Polska ma 3. najniższe bezrobocie w UE, jednak prawie jedna trzecia osób w wieku produkcyjnym w naszym kraju nie pracuje. O przyczynach tego zjawiska mówi nam szefowa Wydziału Lokalnego Zatrudnienia, Umiejętności i Innowacji Społecznych w Centrum Przedsiębiorczości OECD – Karen Maguire.

Karen Maguire podczas wydarzenia upamiętniającego 25-lecie przystąpienia Korei Płd. do OECD

Z danych OECD wynika, że niemal jedna trzecia osób w wieku produkcyjnym w Polsce nie pracuje, dlaczego tak jest? A mamy, według Eurostatu, trzeci najniższy wskaźnik bezrobocia w UE (3 proc. w listopadzie 2021 r.), zaraz po Czechach (2,2 proc.) i Holandii (2,7 proc.).

Rzeczywiście tak jest. Niedawno przygotowaliśmy raport „Regionalne trendy bierności zawodowej w Polsce”, który pokazuje dwa czynniki napędzające tę bierność. Są nimi: indywidualne cechy typowego pracownika oraz czynniki wynikające ze środowiska, pochodzenia i miejsca zamieszkania. Te elementy wpływają w znaczącym stopniu na bierność zawodową.

Jak definiują Państwo bierność zawodową? Według danych GUS stopa bezrobocia (mierzona jako odsetek bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wobec całości ludności aktywnej zawodowo) na koniec listopada 2021 r. wyniosła 5,4 proc. Eurostat mierzy zharmonizowaną stopę bezrobocia jako procent pozostających bez pracy osób w wieku 15-74 lat – którzy aktywnie poszukiwali pracy w ciągu ostatnich tygodni i zdolnych w ciągu najbliższych dwóch tygodni podjąć zatrudnienie – w odniesieniu do wszystkich osób aktywnych zawodowo w danym kraju.

Przyglądamy się ludności w wieku produkcyjnym w kraju wieku 15-64 lat. Ludność aktywna zawodowo to osoby pracujące lub poszukujące pracy (zarejestrowane jako bezrobotne). Osoby bierne zawodowe nie pracują ani nie poszukują zatrudnienia.

Co powoduje bierność zawodową?

W niektórych przypadkach jest to wybór, np. studenci nie poszukują pracy, gdyż skupiają się tylko i wyłącznie na nauce lub emeryci, bo np. są zamożni i chcą cieszyć się życiem. Są osoby, które decydują się zrezygnować z życia zawodowego, ponieważ pełnią obowiązki opiekuńcze w gospodarstwie domowym. Znaczące jest również geograficzne pochodzenie pracownika. Warszawa i jej okolice charakteryzują się niższą biernością zawodową pracowników, a tzw. ściana wschodnia Polski – dużą. Jeżeli rynki pracy są mniej dynamiczne lub jeśli ludzie napotykają szczególne przeszkody w dołączaniu i pozostawaniu na rynku pracy, mogą się zniechęcić i odpaść. Dlatego ważna jest aktywna polityka rynku pracy, która dociera do tych, którzy borykają się z problemami, nawet jeśli nie są oficjalnie zarejestrowani jako bezrobotni.

W Polsce raport wskazuje, że 29 proc. osób w wieku produkcyjnym nie jest czynnych zawodowo, ale w województwach wschodnich wskaźnik ten jest wyższy. Jak jest w innych krajach?

W Europie Wschodniej wskaźnik nieaktywności zawodowej jest ogólnie wyższy niż w Zachodniej. W Niemczech wynosi on 21 proc., a 16 proc. w Szwecji. Z kolei Węgry i Słowacja mają około 27 proc., Czechy 23 proc. Wyjątkiem są Belgia – 31 proc. i Francja – 28 proc.

