Fot. Pixabay

W tym roku, z powodu pandemii, Wielkanocne Święta nie będą takie same, jak w ubiegłym roku, rok wcześniej i jeszcze wcześniej. Nie zasiądziemy tłumnie przy stole. Życzenia złożymy sobie przez telefon i Internet, nie stanie też na świątecznym obrusie koszyczek ze święconką, chyba że symboliczną. A jednak warto zachować tradycję. Ciekawą także przez to, że wiele zwyczajów pochodzi jeszcze z czasów, gdy Polacy nie znali Chrystusa. I nie tak oczywistą, gdyż zwyczaje wielkanocne różnią się w zależności od kraju – czasem znacznie. Jednak wiele tych samych symboli towarzyszy świętującym na całym świecie. Warto się im przyjrzeć.

Koszyczek pełen symboli

Do Polski zwyczaj święcenia pokarmów dotarł w XIV w. i przetrwał do dziś. Sama tradycja jest jednak znacznie starsza i sięga VIII wieku. Nie wkładamy do koszyczka byle czego – pokarm, który się w nim znajdzie, ma głębsze religijne znaczenie. Dziś święconka składa się zazwyczaj z baranka symbolizującego Chrystusa Zmartwychwstałego, mięsa – znaku końca postu i dobrobytu, jajek będących symbolem odradzającego się życia, chleba kojarzonego z Ciałem Chrystusa oraz chroniącej przed zepsuciem soli. Wielkanocna baba oznacza z kolei umiejętności, powodzenie i dostatek. Czasem, między jadło przykica czekoladowy zajączek, będący symbolem wiosny i odradzającej się przyrody. Ponoć to on miał pierwszy zobaczyć Zmartwychwstałego Chrystusa, gdyż sypia z otwartymi oczami. Przygotowując koszyczek dziewczyny powinny umyć twarz w wodzie, w której gotowały się jajka na święconkę. To ponoć dodaje urody.

Pisanki malujemy na wszelkie możliwe kolory, jednak kilka z nich należy koniecznie zabarwić na czerwono. Już starożytni Persowie wiosną obdarowywali swoich bliskich takimi jajkami. Zwyczaj przetrwał w antycznej Grecji i Rzymie. I nadal czerwień w Grecji, ale też Szwecji i Bułgarii, towarzyszy świętom. Rumuni mawiają, „Jeśli my, chrześcijanie zaprzestaniemy barwienia jaj na czerwono, wówczas nastąpi koniec świata”. Podobno posiadają zdolność odpędzania złych uroków.

Dla zdrowia i bogactwa

Świętom Wielkanocnym zawsze towarzyszyło wiele symboli i praktyk. Tylko część przetrwała do dzisiejszych czasów. Bywały zaskakujące. Dziś nie łykamy już bazi, ale robili to nasi przodkowie, gdyż zjedzenie takiego „kotka” oderwanego z poświęconej palemki miało przynieść zdrowie i bogactwo. Uderzenie całą palmą gwarantowało zaś całoroczne szczęście. Barwna palemka chroniła też mieszkanie przed nieszczęściem i złośliwością sąsiadów. Tuż po Niedzieli Palmowej, zwanej też wierzbną lub kwietną, zabierano się za porządki, wietrzono, myto podłogi, wymiatano kurze, pajęczyny, a wraz z nimi zimę i wszelkie choroby.

W Wielką Środę topiono w stawie kukłę Judasza, którą wcześniej wleczono na łańcuchach bezlitośnie okładając kijami. W całym Wielkim Tygodniu, kiedy milkły kościelne dzwony, rozlegał się dźwięk kołatek. To młodzież doskonale się bawiła, hałasując i strasząc przechodniów. Dziś rzadko można spotkać ten zwyczaj. Rzucane po rezurekcji petardy są pewnie jego dalekim i równie hałaśliwym echem. Kiedyś za zadanie miały obudzić śpiących w Tatrach rycerzy i poruszyć zatwardziałe serca skąpców.

Mokry znaczy szczęśliwy

Na wsiach zawsze czekano na lany poniedziałek. Dziś raduje on przede wszystkim najmłodszych. A niesłusznie, bo w Śmigus-Dyngus, inaczej święto lejka, oblewać warto wszystkich i wszędzie. Strugi wody przynoszą bowiem szczęście. Zmoczone panny szybciej wyjdą za mąż. Czasy się jednak zmieniły i nie wszystkim dziewczynom spieszy się do ślubu. Ta, której ślubna obrączka się nie marzy, powinna się obrazić, że została oblana – nieprędko znajdzie narzeczonego.

Sam zwyczaj przywędrował do nas w XIV wieku z Wileńszczyzny. Wodą polewano się jednak i wcześniej – poganie łączyli te praktyki z symbolicznym budzeniem się przyrody do życia.

Niekoniecznie z koszyczkiem do kościoła

„Co kraj, to obyczaj”. Polak tradycjonalista pokręciłby z niedowierzaniem głową, widząc, jak niektórzy obchodzą Święto Zmartwychwstania Pańskiego. Trzeba zdać sobie sprawę, że chociaż kochamy nasze tradycje, nie wszystkie są uniwersalne. Podczas gdy my wędrowaliśmy w Wielką Sobotę do pobliskiego kościoła z koszem pełnym świątecznych specjałów, nie robią tego ani Meksykanie, ani mieszkańcy Włoch, którym przecież tak blisko do Stolicy Piotrowej. Zwyczaj podzielają za to nasi wschodni sąsiedzi – Rosjanie. Nie praktykują go jednak tego samego dnia, gdyż prawosławna Wielkanoc przypada zazwyczaj później niż katolicka.

