fbpx
czwartek, 13 czerwca, 2024
Strona głównaPodatkiZwracane przez fiskusa nadpłaty to nie jest prezent od rządu

Zwracane przez fiskusa nadpłaty to nie jest prezent od rządu

Rekordowe zwroty PIT, którymi chwalą się rządowi politycy, nie są prezentem od rządu. Świadczą jedynie o tym, w jak dużej skali państwo kredytuje się pieniędzmi podatników, przetrzymując je na swoich kontach i oddając, kiedy znacząco straciły na wartości z powodu inflacji.

Rząd dokonał nie tak dawno podsumowania rozliczeń PIT za 2022 rok, chwaląc się przy tym rekordowym poziomem zwrotów na konta podatników. W przestrzeni publicznej pojawiły się nawet plakaty o treści: „Dzięki rządowej obniżce PIT miliony Polaków otrzymało zwrot podatku. Zwroty, które cieszą”.

Jak informowało Ministerstwo Finansów, wiele osób dostało nawet po 3–4 tys. zł. I co ważne, często w przypadkach, w których nie korzystało z żadnych ulg. W sumie zwroty te miały być prawie dwa razy wyższe niż przed rokiem i wynieść ok. 20 mld zł (rok wcześniej było to 11 mld zł).

Wysoki poziom zwrotów to porażka rządu

To, czym chwali się rząd, należałoby jednak uznać bardziej za jego porażkę niż sukces. Skoro bowiem poziom zwrotów jest wysoki, oznacza to tylko tyle, że w poprzednim roku państwo zbyt głęboko sięgnęło do kieszeni podatników, zabierając im znacznie więcej, niż faktycznie powinno.

Oczywiście można twierdzić, że wynika to z faktu odłożenia w czasie efektu, jaki dało obniżenie podatków. Po pierwsze jednak, z tym obniżeniem podatków to nie do końca jest prawda. Niższy PIT (w tym podniesienie kwoty wolnej i obniżenie stawki w pierwszym przedziale skali podatkowej) rząd w dużej mierze sfinansował sobie zabraniem podatnikom możliwości odliczania większości składki zdrowotnej od podatku. Po drugie, skoro chciał obniżyć PIT podatnikom, powinien był to zrobić tak, by podatnicy obniżki te odczuli już w trakcie roku, a nie kredytowali przez rok budżet państwa, nadpłacając podatki, które później budżet im zwrócił. Szczególnie, że obecnie te zwracane, a niepotrzebnie zapłacone kwoty podatku są – z uwagi na inflację – znacznie mniej warte niż w momencie, w którym trafiały na konto fiskusa.

1000 = 860

W pewnym uproszczeniu działa to w ten sposób, że wpłacając podatek za duży o 1000 zł w ciągu roku, odzyskujemy go dopiero późną wiosną kolejnego roku, jako zwrot nadpłaty. Nie jest to oczywiście żaden prezent od państwa, a jedynie oddanie nam tego, co państwo nadmiarowo zabrało z naszego portfela. Kiedy pieniądze trafiały na konto państwa, ich wartość rynkowo to było właśnie wspomniane 1000 zł. Zanim je jednak odzyskamy, pieniądze te tracą na wartości w wyniku inflacji. Jeśli bowiem jakaś interesująca nas rzecz w momencie wpłaty na konto urzędu kosztowała 1000 zł, to w momencie ich zwrotu przy inflacji średniej np. 14-proc., gdy pieniądze do nas wracają, kosztuje już 1140 zł. Czyli w momencie zwrotu nasze 1000 zł ma siłę nabywczą taką, jaką miałoby wcześniej nie 1000, ale 860 zł.

W ten sposób budżet państwa kredytuje się za darmo u obywateli. Gdyby nie nadpłacone podatki, to chcąc wydać z publicznej kasy te pieniądze, budżet musiałby je pożyczyć i zapłacić od pożyczki odsetki. Tymczasem od nadpłaconych podatków żadnych odsetek nie ma. Państwo pożycza sobie zwyczajnie pieniądze z portfela podatników i oddaje je po jakimś czasie, nic za to nie płacąc. Podatnik zaś na całej operacji traci, bo wartość nabywcza oddanych mu pieniędzy jest zawsze niższa niż miało to miejsce w momencie, gdy państwo te pieniądze sobie od podatnika pożyczyło.

