Wprowadzenie opłat za emisję dwutlenku węgla w sektorach transportu i budynków mieszkalnych doprowadziłoby do ogromnych kosztów dla gospodarstw domowych w krajach Wspólnoty, szacowanych na 1 112 miliardów euro w latach 2025-2040 – wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

rozszerzenie EU ETS - grafika wpisu
Fot. Pixabay

Polski Instytut Ekonomiczny przeanalizował wpływ rozszerzenia Unijnego System Handlu Emisjami (EU ETS), czyli wprowadzenia opłat za emisję dwutlenku węgla w sektorach transportu i budynków mieszkalnych, na budżety gospodarstw domowych w krajach Wspólnoty. Zastosowano dwa podejścia w oszacowaniu kosztów.

W pierwszym do oceny potencjalnych kosztów rozszerzenia wykorzystano egzogeniczną cenę uprawnienia do emisji Co2 (EUA) pochodzącą z trzech różnych scenariuszy. W drugim podejściu cena jest obliczana w sposób endogeniczny, czyli w ramach modelu jako cena uprawnień potrzebna do osiągnięcia pożądanej redukcji emisji (-40 proc.) w sektorach transportu i budownictwa, zgodnie z ogólnym celem 62 proc. dla całego ETS. Porównano uzyskaną redukcję emisji i odpowiadające im ceny CO2.

Jak wskazała Magdalena Maj, starszy analityk zespołu energii i klimatu PIE, przeniesienie transportu i ogrzewania z ESR (rozporządzenia w sprawie wspólnego wysiłku redukcyjnego) do systemu EU ETS utrudniłoby w szczególności dekarbonizację transportu, ponieważ taka konfiguracja nie tworzyłaby zachęt dla państw członkowskich do utrzymywania obecnie istniejących podatków emisyjnych i paliwowych.

– Z kolei włączenie transportu i budownictwa zarówno do ESR, jak i ETS sprawiłoby, że odpowiedzialność za redukcję emisji w tych sektorach byłaby rozłożona w sposób mało transparentny. Jednocześnie, taki system wymagałby bardzo wysokich cen uprawnień, aby móc szybko dekarbonizować oba sektory do 2030 r. Oznaczałoby to bowiem, że cena uprawnień powinna osiągnąć blisko 180 euro za tonę (w cenach z 2015 r.) do 2030 r. – powiedziała Maj.

W ocenie Instytutu, rozszerzenie ETS na budynki i transport znacznie przyspieszyłoby proces redukcji emisji. Analiza modeli pokazała jednak, że aby osiągnąć wymaganą 40 proc. redukcję, ceny uprawnień powinny kształtować się na poziomie prawie 180 EUR/t CO2 (w cenach z 2015 roku). Patrząc z perspektywy krajów unijnych, tak wysokie ceny doprowadziłyby do ogromnych kosztów dla gospodarstw domowych, szacowanych na 1 112 miliardów euro w latach 2025-2040, a także miałyby potencjalnie niszczący wpływ na europejski przemysł funkcjonujący w ramach obecnego EU ETS – stwierdzono w raporcie.

Zauważono, że wyższe ceny uprawnień do emisji byłyby szczególnie dotkliwe dla biedniejszych gospodarstw domowych.

„Szacujemy, że średnioroczny wzrost kosztów zużycia energii wyniósłby 44 proc. w transporcie i 50 proc. w sektorze budynków dla gospodarstw domowych z pierwszego (najbiedniejszego) kwintylu dochodowego. Skutki wzrostu cen uprawnień silniej odczują również najbiedniejsze państwa członkowskie UE. W przypadku Polski, niezależnie od scenariusza, wzrost kosztów dla gospodarstw domowych w porównaniu do scenariusza BASELINE jest wyższy niż w UE27. W scenariuszu pośrednim (MODERATE) całkowity koszt jest o 84 proc. wyższy niż w scenariuszu BASELINE, natomiast w scenariuszu HIGH jest aż o 163 proc. wyższy. Poza tym koszty emisji z budynków mieszkalnych stanowią 57 proc. całkowitych kosztów i jest to o ok. 15 punktów procentowych więcej niż dla całej UE27” – napisano.

Zdaniem PIE, aby złagodzić negatywne skutki społeczne rozszerzenia ETS na sektory budynków i transportu drogowego, należałoby wprowadzić przede wszystkim mechanizm redystrybucji wspierający gospodarstwa domowe znajdujące się w najtrudniejszym położeniu.

„W przypadku budynków mieszkalnych może to obejmować transfery, dopłaty do rachunków za energię lub programy wspierające poprawę efektywności energetycznej. Z kolei w sektorze transportu kluczowe byłoby zapewnienie rabatów dla konsumentów na pojazdy niskoemisyjne i elektryczne oraz ulg podatkowych rekompensujących wzrost cen paliw spowodowany cenami emisji dwutlenku węgla” – uważają analitycy PIE.

Rekomendują też wdrożenie nowych polityk w zakresie efektywności energetycznej i energii odnawialnej oraz ulepszenie istniejących, ze szczególnym uwzględnieniem przepisów ukierunkowanych na sektor budownictwa mieszkaniowego i transportu, gdyż w tych obszarach możliwe jest przyspieszenie wykorzystania technologii niskoemisyjnych i obniżenie zapotrzebowania na energię. „Aby to osiągnąć, niezbędne jest utrzymanie i wzmocnienie unijnych narzędzi, takich jak mechanizm solidarności umożliwiający redystrybucję środków na rzecz biedniejszych państw członkowskich” – podano.

„W związku z tym należy wprowadzić zasadę obligatoryjnego przeznaczania 100 proc. dochodów generowanych przez dodatki solidarnościowe na cele energetyczne i klimatyczne. Ponadto dostrzegamy potrzebę zwiększenia środków i zakresu działań w ramach Funduszu Modernizacji i Innowacji, celem łagodzenia skutków rozszerzenia ETS, w krajach, w których transformacja energetyczna jest największym wyzwaniem” – podkreślili analitycy Instytutu.

EU ETS jest jednym z narzędzi redukcji emisji gazów cieplarnianych w Unii. Obecnie uprawnienia do emisji Co2 muszą kupować energetyka i przemysł ciężki. Planowane jest rozszerzenie systemu o nowe sektory.

PAP