Fot. Pixabay

Po pierwsze, przedsiębiorcy obawiają się, że będą musieli ponosić koszty kar umownych związanych np. z opóźnieniami w realizacji zamówień. Te zaś, w związku z pandemią, mogą być przez nich niezawinione. Po drugie, wiele podmiotów chcących startować w przetargach może mieć z tym problemy, gdyż nie będą mieli wystarczających środków na wadia czy zabezpieczenia. Ważną sprawą jest także ryzyko paraliżu Krajowej Izby Odwoławczej, bez jej orzeczeń spory pomiędzy zamawiającymi, a wykonawcami mogą być praktycznie nierozstrzygalne.

Naprzeciw tym pomysłom postanowiło wyjść Ministerstwo Rozwoju. Resort zapowiedział nowelizację przepisów PZP. Wśród propozycji są:

  • zniesienie obowiązku żądania wadium w postępowaniach o szacunkowej wartości powyżej progów unijnych
  • wprowadzenie obowiązku zapłaty wynagrodzenia w częściach lub udzielania zaliczek w przypadku dłuższych umów o udzielenie zamówienia publicznego
  • obniżka dopuszczalnej wysokości zabezpieczenia należytego wykonania umów
  • ograniczenie dopuszczalności dokonywana potrąceń kar umownych z wynagrodzenia wykonawcy lub innej przysługującej mu wierzytelności
  • umożliwienie Krajowej Izbie Odwoławczej rozpoznawania odwołań na posiedzeniu niejawnym bez udziału stron i uczestników postępowania, w oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy

Dobrze, że takie propozycje są na stole. Warto jednak zastanowić się, czy nie można pójść dalej i wprowadzić zawieszenia, swoistej karencji, na stosowanie kar umownych. Taka zmiana być może nawet nie wymaga nowelizacji ustawy, to kwestia przyjaznej interpretacji przepisów z myślą o firmach, w które uderza teraz potężny kryzys. Są oczywiście przypadki nadużyć zupełnie ewidentnych i nie mających nic wspólnego z pandemia. Wiele może być jednak takich, w których firma nie ze swojej winy może mieć problemy z realizacją zamówienia. Takim przedsiębiorstwom należy wyjść naprzeciw.

Patrząc zaś na sprawy długoterminowo, należy pomyśleć, jak system zamówień publicznych może być wykorzystany do pokonania kryzysu spowodowanego koronawirusem. To rynek wart około 10 proc. polskiego PKB, mówimy o kwocie oscylującej wokół 200 miliardów złotych. Potrzebna jest tutaj mądra strategia.