W Polsce w ostatnich dekadach pojawiły się pewne pozytywne tendencje – od 2000 r. nastąpił spadek bierności zawodowej o prawie 5 pkt proc. Nawet jeśli ten trend nie jest taki sam w różnych miejscach – raport podkreśla, że regiony stołeczne są zwykle dynamiczne gospodarczo. Średnia dla Polski wynosi 29 proc., ale w Warszawie tylko 21,1 proc., a już na Warmii i Mazurach to 34 proc.

Z kolei niektóre kraje regionu z Europy Środkowo-Wschodniej mają nieco mniejsze luki pomiędzy regionami. Luka 13,3 pkt proc. w Polsce to dużo, bo w Czechach wynosi ona tylko 5,7 pkt proc., a na Słowacji 9,3 pkt proc. Jest to więc nie tylko kwestia poziomu, ale także dysproporcji wewnątrz kraju. Statystycznie im wyższe luki, tym większe zróżnicowanie – np. we Włoszech widać jeszcze większe różnice pod względem bierności zawodowej. Również w OECD są kraje, które obecnie mają jeszcze większą lukę niż Polska.

Jakie są powody istnienia różnic między regionami?

Wynikają one z rozwoju i możliwości gospodarczych w obrębie kraju oraz z indywidualnej charakterystyki pracownika. Zazwyczaj jeśli masz wyższy PKB na mieszkańca i większą dynamikę gospodarczą, to zwykle masz niższe wskaźniki braku aktywności zawodowej. Tak więc jednym z tych czynników jest charakter rozwoju gospodarczego w różnych regionach. Drugim jest demografia – problem szczególny w wielu krajach – w Polsce jest znacznie mniejszy udział starszych pracowników (powyżej 55 lat) na rynku pracy.

Istotną rolę może też odgrywać stan zdrowia pracowników. Osoby, które doświadczają niepełnosprawności, w wielu krajach raczej nie funkcjonują na rynku pracy. W Polsce należy zająć się tą kwestią nie tylko ze względu na rynek pracy, ale również ważne jest, aby osoby z niepełnosprawnościami miały udział w swoich społecznościach, dla ich osobistej integracji i rozwoju.

Jak wygląda udział osób niepełnosprawnych w rynku pracy w Polsce?

W porównaniu z dostępnymi danymi międzynarodowymi wskaźnik bierności zawodowej w tej grupie wynosi w Polsce 49 proc. i jest wyższy w porównaniu do średniej europejskiej – 39 proc. Jest to obszar, w którym Polska ma szansę zrobić więcej, aby zapewnić dostęp osobom niepełnosprawnym.

Podobnie więcej można zrobić również dla kobiet na rynku pracy. Bardzo ważny jest dostęp do placówek opieki nad dziećmi. Istnieją różnice regionalne, które mogą również przyczyniać się do poziomów bierności zawodowej wśród kobiet w wieku produkcyjnym. Kobiety zazwyczaj mają obowiązki opiekuńcze, co utrudnia im dostęp do podjęcia zatrudnienia. Polska zrobiła jednak ogromny postęp w zakresie dostępności przedszkoli – w 2019 r. bardzo duży odsetek dzieci, bo 89 proc., miało dostęp do tych placówek. Natomiast wciąż opieka nad dzieckiem do lat 3 jest w Polsce szczególnym wyzwaniem, a różnice są bardziej uderzające z perspektywy geograficznej.

Kolejny czynnik, który został uwzględniony w raporcie i który dotyczy każdego kraju, to poziom wykształcenia. Osoby z niższym wykształceniem i niższymi umiejętnościami na rynku pracy są zazwyczaj mniej aktywne zawodowo. W Polsce 51 proc. biernej zawodowo populacji w wieku produkcyjnym ma jedynie podstawowy poziom wykształcenia. W OECD odsetek ten wynosi 35 proc.

Jakie inne wyzwania stoją przed Polską, aby zmniejszyć bierność zawodową Polaków?

