fbpx
poniedziałek, 24 czerwca, 2024
Strona głównaKrajZbożowe demony powrócą?

Zbożowe demony powrócą?

Tegoroczne żniwa w Polsce w zasadzie zostały zakończone. Wciąż jednak sytuacja na krajowym rynku daleka jest od oczekiwań. Jeśli nic nie zrobimy, demony, z którymi rynek zmagał się w ostatnich miesiącach, powrócą.

Szacunki mówią, że tegoroczna kampania zakończy się w Polsce zbiorami zbóż na poziomie 34 mln ton. To sporo. Dodatkowo pamiętać należy, że w magazynach wciąż zalega nawet 5 mln ton ubiegłorocznej nadwyżki. Już dziś wiadomo także, że po obsłużeniu rynku krajowego wyeksportować będzie trzeba około 10 mln ton, pochodzącego tylko z gospodarstw na terytorium RP, zboża. Do tego dodać należy – wyższe niż pierwotnie prognozowało USDA – zbiory na Ukrainie, która zebrała 21 mln ton… samej tylko pszenicy. To o niemal 4 mln ton więcej niż zakładano.

Morze Czarne wciąż pozostaje niedostępnym kanałem eksportowym, po tym jak Putin nie przedłużył obowiązywania warunków umowy zbożowej. Problematyczną kwestię stanowią także transporty Dunajem. Dojazd do portu w Kłajpedzie to przedsięwzięcie karkołomne z uwagi na leżącą pomiędzy Białoruś. Nie jest tajemnicą, że wśród ukraińskich producentów występuje silna presja na wyeksportowanie jak największych wolumenów w zasadzie dowolną opłacalną drogą. Z całą pewnością znaczna część zboża zza naszej wschodniej granicy trafi do odbiorców za pośrednictwem polskiej infrastruktury tranzytowej.

Co z zakazem importu?

Zapowiedzi strony polskiej są jasne. Niezależnie od decyzji Komisji Europejskiej Polska nie zgodzi na przywrócenie importu ukraińskiego zboża. Podobnie zachować chcą się inne kraje regionu, choć „sojusz” antyimportowy nieco się zdestabilizował z uwagi na wątpliwości Bułgarów. Poza tym pojawiać zaczęły się tarcia dotyczące ewentualnego rozszerzenia zakazu o nowe produkty – Polska chciałaby zakazu importu malin, a Bułgaria mleka w proszku, przy jednoczesnym otwarciu drogi dla nasion słonecznika. Jak dotąd zamknięcie naszych granic przyniosło więcej szkody niż pożytku, a szereg działań poczytywać można jako elementy politycznej przedwyborczej gry. Szkoda. Przyjrzeć należy się jednak szczególnie temu, co zarówno dla Polaków jak i Ukraińców może w tym przypadku okazać się intratnym biznesem z jakkolwiek jasną przyszłością – mowa tu o tranzycie towarów.

Tranzyt, czyli przyszłość

Jedno jest pewne – z każdym kolejnym dniem zbliżania się Ukrainy do Unii Europejskiej, niezależnie od potencjalnego sformalizowania tej współpracy, na znaczeniu zyskuje potrzeba poradzenia sobie z trudnościami występującymi na rynku transportowym. Niezależnie od tego, jakie stosunki Ukraina będzie mieć w kolejnych latach z Białorusią i tego, czy odblokowane zostaną szlaki czarnomorskie, Polska ma ogromną szansę na zagospodarowanie obsługi lwiej części tranzytu ukraińskiego zboża. Ba, mamy wszystko, aby stać się logistycznym hubem dla żywności nie tylko z Polski i Ukrainy, ale także innych państw regionu lub ich części.

