Fot. Pixabay

Spotkanie szefów państw i rządów 27 krajów UE zaplanowane na dziś w Brukseli będzie prawdziwą bitwą. Jak zauważają eksperci, walka będzie się toczyć o każde euro. W labiryncie różnych interesów powstają sojusze suis generis, będące prawdziwą inscenizacją w wykonaniu europejskich polityków.

Wobec dzisiejszego spotkania politycy podchodzą bez wygórowanych oczekiwań. Żadna z delegacji nie zakłada, że uda się osiągnąć ​​porozumienie, a ewentualny konsensus traktowany jest w kategorii „cudu”. Tymczasem przewodniczący Rady Europejskiej odpowiedzialny za przebieg negocjacji jest gotowy naciskać na państwa członkowskie tak długo, aż zostanie wypracowane wspólne stanowisko i nie wyklucza przedłużenia szczytu nawet do weekendu.

W związku ze zbliżającymi się negocjacjami w sprawie Brexitu, które rozpoczną się w marcu, przewodniczący Rady Michel Charles chce jak najszybciej zamknąć temat budżetu (co nie będzie łatwe). Wielka Brytania była zaraz po Niemczech krajem, który najwięcej wkładał do unijnego portfela. Problem polega na tym, że dziury, która powstała po Brexicie, nikt nie chce zasypać, zaś korzystać ze środków na dotychczasowych zasadach chcą wszystkie kraje członkowskie.

Co gorsza, żaden z bloków nie chce ustąpić. Państwa północy inaczej nazywane oszczędnymi czy też chytrymi, do których należą m.in. Austria, Dania, Holandia, Szwecja, Dania i Niemcy, chcą budżetu, który nie przekracza 1% dochodu narodowego brutto (DNB), co w praktyce oznacza cięcia w zakresie Wspólnej Polityki Rolnej i Polityki Spójności.

Po drugiej stronie barykady znajduje się blok południowo-wschodni, do którego należą m.in. Hiszpania, Francja, Włochy a także Polska, który broni środków dla Wspólnej Polityki Rolnej i Polityki Spójności i nie dopuszcza żadnych ustępstw w tym zakresie. Dzisiejsze negocjacje będą szczególnie ważne dla rządu Pedro Sáncheza, który zmaga się z falą rolniczych protestów. Hiszpania zamierza utrzymać wysokość dopłat unijnych na dotychczasowym poziomie co w kontekście mniejszego budżetu nie będzie łatwe. Dla iberyjskiej delegacji płatności bezpośrednie dla rolników to „kluczowy element szczytu”.

Hiszpania będzie również szukała wsparcia wśród “przyjaciółmi spójności”, czyli krajów, które mogą najbardziej ucierpieć z powodu cięć funduszy regionalnych o 11%. Nieradząca sobie z problemem bezrobocia Hiszpania chce stworzenia finansowanego ze środków z polityki spójności mechanizmu kompensacyjnego w celu zwiększenia szans młodych ludzi na zatrudnienie i szkoleń cyfrowych.

Margines negocjacyjny jest niewielki w związku z propozycją obniżenia składki członkowskiej do poziomu 1,074 % DNB. Oliwy do ognia dolewa propozycja Parlamentu Europejskiego, który chce, aby ramy budżetowe były mniej zależne od wkładów państw (składek członkowskich) i były finansowane z tzw. zasobów własnych (czyli podatków od plastiku i CO2).