Aresztowany w poniedziałek Xu Zhangrun był jedną z ostatnich osób, które publicznie mówiły o kontroli absolutnej prezydenta Chin – pisze Sebastien Falletti w „Le Figaro”.

Dziesięć pojazdów i około dwudziestu mężczyzn w mundurach, otoczyło ten dom w Changping, w północnej dzielnicy Pekinu – twierdzą sąsiedzi. Inny świadek, wobec którego policja wystosowała groźby, mówi tylko o trzech funkcjonariuszach. Liczba jest nieistotna, faktem jest, że w poniedziałek Xu Zhangrun został pochłonięty przez mętną machinę komunistycznych Chin, służącą do łamania ducha oponentów, a następnie wysłany w nieznane miejsce, zgodnie z tym, co powszechnie zwykły robić organy bezpieczeństwa na usługach policyjnego reżimu, podobnie jak to miało miejsce w przypadku wielu innych osób przed nim.

Jedno jest pewne, dziś rano profesor Xu został zabrany przez policję –  zdradza nam przyjaciółka tego akademickiego wykładowcy, którego należy postrzegać jako jedną z ostatnich osób, które wciąż mają odwagę krytykować absolutną władzę prezydenta Xi Jinpinga. – Policja poinformowała żonę profesora, że jej mąż został „aresztowany za to, że odwiedził prostytutki – mówi osoba bliska rodziny profesora. Niesamowita ironia, że na łamach swojej wichrzycielskiej publikacji, która ukazała się w 2018 roku, a która potępiała powrót totalitaryzmu Mao, profesor Xu wytykał taką właśnie wyświechtaną starą cyniczną strategię stosowaną przez organy bezpieczeństwa do zamykania przeciwników.

Ten profesor, wykładowca prestiżowego uniwersytetu Tsinghua, spodziewał się w każdej chwili nalotu policj. Trzeba wspomnieć, że kilka dni wcześniej narzucono mu areszt domowy, przy okazji partyjnej rocznicy i przyłączenia Hongkongu do Chin kontynentalnych, po tym jak wcześniej publicznie skrytykował reżim za jego działania w obliczu epidemii koronawirusa. „Chiny muszą przyznać się do swoich błędów w walce z epidemią” – napisał profesor w maju, pod koniec Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, a więc w okresie, gdy propaganda z Pekinu trąbiła swój sukces w „patriotycznej wojnie” przeciwko wirusowi.

Ten 57-letni intelektualista wiedział, że jego kara jest tylko odroczona, że jest na łasce czerwonych cerberów w okresie, gdy reżim wzmacnia dodatkowo kontrolę nad społeczeństwem, w obliczu kumulujących się trudności gospodarczych i społecznych, równocześnie przy eskalacji napięć w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. „Profesor umieścił nawet przy swoich drzwiach wyjściowych podręczną kosmetyczkę, tak, aby być przygotowanym na ewentualny nalot policji wczesnym rankiem” – twierdzi jeden z krewnych. „Od trzech lat jest on najbardziej krytycznym z dysydentów. Bardzo ostro potępił partię i jej przywódców” – dodaje przyjaciółka profesora.

Władze milczą w sprawie losu tego prowokatora, podobnie jak jego pracodawca, uniwersytet Tsinghua, czyli jedna z najbardziej prestiżowych uczelni wyższych w Chinach. Informacja o zatrzymaniu profesora jest starannie cenzurowana na Weibo, a więc na chińskim Twitterze, a także na WeChat, aplikacji internetowej służącej wymianie wiadomości tekstowych i głosowych między miliardami użytkowników.

Publikacja ostatnich prac profesora Xu w języku angielskim, na stronach internetowych działających w krajach zachodnich mogła przypieczętować los wykładowcy „Jeszcze przed tą publikacją był ostrzegany i grożono mu. Ale nalegał, by iść naprzód. Myślę, że to powód, dla którego został aresztowany” –twierdzi jeden z członków rodziny.

Od śmierci Liu Xiaobo, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, który zmarł więziony w 2017 r. Xu był jedną z ostatnich osób wzywających do reformy politycznej i potępiających autorytarne przejęcie władzy przez Xi Jinpinga. Przejęcie, które położyło kres dekadom nieśmiałego otwierania się Chin na świat.

Zniknięcie Xu Zhangruna ma miejsce w przeddzień piątej rocznicy represji, jakie miały miejsce 9 lipca 2015 roku, a które doprowadziły do aresztowania kilkudziesięciu prawników, którzy walczyli w obronie praw jednostki w Chinach.

Tamta brutalna łapanka zakończyła kruchy ruch wolnościowy, który w tamtym czasie jeszcze ciągle miał odwagę stymulować krytycznie Komunistyczną Partię Chin, ale skutkował tym, że poddano torturom prawników, którzy poświęcili się sprawie zwykłych obywateli, pozbawionych swojej własności.

„Wielki Sternik Xi Jinping zabiera nas z powrotem do ponurych czasów pełnych strachu i ograniczeń” – przepowiadał wówczasXu Zhangrun.

Źródło: Sebastien Falletti/Le Figaro