Już dziś dysponujemy sprawnym zapleczem portowym. Sam tylko port w Gdańsku dysponuje zapleczem umożliwiającym przeładunek 300 tys. ton ziarna miesięcznie i magazynowanie 126 tys. ton zboża. Dziś jest on w stanie obsłużyć 730 ciężarówek czy 80 wagonów na dobę, ale plany rozwoju tej infrastruktury już są. Operatorzy chcą zwiększyć zdolności przeładunkowe do 485 tys. ton miesięcznie oraz dołożyć powierzchnię magazynową, która pomieści dodatkowe 65 tys. ton zboża. Powstać mają też nowe inwestycje kolejowe, magazyny stałe czy namiotowe. Sam port podkreśla też, że jest otwarty na nowych inwestorów w sektorze agro (może to wreszcie jest szansa na powstanie AgroPortu?). Ale to „tylko” port.

Infrastrukturę portową w Polsce naturalnie należy rozbudowywać, jednak pozostanie ona niewykorzystana, jeśli nie rozpoczną się działania względem zwiększenia przepustowości granic, ale także modernizacji i rozbudowy połączeń kolejowych i drogowych czy budowy obiektów przeładunkowych i przechowalniczych. Zakładając powodzenie tych inicjatyw, Polska może stać się nie tylko krajem tranzytowym, ale także traderem ukraińskiego zboża, zwielokrotniając przychody oraz – jednocześnie – pomagając ukraińskim firmom.

Problemy jak bumerang

Inwestycje w infrastrukturę tranzytową powinny być współfinansowane przez instytucje unijne. Same firmy natomiast najbliższy czas poświęcić powinny na poszukiwanie długoterminowych relacji biznesowych – bez takiego zaangażowania biznesu (choć zainteresowanie jest) nie ma mowy o powodzeniu realizacji kreślonego scenariusza.

Ukraina będzie wykorzystywać polską infrastrukturę tranzytową – to pewne. Tym bardziej, że Unia Europejska chce dopłacać do ukraińskiego zboża, które opuszczać będzie terytorium Wspólnoty.

Racjonalne ułożenie relacji z Ukrainą na rynku zbóż jest konieczne, ponieważ do producentów jak bumerang wracają wciąż te same problemy. Dziś rolnicy ponownie wstrzymują się ze sprzedażą ziarna. Zostanie ono zmagazynowane w oczekiwaniu na korzystniejszą koniunkturę. Przetwórcy i wytwórnie pasz, bazując na poczynionych zapasach, kupują zboże lokalnie albo wcale. W tym przypadku sytuacja zmieni się zapewne po tym, jak na dobre rozpoczną się zbiory kukurydzy. Także młyny zaopatrują się dziś raczej u lokalnych dostawców. Problematyczna, z uwagi na ceny, jest także sprzedaż ziarna na eksport.

Jedno jest pewne – rynek także w tym roku będzie napięty jak struna. Pytanie, czy resort rolnictwa w kooperacji z innymi ministerstwami i podległymi im przedsiębiorstwami będą potrafili wkomponować tę strunę w dobrze zestrojoną orkiestrę.

 

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Prawie co piąty Polak udostępnił dane osobowe w zamian za dodatkowe korzyści

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy 18 proc. Polaków udostępniło dane osobowe w zamian za dodatkowe korzyści. Najczęściej za stałą zniżkę lub jednorazowy rabat na produkty bądź usługi – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
4 MIN CZYTANIA

Jak, gdzie i za ile Polacy planują wakacyjne wyjazdy w kraju

Czy z rodziną czy we dwoje, wyjedziemy na krótko, często więcej niż raz i raczej nad morze. Na noclegi chcielibyśmy wydać nie więcej niż 200 złotych za osobę za noc. Miejsce pobytu wybieramy starannie, przeglądając uważnie oferty wielu obiektów.
4 MIN CZYTANIA

Demografia odporna na finansowe dopalacze. Dzieci to nie koszty, ale inwestycja kapitałowa

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2024 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniósł 346 tys. zł (1602 zł miesięcznie), a dwójki dzieci wyniósł 579 tys. zł.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA