NULL

– Nie chodzi nawet o jego skład, ale strukturę – tłumaczył Rafał Ziemkiewicz, publicysta tygodnika "Do Rzeczy".

– Mamy kolejny rząd, który jest kuriozum na skalę światową i rekordem do Księgi Guinnessa. Nie ma na świecie rządu, który by miał 100 wiceministrów. We Francji – ojczyźnie biurokracji – są dwa resorty, w których jest dwóch wiceministrów, są to te największe (…). I ten rząd jest jeszcze bardziej pod tym względem do bani niż ten pierwszy. Jak coś jest rozrośnięte, to jest niewładne, nie jest w stanie funkcjonować. Każdy wie, że opuchlizna nie sprzyja sprawności. Zwłaszcza w biurokracji. Większość z tych problemów, które obserwujemy – że przez cztery lata się prężono i to, tamto chciano zrobić, "Mieszkanie Plus" czy coś tam i nie wyszło, w dużym stopniu nie wychodzi, bo nie ma czym robić – powiedział Ziemkiewicz.

Według Rafała Ziemkiewicza, mamy obecnie "resorty wydmuszki"

– Mamy z powrotem Ministerstwo Skarbu, które było w rządzie Beaty Szydło, w rządzie Morawieckiego uznano, że jest zbędne i porozdzielano spółki po ministerstwach. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że wtedy trzeba było je zlikwidować, bo pan Jackiewicz się nie sprawdził, a teraz pan Sasin dostanie szansę, żeby się sprawdził. Ponieważ okazało się, że żrą się frakcje o te spółki (…) Jeżeli mamy ministerstwo energii, które nie ma wpływu na spółki energetyczne, to to jest właśnie wydmuszka. Jeżeli mamy ministerstwo środowiska i lasy państwowe są gdzie indziej, to to ministerstwo też nie ma najmniejszego sensu. A jeżeli mamy resort spraw zagranicznych to wystarczy jeden, a nie dwa. A w tym rządzie mamy osobny resort europejskich spraw zagranicznych (…). Zdecydujmy się – zaznaczył.

Publicysta stwierdził, że w jego ocenie Prawo i Sprawiedliwość jest na dobrej drodze, żeby zaprzepaścić swoje dotychczasowe dokonania.

– Być może są to już ostatnie dzwonki alarmowe, bo to myślenie sanacyjne – to nie jest moja obsesja kiedy mówię, że to jest sanacja, taka grupa rekonstrukcyjna, a sanacja niewiele dobrego dla Polski zrobiła – polega na tym, że nie myśli się o instytucjach, tylko instytucje się szykuje pod konkretnych ludzi, a ludzi się ustawia według napięć frakcji (…). W momencie kiedy PiS się z trudnem zbiera po zwycięstwie wyborczym (…) to naprawdę jesteśmy na fajnej drodze, żeby to wszystko zaprzepaścić – stwierdził Ziemkiewicz.

JS/Do Rzeczy