Unia Europejska, naciskając mocno na przyspieszenie zmian w duchu zielonej polityki klimatycznej, prowadzi do radykalnego wzrostu cen energii elektrycznej. Szczególnie mieszkanie w starych domach i w mniej zadbanych blokach stanie się rujnujące dla kieszeni Polaków – by temu zapobiec, pojawiają się nowe pomysły inwestycyjne.

fot. Pexels

Komisja Europejska podkręca tempo. „Fit for 55” to pakiet nowych inicjatyw legislacyjnych, które do 2030 roku mają doprowadzić do obniżenia emisji gazów cieplarnianych aż o 55 proc. Norma została bardzo wyśrubowana. Czy Polska, Czechy i inne kraje będą potrafiły ją wypełnić? Jak zachowają się wobec nacisków Unii? To wciąż otwarty temat, przez eurokratów wiązany też z przyznaniem poszczególnym krajom środków z tzw. Funduszu Odbudowy.

Nawet jeśli polskiemu rządowi uda się coś wynegocjować, ale te propozycje zmaterializują się choćby w zbliżonym kształcie do formułowanego przez KE, w efekcie wzrostu opłat za emisję CO2 skokowo wzrosną koszty utrzymania mieszkań. Ogromnie zdrożeje energia elektryczna. Będą zapewne też momenty, gdy jej po prostu będzie brakować.

Kto złagodzi skutki podwyżek?

Polska nie jest osamotniona w tym problemie. Szacuje się, że 75 proc. budownictwa na terenie Unii Europejskiej ma słabą efektywność energetyczną. – W Polsce mieszkania starsze, zlokalizowane w niezmodernizowanych budynkach z wielkiej płyty, zużywają nawet sześć razy więcej energii niż współczesne budownictwo deweloperskie – uważa Konrad Płochocki, dyrektor Generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Komisja Europejska, w tym samym dokumencie „Fit for 55”, zapowiada stworzenie Funduszu Socjalnego, który będzie służył łagodzeniu skutków zmian osobom borykającym się z ubóstwem energetycznym. – Fundusz miałby wspierać renowację budynków, ale też bezpośrednio najbiedniejsze rodziny i małe przedsiębiorstwa. Zapewne nowe budownictwo deweloperskie, zarówno mieszkaniowe jak i komercyjne, stanie się jeszcze bardziej konkurencyjne, ponieważ będzie ono tańsze w dalszej eksploatacji – wyjaśnia Konrad Płochocki.

Czy w Polsce – zamiast tworzonych od dłuższego czasu dziesiątków nowych agend i agencji o nieczytelnym lub niezbyt realistycznym celu działalności – nie powinien powstać odpowiednik takiego funduszu? Już teraz mogłyby być w nim gromadzone duże środki na zamortyzowanie czekających nas podwyżek energii. Może się bowiem okazać, że skokowo podwyższanych rachunków nie będą w stanie opłacić nie tylko ubożsi, ale większość społeczeństwa.

Budowanie „w górę”?

Ponieważ Komisja Europejska ma jeszcze inne idee fix eksploatowania obszarów naturalnych, leśnych i rolnych pod budownictwo, warto rozważyć nowe projekty inwestycyjne, być może także bardziej przystępne cenowo. – Co roku na terenie Unii Europejskiej pod budownictwo zagarniane jest 539 km² obszarów naturalnych, czyli więcej niż ma powierzchnia Malty. Jeżeli zaczniemy budować nasze miasta w górę, to ochronimy tkankę naturalną i obniżymy emisję gazów – uważa Płochocki.
Ciekawy, warty rozważenia, a być może i realizacji, temat.