Wyzwaniem jest dopasowanie zestawu umiejętności osób w wieku produkcyjnym do umiejętności potrzebnych na rynku pracy oraz sposobów radzenia sobie z tym problemem. Częściowo jest to związane z kohortą wiekową – ponieważ młodsze pokolenia średnio mają wyższy poziom wykształcenia oczekujemy, że zmieni to statystyki związane z biernością zawodową w przyszłości. Jednym z największych wyzwań dla wszystkich krajów OECD jest upewnienie się, że osoby znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji mają szansę na uczestnictwo w rynku pracy. Mogą być one zniechęcone do poszukiwania pracy i zarejestrowane jako bezrobotne z powodu różnych czynników. Potrzeba programów społecznych, które aktywizowałyby takie osoby.

Co jeszcze można zrobić, aby ograniczyć bierność zawodową?

Kolejny obszar wykorzystywany w innych krajach, ale również w Polsce, to ekonomia społeczna i sektor NGO, który może mieć silne lokalne zaangażowanie i lokalne powiązania z potencjalnymi pracownikami. Współpraca z nimi jest kluczowa m.in. w regionach wiejskich, gdzie np. transport do węzła rynku pracy jest wyzwaniem.

Warto również wykorzystywać europejskie fundusze społeczne do pomocy w identyfikacji i tworzeniu różnego rodzaju spółdzielni socjalnych i innych organizacji non-profit, które starałyby się wspierać integrację ekonomiczną pracowników. Podnoszenie poziomu edukacji daje rezultaty w zmniejszaniu bierności zawodowej. Tak więc kraje o lepszym wykształceniu mogą łatwiej zająć się problemami braku aktywności zawodowej i integracji na rynku pracy. Podkreślamy, że walka z biernością zawodową będzie coraz ważniejsza dla utrzymania wzrostu gospodarczego Polski.

W raporcie piszą Państwo o ryzyku utraty pracy z powodu automatyzacji.

W Polsce ryzyko to wynosi 51 proc. – czyli jest wyższe niż w innych krajach OECD. Prawdą jest, że z perspektywy automatyzacji raport dotyczy różnych zawodów i różnych sytuacji regionalnych – obliczenia dotyczą branż powiązanych ze strukturą przemysłową i tego, jaki udział tych zadań można zautomatyzować za pomocą technologii cyfrowej i robotyki. Przy założeniu, że od 70 do 100 proc. ich zadań może zostać zautomatyzowanych, ryzyko utraty pracy jest bardzo wysokie.

Miejsca pracy niekoniecznie znikną, ale charakter wykonywanych zadań przez pracowników prawdopodobnie się zmieni. Firmy, które nie biorą udziału w transformacji cyfrowej, w przyszłości mogą być zagrożone. Są to procesy, które pomogą zachować konkurencyjność na arenie międzynarodowej. Potrzeba jednak inwestycji, a pracownicy wymagają przekwalifikowania. Osoby z niższym poziomem wykształcenia są bardziej narażone na utratę pracy w wyniku automatyzacji, a wydają się mniej skłonne do udziału w nabywaniu nowych umiejętności.

Okolice Warszawy, gdzie wskaźniki ryzyka likwidacji miejsc pracy z powodu automatyzacji wynoszą około 41 proc., są relatywnie niskie w porównaniu z resztą kraju, gdzie wynoszą one co najmniej 48 proc. Zmiany technologiczne w coraz większym stopniu wymagają wyższego poziomu edukacji. Dlatego też, aby firmy pozostały konkurencyjne i oferowały zatrudnienie, należy zadbać o to, by systemy edukacji oraz różne obszary zdobywania umiejętności i przekwalifikowywania były skuteczne i nadążały za tą zmianą. Polski rynek pracy na tle innych krajów OECD wypadł stosunkowo dobrze w pandemii COVID-19, jednak każdy rodzaj kryzysu może stanowić dodatkową zachętę dla firm do inwestowania w automatyzację i cyfryzację.

 

Poprzedni artykułCBA zatrzymało byłego posła
Następny artykułPoza covidowym Matriksem