55 306 – to liczba, która powinna napawać wstydem zarówno polską scenę polityczną jak i wszystkich posiadających w Polsce prawa wyborcze. Tyle bowiem głosów w wyborach do europarlamentu otrzymała w 2019 roku, w Okręgu Wyborczym nr 7 (Poznań), Sylwia Spurek – jedna z pięciorga reprezentantów regionu w PE. Mowa tu o wstydzie, ponieważ wyniki wyborów pokazują, że głosujący z aprobatą myślą o skrajnie lewicowych inicjatywach – wówczas jeszcze – kandydatki Spurek oraz, że Polska scena polityczna nie potrafiła zaproponować lepszego kandydata.

Odkąd Sylwia Spurek zaczęła piastować swoją funkcję w Parlamencie Europejskim, dała się poznać jako bodaj najbardziej skrajna ze wszystkich przeciwników polskiego rolnictwa, jacy kiedykolwiek zasiadali w brukselskich salach. Inicjatywy przez nią podejmowane wprost uderzają przecież w europejski, a przez to także w polski, sektor produkcji rolnej.

Absurd goni absurd

Poparcie dla inicjatywy zakazującej możliwości stosowania klatek w chowie i hodowli zwierzęcej, zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz uboju rytualnego, poparcie dla obłożenia mięsa specjalnym wysokim podatkiem, wsparcie dla inicjatywy Zielonego Ładu, czy promocja weganizmu – to postulaty, których spełnienie uczyniłoby polskie rolnictwo nieopłacalnym.

Sama Sylwia Spurek zapewne nie zdaje sobie sprawy z faktu, że tak zmasowane uderzenie w sektor produkcji mięsnej odbije się zauważalnie także na gospodarstwach zajmujących się uprawami, o które rzekomo chce ona dbać. Rolnictwo, jako system naczyń połączonych sprawia, że jego działy zależą od siebie wzajemnie. Tak też np. uderzenie w sektor drobiarski drastycznie pogorszyłoby sytuację rolników uprawiających zboże z przeznaczeniem paszowym.

Wejście w życie postulatów poseł Spurek – mówiąc wprost – doprowadziłoby polską wieś na skraj bankructwa. I to w czasie trwania pandemii koronawirusa. Przełożyłoby się ono także na zdecydowane obniżenie wskaźników eksportowych polskiego sektora rolnego, wzrost importu żywności, wzrost bezrobocia na obszarach o i tak wysokim bezrobociu strukturalnym, a zatem jednoznacznie także na mniejszą ilość pieniędzy w portfelach Polaków. Mowa tu wprost o gospodarczym sabotażu. To jednak nie koniec…

Spurek dopiero się rozkręca?

Ostatnie pomysły Sylwii Spurek to jednak wyżyny populizmu chyba nawet dla tak wytrawnego gracza, jak była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Europoseł zaproponowała bowiem – wzorując się na fatalnym pomyśle PiS, czyli tak zwanej Piątce dla zwierzątPiątkę dla branży roślinnej

Niektórzy zapewne traktować chcieli inicjatywę Spurek jako groteskowy żart i próbę zagrania na nosie rolnikom; nic bardzie mylnego. Okazuje się, że polityk jak lwica broni swoich tez. Co zatem zawiera Piątka dla branży roślinnej?

„Proponuję 5 dla branży roślinnej: 1. zakaz reklamy mięsa, mleka, jaj; 2. likwidacja funduszy promocji tych produktów; 3. powołanie funduszu promocji weganizmu; 4. od przedszkola zajęcia „klimat i prawa zwierząt”; 5. 0 % VAT na zamienniki mięsa, mleka, jaj. #GoVegan” – napisała na Twitterze Sylwia Spurek. I dalej: „Jeżeli są w Sejmie kluby, koła, grupy posłów i posłanek, które popierają te postulaty, ze swojej strony proponuję pełne wsparcie merytoryczne i legislacyjne w przygotowaniu projektów tych ustaw. Zróbmy to dla klimatu, praw człowieka i oczywiście dla praw zwierząt!”.

Sam zakaz reklamy mięsa argumentowany był faktem, że skoro Polska zakazała reklamy wyrobów tytoniowych, to mięso i nabiał powinny zostać objęte podobnymi obostrzeniami.

Działania Sylwii Spurek spotkały się z jednoznaczną reakcją środowisk rolniczych. Wskazywały one zgodnie, że podobne propozycje mają na celu przede wszystkim promocję medialną wizerunku Spurek. Hodowcy przypominają również, że mięso i inne produkty odzwierzęce są nieodłącznym elementem diety. Co więcej, hodowla zwierząt i produkcja żywca stanowią istotny element polskiego rolnictwa i jego potencjału eksportowego.

Inicjatywa wprowadzenia zakazu reklamy produktów zwierzęcych jest niewątpliwie sprzeczna z interesem polskiego rolnictwa i mogłaby osłabić bezpieczeństwo żywnościowe kraju, które jest tak istotne w dobie pandemii.

Naśladowcy są groźni

Okazuje się, że w swoich ideach Sylwia Spurek nie jest odosobniona. Wiele inicjatyw zyskuje szerokie poparcie organizacji antyhodowlanych, funkcjonujących na gruncie europejskiego i polskiego prawa. Także w sieci pojawia się coraz więcej wpisów powielających lub modyfikujących pomysły byłej polityk Wiosny Roberta Biedronia.

Szczególnie w dobie pandemii tak politycy, jak i obywatele powinni być wyczuleni na szkodliwość podobnych aktywności i ich potencjalny destrukcyjny wpływ na unijną gospodarkę.