1 września 1939 roku o godzinie 4.40 na miasteczko Wieluń spadły setki niemieckich bomb zabijając co najmniej kilkuset jej mieszkańców. Według wielu historyków to tutaj zaczęła się II wojna światowa.

Zbombardowany Wieluń

1 września 1939 roku we wczesnych godzinach rannych doszło do serii ataków bombowych na śpiące miasteczko Wieluń. Tego dnia Niemcy zaatakowali Polskę z powietrza, z lądu i z morza nie tylko przekraczając polsko-niemiecką granicę, ale także z terenu podporządkowanej sobie Słowacji (pod przywództwem ks. Tiso). O ile atak z morza na Westerplatte, rozpoczęty o godzinie 4.45 huraganowym ostrzałem z pancernika Schleswig-Holstein, urósł przez lata do rangi symbolu, o tyle barbarzyńskie zbombardowanie Wielunia pozostawało w świadomości Polaków nieco w cieniu. W ostatnich latach sytuacja ta uległa zmianie na lepsze. Właśnie dzisiaj, 1 września, warto przytoczyć kilka faktów związanych z tą zbrodnią, która pozostała bez kary.

Adolf Hitler w przemówieniu radiowym krzyczał w amoku: „Od godziny piątej czterdzieści pięć odpowiadamy ogniem! Od tej chwili na każdą bombę odpowiedzią będzie bomba!” Można by rzec, że przemówienie Hitlera było w stylu: „złodziej krzyczy – łap złodzieja!”, bo to nie Polska zaatakowała Niemcy – no, ale wiemy, że dezinformacja też jest bronią.

Według historyków, biorąc pod uwagę różnicę czasu pomiędzy II RP a III Rzeszą, pierwsze bomby spadły na Polskę (dokładnie) o 4:40 – niszczący atak na polskie miasteczko był tak tragiczny w skutkach, że został nazwany „polską Guernicą”.

Po kilku nalotach bombowych miasteczko zostało zniszczone w ok.75 proc. Całkowicie zostało zrównane z ziemią centrum Wielunia. Z zabudowy rynku przetrwały jedynie budynki wiekowego kolegium pijarów. Trudna do określenia jest liczba ofiar nalotu Niemców: szacunki wahają się od 127 do 1200 ludzi.

Całkowitemu zniszczeniu uległ m.in. kompleks budynków szpitala Wszystkich Świętych. Poważnemu uszkodzeniu uległ także piękny XIV-wieczny kościół św. Michała, który Niemcy wysadzili wiosną 1940 r., po dokładnym ograbieniu (m.in. były tam cenne wota, które przepadły). Nie były to już „działania wojenne” – choćby barbarzyńskie, ale celowe niszczenie. Według historyków Wieluń jest miastem, które poniosło bezsprzecznie największe straty w  pierwszych dniach II wojny światowej.

Atak Luftwaffe na bezbronne polskie miasteczko jest często przedstawiane przez historyków jako przykład niemieckiego bestialstwa. Niestety tej historii praktycznie nikt nie zna. Znana jest za to historia zbombardowania przez aliantów niemieckiego Drezna – przyczyniła się do tego wysokobudżetowa produkcja filmowa. Oczywiście bezbronne ofiary cywilne pozostają bezbronnymi ofiarami cywilnymi – ataki takie zawsze można jedynie potępić. Ważne jednak by świat dowiedział się również o polskich ofiarach w Wieluniu.

Ataku dokonała formacja niemiecka Luftflotte 4 pod dowództwem Alexandra Löhra. Kolejne bomby spadły na Wieluń około godziny 13.20. Celem drugiego nalotu była polska brygada kawalerii znajdująca się w lesie około 12 km od miasta, Niemcy nie omieszkali jednak wtedy „przy okazji” zrzucić kilka najcięższych bomb na samo miasto. Na lotnicze ataki na Wieluń  Polacy mogli odpowiedzieć jedynie ogniem przeciwlotniczym (bardziej tu mowa o drugim nalocie). Niemcy stracili jeden samolot, a dwa zostały uszkodzone.

Według historyków nalot jest uważany za zbrodnię wojenną, ponieważ niemieckie lotnictwo zbombardowało Wieluń z zaskoczenia (art. 26. konwencji haskiej IV), jako tzw. miasto otwarte (art. 25. konwencji haskiej IV), a przedmiotem nalotu były obiekty chronione przez art. 27. konwencji haskiej – gmachy poświęcone obrzędom religijnym (kościół farny, synagoga), szpital czy zabytki historyczne. Art. 27. konwencji haskiej obowiązuje bowiem z definicji również bezwzględnie wobec miast bronionych. Ponadto niemieccy lotnicy strzelali do bezbronnej ludności cywilnej.

Ani za zrównanie z ziemią Wielunia, ani za śmierć jego mieszkańców żaden ze sprawców nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Wieluń nie doczekał się też od Niemców reparacji wojennych. Major Oskar Dinort, który po nalocie udzielał niemieckiej prasie wywiadów, poczytał sobie za powód do dumy, iż jako ostatni zrzucił bombę dokładnie na wieluński rynek. Dinort został uznany nawet za asa lotniczego i udekorowany… Krzyżem Rycerskim. Tylko, że słowo „rycerskość” odnosi się do czynów całkowicie odwrotnych do tych, które Niemcy uczynili Wieluniowi.

Źródło zdjęć: domena publiczna (Wikipedia)
Poprzedni artykułOstry wzrost wydobycia węgla
Następny artykuł„Technologie na rzecz energii – prezentacja raportu”. XXXI Forum Ekonomiczne