Polska to wciąż gospodarka rozwijająca się. Oznacza to, że jesteśmy na etapie doganiania bogatych krajów zachodniej Europy. Trzeba się zatem zastanawiać nad znalezieniem najlepszych dróg, aby ten pościg zakończył się sukcesem. Jakie warunki należy stworzyć w naszym kraju, abyśmy byli dynamicznie rozwijającą się gospodarką z realnymi szansami na możliwie szybkie osiągnięcie średniej unijnej poziomu życia? Oto jest pytanie!

Analizując długookresowe mechanizmy wzrostu gospodarczego, skoncentruję się w tym tekście na dwóch czynnikach: technologii i kapitale. Aby zwiększało się potencjalne PKB, firmy muszą podnosić nakłady na jedno i drugie. W konsekwencji zwiększy się także wydajność pracy, co w rezultacie doprowadzić powinno do wzrostu płac, a zatem poprawy poziomu życia. Większe PKB jest także w interesie rządu, zapewnia bowiem wyższą bazę podatkową, co pozytywnie wpływa na dochody budżetu państwa. Aktywna polityka w tym zakresie powinna zatem być nastawiona na osiąganie celów realnych, a nie ruchów pozorowanych bez wyraźnych rezultatów.

Państwo ma wiele kanałów oddziaływania na gospodarkę. W tekście odniosę się do tych o charakterze fiskalnym. Ich wyrazem może być ekspansywna polityka polegająca na zwiększaniu wydatków państwa (zamówienia publiczne, inwestycje, łagodna polityka podatkowa itp.). Od czasów Keynesa wiadomo, że tego typu aktywność jest konieczna szczególne w sytuacji, kiedy popyt prywatny jest niewystarczający, aby w pełni wykorzystać dostępne w gospodarce moce produkcyjne. Wtedy wkracza państwo, rosnący deficyt pozwala sfinansować większe wydatki, te zaś działają na wzrost zagregowanego popytu, w czym pomaga efekt mnożnikowy. To zaś powinno doprowadzić do całkowitego wykorzystywania mocy produkcyjnych przy pełnym zatrudnieniu. Dodatkowo firmy, których produkty znajdują nabywców, mają większą ochotę do ponoszenia nakładów do rozwój.

Można je jeszcze w tym wspierać poprzez mądrą politykę zakupową państwa. Zgłasza ono popyt na takie towary i usługi, które z jednej strony zaspokajają jego potrzeby i pomagają w realizacji zadań, a z drugiej zachęcają biznes do rozwijania bardziej atrakcyjnej (w tym innowacyjnej) oferty. Z tym w Polsce od lat był problem. W systemie zamówień publicznych chodziło o to, aby tanio kupić, nie martwiąc się zbytnio o to, jakie to będzie miało konsekwencje dla całej gospodarki. Nie mówiąc o tym, że rynek przez liczne bariery wejścia (przede wszystkim związane z wysokimi kosztami po stronie wykonawców), przestał być konkurencyjny. Nadzieję, że będzie lepiej daje, nowe Prawo zamówień publicznych. Jak zadziało ono w praktyce, zobaczymy. Warto przy tym analizować nie tylko za ile, ale także co i po co państwo kupuje.

Druga sprawa to polityka podatkowa. System podatkowy może odgrywać istotną rolą w budowaniu podwalin pod nowoczesną i innowacyjną gospodarkę. Odpowiednie bodźce po stronie polityki podatkowej, takie jak ulgi, zwolnienia i inne preferencje dla inwestycji, działać mogą jak katalizator, stymulujący przedsiębiorstwa do większych nakładów. I tu sytuacja jest fatalna. Międzynarodowe rankingi oceniające system podatkowy pokazują, jak źle jest z tym w Polsce. Nieumiejętnie wprowadzane rozwiązania mające zachęcić biznes do inwestycji zamiast pomagać raczej komplikują życie przedsiębiorcom. Taki sam los czeka najpewniej tzw. estoński CIT, czyli nieudolną próbę przeniesienia na polski grunt jednego z lepszych rozwiązań, jakie wymyślono w tym nadbałtyckim państwie. Na stronie fpg24.pl powstało wiele artykułów na ten temat, warto do nich sięgnąć. Szkoda, że coś, co naprawdę dobrze się zapowiadało, będzie najpewniej kolejnym kapiszonem.

W czasach pandemii zadanie wspierania wzrostu gospodarczego jest dodatkowo utrudnione różnymi ograniczeniami sanitarnymi. Trzeba jednak liczyć na to, że ten czas niebawem minie. Dzięki ogromnemu wysiłkowi całego społeczeństwa i wielkim nakładom państwa udało się Polsce uniknąć dramatycznego spadku PKB (najnowszy szacunek GUS za 2020 r. mówi, że PKB Polski zmniejszyło się o 2,8%). Teraz należy się zastanowić, co zrobić, aby stworzyć jak najlepsze warunki dla powrotu gospodarki na ścieżkę wzrostu. Nie ma co wymyślać prochu, można sięgnąć do rozwiązań przyjętych przez innych, a wszelkie wydatki z tym związane potraktować jako inwestycję ze znaczną spodziewaną stopą zwrotu.