Żyjemy w czasach, w których zielona ideologia wdziera się do zbyt wielu dziedzin życia. Alexis de Tocqueville powiedział kiedyś: wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Tyczy się to także szeroko rozumianej wolności w prowadzeniu działalności gospodarczej. Nie potrafią tego uszanować organizacje antyhodowlane, które z butami wchodzą w życie dobrze prosperujących firm, domagając się zmiany ich modelu biznesowego.

firma ochnik futra z norek- grafika wpisu

Ochnik na celowniku

Temat lansowany przez aktywistów, a dotyczący zakazu hodowli zwierząt futerkowych oraz zakazu handlu naturalnymi futrami, wraca jak bumerang. Tym razem padło na firmę Ochnik, która stała się celem kampanii stowarzyszenia Otwarte Klatki. Nie jest tajemnicą, że Ochnik w swoich kolekcjach wykorzystuje naturalne futra. Nie ma w tym jednak niczego złego, bo to pożądana prośrodowiskowa postawa – ale o tym później.

Wpisy, które Otwarte Klatki zamieszczały w ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych, dają nam wiedzę, że kampania wobec firmy prowadzona jest już od dwóch lat. Okazuje się, że już tyle trwa nakłanianie tego reprezentującego wyłącznie krajowy kapitał przedsiębiorstwa do wycofania futer z asortymentu. Od tychże dwóch lat aktywiści z uporem maniaka próbowali przekonać (a może zmusić?) Ochnik do zajęcia oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Głos w sprawie zabrała wreszcie i sama firma: „(…) z uwagi na dobrowolność udziału w programie Sklepy Wolne od Futer, a także niewiążący prawnie charakter deklaracji przystąpienia, postanowiliśmy nie dołączać do programu. W stosownym czasie podejmiemy samodzielną i suwerenną decyzję dotyczącą obecności w naszej ofercie produktów wykonanych z futer naturalnych (…) Chcielibyśmy podkreślić, że nigdy nie bagatelizowaliśmy zagadnienia, jakim jest dobro zwierząt. Zważywszy jednak na specyfikę oraz historię firmy, a także na potrzeby i oczekiwania części Klientów, podjęcie decyzji o całkowitej rezygnacji z produktów zawierających futra naturalne wymaga czasu i reorganizacji. Aktualnie prowadzimy analizy w tym zakresie” – czytamy w komunikatach, jakie pojawiły się w mediach społecznościowych.

Naturalnie samo stanowisko zupełnie nie rozwiązało problemu. Jego treść musiałaby być przecież absolutnie zgodna z linią ideologiczną reprezentowaną przez aktywistów. Ergo: jeśli Ochnik – hipotetycznie – kategorycznie nie zgodziłby się na stosowanie substytutów naturalnych futer, tylko nakręciłoby to spiralę „hejtu”, który w ostatnich tygodniach wylewa się na tę markę.

Tak to już bywa z lewicowymi postulatami. Wolność, o której tyle mówią lewicowe organizacje, ma miejsce – w ich mniemaniu – tylko wówczas, gdy aktywnie wspiera się postulaty przez nie reprezentowane. Sytuacja jest identyczna względem tego, co dzieje się w kwestii walki o możliwość zabijania nienarodzonych dzieci, legalizacji „małżeństw” LGBT, czy szeregu odmiennych kwestii gospodarczych. Albo zgadzasz się z lewicą, alboś niegodzien, by nazywać się „nowoczesnym”.

Wracając jednak do głównego tematu – Ochnik nie przedstawił oficjalnego stanowiska w sprawie. Oznacza to dla aktywistów tyle, że firma nie chce odciąć się jawnie od korzystania z zasobów w pełni legalnego i prężnie działającego sektora hodowli zwierząt futerkowych.

W sieci pojawił się zatem hasztag #OchnikWycofajFutra, który powielany był wielokrotnie w mediach społecznościowych. Tego typu kampanie, niezależnie od tego, czy firmy ulegają natarczywym apelom tak zwanych ekologów, potrafią zbudować wokół legalnych działalności spiralę czarnego PR. Z tego właśnie powodu wiele z nich ulega presji.

Ochnik nie był pierwszy

Aktywiści podobne kampanie kierują w stronę najbardziej znanych na świecie marek modowych. Część z nich nabrała się na tego typu manipulacje. Na naszym krajowym podwórku niewinne „apele” kierowane były w stronę grupy Atrium, czy sieci sklepów wielkopowierzchniowych, które w swojej ofercie posiadają jajka pochodzące z chowu klatkowego, czyli tak zwane „trójki”.

Ta kategoria to w Polsce aż około 80 proc. ogółu produkcji jaj. Działania aktywistów doprowadziły do poważnych problemów rolników, którzy już w najbliższych latach mogą mieć niemałe kłopoty ze zbytem. Rezygnację z „trójek” ogłosiła choćby Biedronka, ale także szereg niemieckich i francuskich sklepów, czy nawet hoteli o tym samym kapitale działających na polskim rynku. I tym razem stracą Polacy, bo jedynymi krajami, które będą w stanie załatać rynkową dziurę, będą Niemcy i Ukraina.

O tym aktywiści nie mówią

Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz przytoczyła badania dotyczące rzekomego fatalnego wpływu popularnych „trójek” na nasze zdrowie. Po przeanalizowaniu ponad 150 prac wiodących naukowców nie stwierdzono, jakoby jaja z chowu klatkowego miały być w czymkolwiek gorsze od innych. Nie jest tajemnicą, że walka z „trójkami” to wyłącznie emanacja kolejnych szkodliwych postulatów aktywistów, którzy twierdzą, że produkcja jaj na dużą skalę to przejaw znęcania się nad kurami.

Podobnie sprawa ma się z futrami, z których to zrezygnować miałby Ochnik. Te naturalne łatwo poddają się procesowi rozkładu, podczas gdy futra sztuczne są wyrobami syntetycznymi, wytwarzanymi z pochodnych ropy naftowej – są tym samym szkodliwe w procesie ich wytwarzania i utylizacji. Jest to najzwyczajniejszy plastik, przeciw któremu aktywiści na całym świecie tak głośno protestują.

Ochnik powinien być traktowany jako przykład jak najbardziej ekologicznego podejścia w prowadzeniu biznesu. Wybory firmy są racjonalne i odpowiedzialne. Dlatego, trzymajcie się Panie i Panowie, bo nie jesteście sami.