fbpx
czwartek, 25 kwietnia, 2024
Strona głównaŚwiatZłodzieje i szabrownicy, czyli rosyjscy żołnierze na ukraińskiej wsi

Złodzieje i szabrownicy, czyli rosyjscy żołnierze na ukraińskiej wsi

Trwający już przeszło dwa miesiące konflikt zbrojny na Ukrainie przybiera coraz to nowe formy. Nie jest tajemnicą, że Rosjanie posuwają się do najbardziej obrzydliwych działań, które niewiele wspólnego mają z regularną walką zbrojną – trudno bowiem uznać za nią gwałty czy mordy na ludności cywilnej. W ostatnich dniach zintensyfikowane zostały także ataki wymierzone w ukraiński sektor rolny.

Rosjanie dawno już docenili wartość głównych filarów bezpieczeństwa narodowego i zauważyli, że uderzenie w nie może nadszarpnąć nawet najbardziej stabilną linię obrony. Do takich, obok sfery militarnej i sektora energetycznego, zaliczyć możemy z całą pewnością bezpieczeństwo żywnościowe. Dlatego właśnie ukraińskie gospodarstwa rolne stały się w ostatnim czasie jednym z głównych celów rosyjskiego agresora, dlatego regularnie niszczone są zasiewy, elewatory zbożowe, maszyny rolnicze, czy blokowane są transporty żywności – zarówno krajowej, jak i przeznaczonej na eksport.

Sektor upraw jak tarcza strzelnicza

Tylko w ostatnich dniach na terytorium Ukrainy doszło do licznych ataków, których celem było zniszczenie gromadzonych przez rolników zapasów.

W mieście Rubiżne w obwodzie Ługańskim Rosjanie zniszczyli 17 tysięcy ton pszenicy i niemal 9 tysięcy ton słonecznika – to bez mała tyle, ile wystarczyłoby do wyżywienia przez rok wszystkich mieszkańców np. Białegostoku. Bomby zniszczyły także pozostałe elewatory tak, by uniemożliwić składowanie w nich nasion.

Przeszło 60 ton zboża odebrano rolnikom w obwodzie zaporoskim, znanym choćby z blokowania przez Rosjan transportów humanitarnych. W okolicach Melitopola (także na Zaporożu) Ukraińcy notują liczne kradzieże dużych partii już przetworzonej żywności, zbóż z miejskich zasobów oraz niekontrolowany wywóz części rolniczych. Regularnie bombardowane były także zasiewy, a sami rolnicy – pracujący często w kamizelkach kuloodpornych – ginęli wjeżdżając maszynami rolniczymi na zaminowane pola. Część zrabowanego zboża już dziś trafia na terytorium Rosji na obszary, które – jak tłumaczą sami Rosjanie – są najsilniej dotknięte skutkami ekonomicznymi sankcji nakładanych przez liczne kraje sprzeciwiające się zbrojnej agresji na Ukrainę.

Kolejne państwa wdrażają kroki, mające na celu pomoc Ukrainie w transporcie zboża – tak na terytorium kraju, jak i przeznaczonego na eksport. Rumunia zobligowała się do przeprowadzenia remontu starej linii szerokotorowej do Giurgiulesti w Mołdawii. Miałoby to pomóc w szybkim transporcie zboża, które statkami trafiać ma nad Morze Czarne. Pomoc deklaruje także Litwa, która chce zabezpieczać alternatywne kanały logistyczne. Aktywna na tym polu pozostaje także Polska.

„Wielka” rosyjska kradzież

Do zuchwałej i spektakularnej kradzieży doszło kilka dni temu w Melitpolu. Żołnierze postanowili ukraść stamtąd wysokiej klasy sprzęt rolniczy o wartości przekraczającej 5 milionów dolarów. Były to ciągniki i kombajny znanej amerykańskiej firmy John Deere – jednego z liderów na rynku maszyn rolniczych.

Na początku łupem żołnierzy padły dwa kombajny, traktor i siewnik – w sumie z gospodarstwa zniknęło jednak aż 27 maszyn o znacznej wartości. Same kombajny warte były około 300 tysięcy dolarów za sztukę. Wyposażone w nadajniki GPS maszyny trafiły na terytorium Czeczenii, do Groznego. Co ciekawe, gdy czeczeńscy rolnicy postanowili użyć skradzionych kombajnów, okazało się, że sprzęt został zdalnie zablokowany przez producenta i nadaje się już wyłącznie do sprzedaży na części.

Hołodomor

Liczne kradzieże i blokowanie transportów artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy to uderzenie nie tylko w atakowany naród, ale także w szerokie grono społeczeństw państw wspierających Ukraińców. Ukraina eksportuje żywność, która trafia do nawet 400 milionów ludzi na świecie. Samo tylko zboże jest eksportowane do Azji, Afryki Północnej czy Europy.

Nadrzędnym celem Rosjan jest jednak ponowne wywołanie na terytorium Ukrainy Wielkiego Głodu, czyli Hołodomoru. Zagraniczni obserwatorzy mówią wprost, że dzisiejsze działania Rosji to kontynuacja działań ZSRR z lat 1932-1933, kiedy to sztucznie wywołana klęska głodu zabiła miliony obywateli Ukrainy.

 

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Małopolska przyciąga więcej gości niż kurorty nad Morzem Śródziemnym

W 2023 roku zarezerwowano przez internet w Unii Europejskiej rekordową liczbę noclegów na wynajem krótkoterminowy.
2 MIN CZYTANIA

Chcesz zrobić karierę w unijnych instytucjach i pochodzisz z Europy Wschodniej? Masz duży problem

W ubiegłym roku ani jeden obywatel pochodzący z krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie zajął kierowniczego stanowiska w jednostkach administracji Unii Europejskiej.
2 MIN CZYTANIA

35-godzinny tydzień pracy w Niemczech – jak reagują na to niemieckie firmy?

Nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech coraz częściej mówi się o skróceniu tygodnia pracy z 40 do 35 godzin. Po miesiącach negocjacji i wielu strajkach Deutsche Bahn zamierza spełnić żądanie Związku Maszynistów Niemieckich (GDL) odnośnie 35-godzinnego tygodnia pracy. Co sądzą o tym inne niemieckie przedsiębiorstwa?
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA