Sejm zdecydowaną większością głosów (417 posłów było za) przegłosował powstanie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Teraz uchwalona już ustawa trafi do Senatu i jeśli ten wniesie do niej swoje poprawki, ponownie sprawą zajmie się Sejm. Jeśli zaś nie, dokument trafi na biurko prezydenta.

kontrowersyjny dfg uchwalony - grafika wpisu

Prace nad ustawą o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym były przez projektodawców motywowane następująco:

Obecny system ochrony środków wpłacanych przez nabywcę mieszkania nie zapewnia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. Stosowany najczęściej przez deweloperów otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczy – bez dodatkowych zabezpieczeń w postaci gwarancji ubezpieczeniowej albo bankowej (tzw. „OMRP”) – nie zapewnia kupującemu skutecznej ochrony w przypadku upadłości dewelopera. Wypłata zgromadzonych środków z tego rodzaju rachunku następuje – zgodnie z harmonogramem przedsięwzięcia deweloperskiego określonego w umowie deweloperskiej – przed przeniesieniem własności nieruchomości na nabywcę. W przypadku upadłości dewelopera powoduje to ryzyko utraty przez kupującego zarówno środków finansowych, jak i nieruchomości”.

Jak jednak podnoszą przedstawiciele branży, prawdziwych upadłości firm deweloperskich w ostatnich latach było dosłownie kilka. Nabywców zaś chroni ustawa deweloperska z 2012 roku. I pod jej rządami praktycznie nie dochodziło do sytuacji, w której klienci nie odzyskaliby pieniędzy w związku z upadłością dewelopera.

UOKiK podał, że od 2012 roku doszło do upadłości ponad stu deweloperów. To ma uzasadniać konieczność powołania funduszu. Tymczasem liczba ta ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie każda firma, która ma w PKD wznoszenie budynków prowadzi działalność deweloperską. W rzeczywistości takich upadłości było trzy od momentu wejścia w życie ustawy deweloperskiej. Zwracaliśmy UOKiK-owi na to uwagę – mówi w rozmowie z fpg24.pl dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki.

Płochocki zwraca także uwagę, że wysokość opłaty na fundusz, która może wynosić nawet 2 proc. od wartości mieszkania, przełoży się na wzrost cen mieszkań oferowanych na rynku pierwotnym. – Wbrew obiegowej opinii marża deweloperów wcale nie jest taka wysoka. Te 20 proc., o których się mówi, jest rozłożone na pięć lat. Tyle przeciętnie trwa przeprowadzenie inwestycji od początku do końca. W konsekwencji zatem wzrost kosztów po stronie dewelopera przełoży się na ceny mieszkań – tłumaczy Płochocki.

Kontrowersje budzi także fakt, że to samo mieszkanie może być obciążone składką na fundusz nawet kilka razy. Jeśli bowiem klient zrezygnuje z zakupy lokalu po podpisaniu umowy, składka nie zostanie zwrócona. To kolejny cenotwórczy czynnik, który może pogorszyć sytuację klientów. – Obecnie przeważnie klient bezkosztowo może zrezygnować z kupna i odstąpić od umowy, po wejściu w życie takiej ustawy najpewniej już nie będzie – wskazuje dyrektor Płochocki. Jego wątpliwości budzi także wysokość składki na Fundusz – UOKiK wskazywał, że wystarczającą sumą w dyspozycji DFG jest 140 mln złotych. W tych warunkach, biorąc pod uwagę wartość rynku mieszkaniowego w Polsce, w zupełności wystarczy składka na poziomie 0,25 proc., aby zebrać taką kwotę. Dlatego wciąż liczymy, że ustawę uda się poprawić w Senacie – przyznaje dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.