systemy płatności powoduje ich natychmiastowe rozładowanie.
Użytkownicy samochodów firmowych będą mieli do dyspozycji szereg udogodnień związanych z zarządzaniem pojazdami floty. Oprogramowanie pozwoli podzielić wozy na odpowiednie kategorie, okresowo generować sprawozdania i rozliczać przejazdy w ramach kart flotowych lub za pomocą wbudowanych w system zaawansowanych funkcji księgowych, z integracją z popularnymi systemami FK włącznie.

Mam nadzieję, że znacznie przyśpieszy to przejazd przez punkty poboru opłat i zlikwiduje korki. Czy to jedyne pozytywy tego systemu?
Dodatkową zaletą oferowanego przez PolCam System systemu videotollingu jest znaczne zmniejszenie emisji substancji szkodliwych, wydzielanych w czasie hamowania i ruszania z miejsca przy długotrwałym oczekiwaniu na przejazd w punkcie opłat.
Na koniec niebagatelna korzyść związana z obecną pandemią. Wprowadzenie systemu spowoduje, że do zera zostaną ograniczone kontakty użytkowników z pracownikami punktów poboru opłat. Nie trzeba będzie też naciskać na przycisk, którego dotykało przed nami tysiące innych kierowców, aby wydrukować bilet. Naszym zdaniem ma to niebagatelny wpływ na ograniczenie możliwości rozprzestrzeniania się wirusa.

Do tej pory PolCam Systems było mało znanym przedsiębiorstwem w Polsce. Większość urządzeń sprzedawaliście za granicą. Skąd w ogóle pomysł, aby działać na takim rynku?
Kiedy zakładaliśmy PolCam Systems dekadę temu, przyświecały nam dwie idee. Pierwszą było dostarczenie rozwiązań, które pozwolą znacząco zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Pracując blisko policji niejednokrotnie spotykaliśmy się z tragediami rodzin, których bliscy zginęli w wypadkach.
Drugi powód był ambicjonalny. Chcieliśmy obalić mit, że tylko zagraniczne produkty mogą być nowoczesne i innowacyjne. Nie rozumieliśmy i nadal nie rozumiemy, dlaczego mając naprawdę wybitnych inżynierów, programistów i konstruktorów, korzystamy jako państwo z obcych rozwiązań. Postanowiliśmy to zmienić i pokazać, że polskie idee w niczym nie ustępują temu, co oferują Policji zagraniczne podmioty.

Jakie były pierwsze produkty opracowane przez PolCam Systems. Komu zostały dostarczone?
Pierwszymi produktami naszej spółki były systemy wideorejestracji przeznaczone dla pojazdów komunikacji miejskiej oraz rejestratory przebiegu służby do samochodów policyjnych. Ponadto zajmowaliśmy się serwisem i legalizacją prędkościomierzy kontrolnych użytkowanych przez Policję w całym kraju.
Od roku 2010 rozpoczęliśmy prace nad zaawansowanym oprogramowaniem, które umożliwiłoby analizę obrazu. W szczególności prace te koncentrowały się na automatycznym rozpoznawaniu tablic rejestracyjnych.
Jednocześnie od samego początku chcieliśmy z naszymi produktami rywalizować na rynkach zagranicznych. Dlatego we współpracy z partnerem ze Stanów Zjednoczonych zaczęliśmy prace nad ręcznym laserowym miernikiem prędkości z kamerą oraz fotoradarem wskazującym namierzany pojazd.
Obecnie nasze rozwiązania chronią użytkowników dróg w Chorwacji, na Litwie, w Iraku, Indonezji oraz w krajach Ameryki Południowej. W kilkunastu innych państwach jesteśmy w trakcie procesu certyfikacji typu i wdrażamy instalacje pilotażowe.