O tym, o ile niższa, decyduje wysokość inflacji. Jeśli ta jest nie wysoka, straty podatników nie są wysokie (ale zawsze są to straty). Jeśli zaś inflacja utrzymuje się, jak obecnie, na wysokim poziomie, straty te zaczynają się robić zauważalne. Ale tylko wtedy, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że tak właśnie działa ten mechanizm. Niestety, większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy i żyje w błogiej nieświadomości ponoszonych strat. A niektórzy wręcz cieszą się, że państwo daje im pieniądze. Zapominając o tym, że są to ich własne pieniądze, które niepotrzebnie przez kilka miesięcy były zatrzymane na państwowym koncie.

Pieniądze publiczne, czyli…

Politycy lubią zapominać, że to, co powszechnie uważa się za pieniądze rządu, to tak naprawdę nasze pieniądze, w tej czy innej formie wpłacone do budżetu przez obywateli. No, może nie wszyscy politycy, warto bowiem przypomnieć, że lata temu Margaret Thatcher (słynna Żelazna Dama będąca premierem Wielkiej Brytanii w latach 1979–1990) na konwencji torysów w Blackpool w 1983 r. powiedziała: „There is no such thing as public money, there is only taxpayers’ money” (nie ma takiej rzeczy jak pieniądze publiczne, są jedynie pieniądze podatników). Warto by było, aby także polscy politycy wzięli sobie tę prawdę do serca.

Marek Kutarba
Marek Kutarba
Prawnik i publicysta, ekspert w zakresie prawa podatkowego i finansów. Karierę zawodową rozpoczął od pracy w Izbie Skarbowej we Wrocławiu. Później związany z licznymi tytułami prasowymi, w tym największymi polskimi dziennikami gospodarczymi, w których pełnił funkcje redakcyjne i publikował na tematy podatkowe i gospodarcze. Autor książek i praktycznych poradników z zakresu prawa podatkowego. Obecnie właściciel firmy doradczej specjalizującej się w zarządzaniu finansowym i restrukturyzacji kosztów oraz kontent marketingu i litigation PR.

INNE Z TEJ KATEGORII

Szykują nam nowy podatek. Efektem będą drastyczne podwyżki cen gazu, węgla i paliwa

Jak informuje „Rzeczpospolita”, węgiel będzie droższy nawet o połowę, a olej napędowy o ponad 50 gr na litrze. Taki będzie efekt wprowadzenia przez rząd nowego podatku wynikającego z unijnej dyrektywy o systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych. Jej uchwalenie ma nastąpić do końca 2024 r.
2 MIN CZYTANIA

Apel rzecznika MŚP do premiera w sprawie składki zdrowotnej

Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, zwrócił się do premiera Donalda Tuska z listem dotyczącym dwóch szczególnie ważnych dla przedsiębiorców zapowiedzi rządu.
2 MIN CZYTANIA

Będzie ZUS od wszystkich umów cywilnoprawnych?

Rząd prowadzi prace nad ozusowaniem wszystkich umów cywilnoprawnych oraz likwidacją tak zwanych zbiegów tytułów do ubezpieczeń społecznych.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Podatek liniowy już nie tak popularny

W ciągu zaledwie roku, w wyniku zmian wprowadzonych Polskim Ładem, liczba podatników liniowego PIT zmalała o więcej niż jedną trzecią, a zapłacony przez nich podatek o jedną piątą. Równocześnie wzrosła tzw. efektywna stawka opodatkowania.
4 MIN CZYTANIA

Wydatki na wdrożenie KSeF można odliczyć podwójnie

Koszty związane z implementacją oprogramowania koniecznego do komunikacji z Krajowym Systemem e-Faktur mogą spełniać kryteria prac badawczo-rozwojowych (B+R), co umożliwia odliczenie kosztów kwalifikowanych w ramach ulgi na badania i rozwój. Taki wniosek wynika z interpretacji podatkowej wydanej przez Dyrektora KIS w styczniu 2024 r.
4 MIN CZYTANIA

Niepełny miesiąc pracy nie wpływa na potrącenia komornicze

Praca przez część miesiąca nie wpływa na kwotę wolną od potrąceń komorniczych. Jeśli pracownik jest zatrudniony na pełnym etacie, ale nie przepracował pełnego miesiąca (np. z powodu ustania stosunku pracy w trakcie miesiąca), obowiązujące przepisy nie pozwalają na zmniejszenie kwoty wolnej od potrąceń w ramach egzekucji komorniczej.
3 MIN CZYTANIA