Tydzień przed ciszą wyborczą pretendenci do objęcia najważniejszego urzędu w Polsce idą „łeb w łeb”. I publikowane oficjalne sondaże, i badania zamawiane przez obie partie wskazują na bardzo wyrównany pojedynek. Jak podkreślają przedstawiciele obu sztabów, zapowiada się rekordowa frekwencja.

Dwa ostatnie sondaże i… dwa różne wskazania zwycięzcy. Według badania IBRIS dla Onetu, drugą turę wygrywa Andrzej Duda z wynikiem 49 proc, a Rafał Trzaskowski uzyskuje 46,4 proc. poparcia. Z kolei według prognozy IPSOS dla portalu oko.press wybory wygrywa Rafał Trzaskowski z poparciem 49 proc., a urzędujący prezydent otrzymuje 48 proc. głosów. Również zamawiane przez oba sztaby codzienne badania wskazują raz na jednego kandydata, innym razem na drugiego. Walka o każdy głos toczyć się więc będzie do samego końca. Jak mówią nam politycy, badania się „wahają”, a ewentualne przewagi są bardzo niewielkie.

Jak zagłosują osoby, które w pierwszej turze poparły kandydatów, którzy odpadli? Otóż niekoniecznie tak, jak sami przegrani. Szymon Hołownia już zadeklarował, że zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Ale według badania IBRIS, 10 proc. wyborców Hołowni odda swe głosy na Andrzeja Dudę, a 83 proc. poprze Trzaskowskiego.

Krzysztof Bosak z Konfederacji zadeklarował, że on i jego ugrupowanie oficjalnie nie poprą żadnego z kandydatów. A jak zamierzają głosować jego wyborcy? Według sondaży 67 proc. odda swe głosy na urzędującego prezydenta, a 27 proc. wesprze Trzaskowskiego. Reszta jeszcze nie podjęła decyzji albo nie pójdzie w ogóle na druga turę.

Badania pokazują także, że zanosi się na bardzo wysoką frekwencję: udział w wyborach deklaruje – według IPSOS – 65 proc. Polaków, a według IBRIS nawet 69,5 proc. wyborców.

Potwierdzają to badania zlecone przez obie partie oraz, jak przyznają sztabowcy obu kandydatów, liczba osób, które pobierają zaświadczenia o prawie do głosowania.