Co uznajecie za najbardziej nowoczesne i przyszłościowe rozwiązanie opracowane przez PolCam Systems?
Po zebraniu doświadczeń z obserwacji funkcjonowania kamer i fotoradarów w połączeniu z analizą wymagań użytkowników w roku 2012 opracowaliśmy innowacyjny fotoradar z możliwością nagrywania materiału wideo oraz z automatycznym rozpoznawaniem tablic rejestracyjnych. Potrafi on jednocześnie rejestrować do 32 pojazdów na drodze i tworzy bezdyskusyjny materiał dowodowy dla organów ścigania.
Gdy wspominam drogę jaką przebyliśmy, to widzę, że trochę porywaliśmy się z motyką na słońce. Kiedy zaczynaliśmy rynek fotoradarów był zdominowany przez firmy zagraniczne, które miały podpisane wieloletnie umowy z polską policją. Tak naprawdę to staraliśmy się sprzedać nasze wyroby w miejscu, które teoretycznie było dla nas całkowicie niedostępne.
Jednak zgodnie ze starym przysłowiem, „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”, postawiliśmy na innowacyjne podejście do problemu. W efekcie ciężkiej pracy po dziesięciu latach jesteśmy liderem nie tylko na polskim rynku. Mamy także silną międzynarodową pozycję. Muszę przyznać, ze daje to bardzo dużo satysfakcji, że naszymi rozwiązaniami nie tylko zmniejszyliśmy liczbę ofiar na drogach, ale promujemy także polską myśl inżynierską na całym świecie.

Urządzenia do pomiaru prędkości służące bezpieczeństwu na drogach muszą mieć odpowiednie certyfikaty. Wszystko to po to, aby nikt później nie mógł podważyć ich wyniku. Jak wygląda proces certyfikacji urządzeń PolCam Systems?
W większości krajów Unii Europejskiej proces ten, choć równie skomplikowany co w Polsce, przebiega znacznie szybciej. Dzieje się tak między innymi dlatego, że jest zazwyczaj oparty na partnerstwie pomiędzy producentem składającym wniosek o zatwierdzenie typu dla urządzenia i późniejszym użytkownikiem. Tym ostatnim są głównie służby policyjne.
Przed złożeniem wniosku o zatwierdzenie, rozmawiamy z przedstawicielami Głównego Urzędu Miar na temat ich wymagań dotyczących dokumentów, certyfikatów, deklaracji zgodności i wyników badań niezależnych laboratoriów.

Skoro udało się rozwinąć przedsiębiorstwo, przejść procedury certyfikacyjne w kraju i zagranicą oraz podbić rynki międzynarodowe, skąd decyzja o przyłączeniu się do Grupy WB?
Potencjał PolCam Systems został zauważony przez MindMade, która jest jedną ze spółek wchodzących w skład Grupy WB. Zgodnie z planem rozwoju grupy przedsiębiorstwo jest centrum kompetencyjnym w obszarze bezpieczeństwa publicznego i inteligentnych systemów transportowych.
Filozofia biznesowa założycieli Grupy WB zakłada bardzo uważnie przyglądanie się przedsiębiorstwom z polskim kapitałem rozwijającym innowacyjne systemy i produkty. Nasza spółka ze swoim zespołem, kompetencjami, portfelem projektów i perspektywami na przyszłość stała się naturalnym wyborem jako partnera. Idealnie dopasowaliśmy się do zapotrzebowania Grupy WB na rozszerzenie oferty produktów.
Dlatego w 2017 roku rozpoczęliśmy rozmowy z Romanem Musiałem prezesem spółki MindMade o połączeniu sił. Chcieliśmy razem, korzystając z wsparcia Grupy WB, zbudować silną pozycję w Polsce oraz wzmocnić i rozwijać się na rynkach międzynarodowych.

Na czym polega wsparcie udzielane przez Grupę WB?
Nie jest tajemnicą, że jeżeli chce się uczestniczyć w dużych i prestiżowych projektach zagranicznych, to wiarygodność wykonawcy jest oceniana nie tylko przez analizę jego własnego zaplecza. Dlatego korzystamy ze wsparcia Grupy WB w kwestiach finansowych.
Nie tylko jednak, przyłączenie do grupy pozwoliło nam na dostęp do rozbudowanego centrum usług wspólnych Grupy WB. Możemy korzystać z profesjonalnego marketingu, wsparcia prawnego i logistyki. Zdecydowanie ułatwia to codzienne funkcjonowanie spółki z punktu widzenia właścicieli i zespołu pracowników.
Współpraca z innymi podmiotami Grupy WB dała nam również impuls do stworzenia zaawansowanych rozwiązań, w tym zastosowania uczenia maszynowego w obszarze bezpieczeństwa publicznego. Obejmuje to monitorowanie ruchu pojazdów, rozpoznawanie obiektów i ludzi.
Dzięki temu będziemy mogli opracować własne rozwiązania techniczne służące bezpieczeństwu polskich obywateli. Mamy w tym przypadku gwarancję, że mamy nad nimi pełną kontrolę. Stosowanie zagranicznych technologii nie daje nam takiej pewności.