Czesi za to, podobnie jak my, malują jajka i w wielkanocny poniedziałek polewają dziewczęta. Natomiast Włoszki nie muszą obawiać się w tym dniu o swoje świąteczne sukienki, gdyż nikt ich nie zmoczy podczas rodzinnego, przypominającego majówkę, wypadu na łono przyrody.

Nic jednak nie przebije irlandzkiego zwyczaju. Chociaż w tym roku pandemia uniemożliwi kultywowanie tej arcyciekawej tradycji, corocznie w Wielką Sobotę biorą oni udział w świątecznym pochodzie, któremu przewodzi lokalny rzeźnik niosąc przed sobą zawieszonego na kiju śledzia. Świętujący traktują rybę okrutnie, niemiłosiernie obijając ją kijami, pałkami i czym tylko popadnie. Jest ona symbolem długiego, męczącego postu, którego ma się dość, więc zostaje wrzucona ostatecznie do rzeki. Korowód nie wraca jednak z pustym kijem, gdyż rzeźnik wbija na niego, zwiastujący czas ucztowania, barani udziec.

Nie tylko w Europie

Amerykańskie Święta można rozpoznać po grupach kobietach i dzieci paradujących w ogromnych, barwnych kapeluszach. W Niedzielę Wielkanocną każdy chce wygrać konkurs na najciekawszy Easter Bonnet. Szansę na zwycięstwo ma kapelusz najpiękniej świątecznie udekorowany. Na bogato zdobionych rondach pojawiają się jajka, króliki, kurczaki i wiele innych ozdób.

Do zdobienia domów i otoczenia dużą wagę przywiązują natomiast Afrykańczycy i Szwedzi. Ci pierwsi kościoły i domy modlitwy dekorują ozdobami zwanymi „vitenge” i „kanga”. Barwne motyle wykonane z kwiatów i liści bananowca cieszą oczy przez całe Święta. Szwedzi natomiast ocieplają chłodny skandynawski klimat, przyozdabiając rosnące przy domach drzewka i brzozowe gałązki różnokolorowym pierzem – ma to przyspieszyć nadejście wiosny.

Czas dzieci

Czas Wielkiejnocy, to także duża uciecha dla najmłodszych. Obecnie i polskie maluchy coraz częściej przeszukują domy i ogrody w poszukiwaniu ukrytych tam czekoladowych jajek. Jednak w wielu krajach jest to zwyczaj kultywowany od pokoleń. Jednym z nich jest Francja, gdzie odbywa się nawet swoisty konkurs. Wygrywa go dziecko, które znajdzie najwięcej jajek. Także niemieccy i australijscy rodzice ukrywają w rozmaitych zakamarkach posiadłości pomalowane jaja, zajączki z czekolady oraz inne słodycze.

W Czechach dzieci przejęły z kolei stary obyczaj – szmigrus. Przypomina on nieco bożonarodzeniowe kolędowanie, ponieważ polega na spacerze z koszyczkiem po domach sąsiadów i zbieraniu łakoci w zamian za śpiew. W Wielkanoc wędrują po obejściach też młodzi Skandynawowie, a właściwie Skandynawki. W Wielką Sobotę bowiem 5-11-letnie dziewczynki przebierają się za Påskkäringar czyli „wielkanocne wiedźmy”. Oferują świąteczne kartki, laurki i życzenia żądając, aby w zamian wrzucić im do koszyka jakieś łakocie lub symboliczny datek.

Niestety, w Polce nieznane już jest, powszechne w XIX wieku na kresach wschodnich, wielkanocne kolędowanie czyli wołoczenie. Dzieci odwiedzały wówczas swoich chrzestnych, od których wracały z kieszeniami pełnymi pisanek, słodyczy, a nawet drobnych pieniędzy. Teraz o tym tylko pomarzyć można.

Ale dziś także obdarowujemy najmłodszych jajami – tyle, że czekoladowymi. Bo polskie dzieci, podobnie jak niemal wszystkie maluchy na całym świecie ,opychają się za to „po amerykańsku”, czekoladowymi figurkami – także kurczakami i zajączkami.

Wszyscy natomiast – i dorośli, i dzieci – mogą pozazdrościć Meksykanom. Nie dość, że Dzień Zmartwychwstania świętują oni hucznie do późnej nocy, oglądając pokazy sztucznych ogni, szalejąc w wesołym miasteczku i objadając się tradycyjnymi potrawami z ulicznych budek, to Święta u nich trwają bardzo długo. Poniedziałek Wielkanocny rozpoczyna tam Semana Pascua, czyli Tydzień Paschalny. Semana Santa i Semana Pascua to łącznie dwa tygodnie wolne od pracy i szkoły.

W tym roku będzie inaczej – cały świat Wielkanoc obejdzie spokojniej i w mniejszym, rodzinnym gronie. Byle tylko nie zabrakło świątecznej radości i zdrowia.