– Narzucony jest plan zmniejszenia temperatury w systemach ciepłowniczych o kilka stopni po to, aby utrzymać ogrzewanie w podpiętych gospodarstwach domowych, ale na niższym poziomie – mówi w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

To rezultat m.in. możliwych braków węgla. Podobny problem może być z energią elektryczną. Już teraz pojawiają się kłopoty. Z danych PSE wynika, że w lipcu br. było aż 168 nieplanowanych tzw. odstawień bloków, podczas gdy planowanych 41. Jak podaje serwis businessinsider.com.pl, Polskie Sieci Elektroenergetyczne informują, że zimą przy niesprzyjających warunkach pogodowych utrzymanie rezerw mocy na bezpiecznym poziomie może być trudne.

— Sytuacja bilansowa jesienią i zimą 2022/2023 zależy w znacznym stopniu od warunków pogodowych, w tym przede wszystkim temperatury, wpływającej na poziom zapotrzebowania na energię elektryczną, oraz wietrzności, od której zależy poziom generacji z farm wiatrowych. W przypadku okresów z niskimi temperaturami i niską wietrznością sytuacja bilansowa może być trudna — mówi Business Insiderowi Maciej Wapiński z biura prasowego PSE.

Należy się spodziewać, że braki energii elektrycznej w Polsce uderzą jeszcze bardziej w całą gospodarkę.

– Kryzys energetyczny już teraz podkopuje rentowność polskiej gospodarki. Sytuacja może ulec pogorszeniu – mówi Wojciech Jakóbik. – Należy się liczyć z tym, że kryzys energetyczny uprawdopodobni jeszcze bardziej recesję, która jest zapowiadana przez ekonomistów – dodaje.

Jego zdaniem to rezultat tego, że Polska za wolno budowała nowe elektrownie wszelkiego rodzaju i już teraz coraz bardziej widoczna jest luka wytwórcza. Jakby tego było mało, różne zjawiska losowe wyłączają z sieci istniejące bloki, a nowe pojawiają się za wolno.

Poprzedni artykuł„Broń gotówki”, czyli dlaczego wolni ludzie płacą przede wszystkim gotówką
Następny artykułRządowy sektor pozarządowy